Pomoc państwa jest niewystarczająca
Poniedziałek, 15 lipca 2013 (11:39)Rolnicy gospodarujący na terenach górskich powinni otrzymywać większą pomoc od państwa, bo w obecnych warunkach coraz więcej ziemi leży odłogiem i zarasta. Traci zaś na tym nie tylko gospodarka, ale przyroda i kultura.
Co prawda grunty rolne na obszarach górskich stanowią tylko 2 proc. naszego rolnictwa, jednak są one ważnym elementem lokalnej gospodarki i ekosystemu. Najwięcej takich gospodarstw mamy w województwach: małopolskim, podkarpackim, śląski, dolnośląskim, opolskim i niewielki odsetek jeszcze w świętokrzyskim. Jednak gospodarowanie na takich terenach jest bardzo trudne i przynosi nieduże dochody. O tych problemach górskiego rolnictwa dyskutowano podczas ostatniego posiedzenia sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Wiceminister rolnictwa Zofia Szalczyk poinformowała, że właściciele gospodarstw położonych w górach mogą liczyć na obniżenie podatku rolnego. W przypadku gruntów lepszej jakości obniżka wynosi 30 proc., a przy słabszych – 60 procent. Przy czym te kategorie określa uchwała sejmiku danego województwa.
Ponadto rolnicy dostają dopłaty z tytułu posiadania ziemi na obszarach o niekorzystnych warunkach gospodarowania (dopłaty ONW).
– W ramach Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2014-2020 nie nastąpią zmiany w tych płatnościach – poinformowała wiceminister Szalczyk.
Na południu Polski będzie też utrzymane wsparcie dla hodowców owiec, a w południowo-wschodniej części kraju – dla hodowców krów. Ponadto większość rolników będzie korzystać ze wsparcia przewidzianego dla małych gospodarstw, bo takie dominują w górach. Przysługują im też płatności rolnośrodowiskowe, bo ich grunty z reguły leżą na obszarach Natura 2000.
Zdaniem posła Jana K. Ardanowskiego (PiS), wiceprzewodniczącego komisji rolnictwa, ta pomoc państwa jest niewystarczająca. Wskazał on na to, że koszty produkcji rolnej na terenach górskich są o wiele wyższe niż na nizinach. To nie tylko kwestia klimatu i krótszego sezonu wegetacyjnego.
Uprawa ziemi na stokach wymaga też spalania większej ilości oleju napędowego, a wielu rolników poświęcać musi też sporo czasu i paliwa na dojazdy do pól. Odrębny problem to kwestie wielkości gospodarstw i scalania gruntów. Poseł Ardanowski podał skrajny przykład rolnika z Podkarpacia, który gospodaruje na ponad 120 działkach rolnych, do których jest przypisanych ponad stu krewnych żyjących w USA. I te wszystkie problemy da się rozwiązać tylko przy pomocy państwa.
– Nie ma czegoś takiego jak polityka górska – podkreślił Ardanowski. – Potrzebny cały katalog pomocy dla rolników na terenach górskich. Trzeba wrócić do programu, jaki był przygotowywany w latach 2006-2007 – apelował do rządu poseł PiS.
Jego zdaniem, trzeba w tym celu wykorzystywać także politykę regionalną w województwach i korzystać z doświadczeń innych państw. Jeśli nic nie zrobimy, rolnictwo w górach będzie podupadać. Już teraz wiele hektarów ziemi leży odłogiem, dziczeje, na polach rosną krzaki i drzewa, zarastają także hale.
– To rolnictwo trzeba utrzymać, nawet jeśli nie przynosi korzyści ekonomicznych – nie ma wątpliwości Ardanowski. I przekonuje, że jeśli w górach upadnie rolnictwo, to straci na tym przyroda i cała lokalna gospodarka, bo turyści przestaną jeździć w polskie góry i upadną pensjonaty.
Wiceminister Szalczyk przyznała, że znaczenie ekonomiczne rolnictwa górskiego nie jest w Polsce duże, ale chodzi o jego rolę kulturową. I rzeczywiście problemem jest to, że tylko połowa rolników występuje o dopłaty ONW, co oznacza, że inni albo nie prowadzą już produkcji rolnej, albo nic nie wiedzą o tym, że mogą takie dopłaty dostać. Tak więc rozwiązanie problemów zasygnalizowanych przez posła Ardanowskiego będzie miało kluczowe znaczenia dla przyszłości rolnictwa górskiego.
Krzysztof Losz