Rząd zadłuża Polaków
Wtorek, 16 lipca 2013 (15:16)W tej chwili rząd będzie podejmował decyzję, co zrobić z tegorocznym budżetem państwa. Nie będzie to decyzja pozytywna, lecz wybór między mniejszym lub większym złem. Każdy wariant jest złą wiadomością dla polskiej gospodarki, a przede wszystkim dla Polaków.
Deficyt przekroczył już progi ostrożnościowe. Jest niezbędna decyzja rządu o nowelizacji budżetu, zabraknie w nim bowiem około 20-25 miliardów złotych. Jednak rząd nie może tego zrobić, ponieważ nie zezwala mu na to ustawa o finansach publicznych.
W związku z tym zapewne będzie propozycja zmiany tej ustawy, zmiany pierwszego progu ostrożnościowego, a potem nowelizacja budżetu. Co to oznacza? Przede wszystkim przyzwolenie na większe zadłużanie i dalszą politykę prowadzoną przez Jacka Rostowskiego, Donalda Tuska i jego rząd, która prowadzi do zadłużania i przerzucania długów na następne pokolenia.
Jaka jest alternatywa? Gdyby nie zmieniono progu ostrożnościowego, alternatywą byłoby dalsze pogłębianie deficytu Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS), ponieważ wówczas zmniejszone byłyby pewnie dotacje, a ZUS musiałby zaciągać kolejne podwyżki, czyli również byłoby to przerzucanie długów na następne pokolenie.
My od początku przygotowywania tegorocznej ustawy mówiliśmy, że to jest budżet nierealny. Jeżeli zważymy na to, że rząd nie przygotował żadnych ograniczeń w administracji, te pieniądze, które wypływają z budżetu, poza budżet, ukrywane chociażby w krajowym funduszu drogowym czy też pieniądze marnowane na realizację różnych zadań, to pokazuje to skalę problemu i tak naprawdę skalę krytycznej sytuacji budżetu i finansów publicznych.
Rząd może decydować się również w czasie nowelizacji na obcinanie wydatków socjalnych, na obcinanie wydatków inwestycyjnych, i to są bardzo złe informacje dla rozwoju gospodarczego.
Ostatnie dane, które ukazały się w pierwszym półroczu, mówią, że dochody podatkowe są wyraźnie niższe, szczególnie jeśli chodzi o VAT, to wpływy z tego tytułu są ponad 10 proc. niższe niż w tym samym czasie w roku ubiegłym, a wpływy z CIT są blisko 16 proc. niższe. Przy bardzo niskiej inflacji wszystko wskazuje na to, że czeka nas bardzo długi okres stagnacji gospodarczej.
not. IK, MM
Autorka jest wieceprezesem Prawa i Sprawiedliwości, zastępcą przewodniczącego sejmowej Komisji Finansów Publicznych.
Beata Szydło