• Czwartek, 2 kwietnia 2026

    imieniny: Franciszka, Władysława, Arona

Złamany monopol i szansa

Poniedziałek, 15 lipca 2013 (02:05)

Telewizja Trwam, nadając z multipleksu cyfrowego, złamie monopol informacyjny mediów liberalnych, które pod względem politycznym cementują trwanie układu III Rzeczypospolitej.

– Cieszę się, że w Roku Wiary wykazaliście się odwagą opowiedzenia się za miejscem katolickich środków społecznego przekazu na forum publicznym, a zwłaszcza Telewizji Trwam na multipleksie – podkreślał wczoraj w homilii na Jasnej Górze ks. abp Wacław Depo, przewodniczący Rady ds. Środków Społecznego Przekazu KEP.

O obecność jedynej ogólnopolskiej telewizji katolickiej na multipleksie od około półtora roku ludzie wierzący musieli stoczyć ogromną walkę. Ponad 2,5 miliona podpisów pod protestami do KRRiT, ponad 170 marszów w Polsce i nie tylko, wsparcie Episkopatu, oświadczenia samorządów i ogromna modlitwa w tej intencji. Upór decydentów i ich buta były jednak ogromne. Było jasne, że ktoś bardzo boi się Telewizji Trwam na multipleksie. Czyjeś interesy zostały zagrożone.

Decyzja polityczna

Pielgrzymi, z którymi rozmawiamy podczas pielgrzymki Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę, nie mają wątpliwości, dlaczego tak długo Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji odmawiała przyznania koncesji dla Telewizji Trwam. Każdy z nich powtarza jedno: to była decyzja polityczna.

– Powiększenie grona odbiorców dla katolickiej telewizji nie podoba się różnym siłom, tak w Polsce, jak i za granicą. Nie można zapominać, że masoneria ma swoje antykatolickie cele – ocenia słuchaczka Radia Maryja z Zabrza.

Pielgrzymi zwracają także uwagę na obecne władze, które nie są zainteresowane wzmacnianiem telewizji, która im patrzy na ręce.

– Bali się przede wszystkim ludzie z rządu. Bał się Komorowski i jego ludzie z Krajowej Rady – mówi pani Anna z podwarszawskiej Zielonki.

– Obawiali się, że gdy na jaw będzie wychodziła prawda, będą tracić poparcie. Telewizja Trwam pokazuje różne wydarzenia, takie sprawy jak np. dochodzenie przyczyn katastrofy smoleńskiej, zupełnie inaczej niż inne media – dodaje pani Kazimiera.

Pielgrzymi, którzy przybyli na Jasną Górę, wskazują, że Telewizja Trwam ma w swej ofercie liczne elementy, których nie znajdziemy w innych stacjach telewizyjnych nadających już cyfrowo naziemnie. Takich stacji jest obecnie około 20. Problem w tym, że od strony ideologicznej one są do siebie bardzo podobne. Dostrzegają to widzowie. Z tego powodu małżonkowie z Mogilna sami osiem lat temu zrezygnowali z telewizji w swoim domu, głównie ze względu na dzieci i ich wychowanie.

– Szkoda czasu na to, co pokazują te telewizje. Dzieci chcemy chronić przed destrukcyjnymi reklamami. Lepiej już czytać książki – podkreślają. Identyczna sytuacja jest, jeśli chodzi o rozrywkę, lansowanie jakichś telewizyjnych idoli, filmy czy dokumentalistykę.

Także serwisy informacyjne, począwszy od „Wiadomości” TVP, przez „Wydarzenia” Polsatu, na „Faktach” TVN kończąc, podają w większości to samo.

Zdaniem pana Janusza z Tarnowskich Gór, odmienność spojrzenia Telewizji Trwam na naszą rzeczywistość jest głównym powodem tak długiego blokowania tej stacji dostępu do platformy cyfrowej.

– Programy, które są w Telewizji Trwam, są inne od tego, co oni proponują. Tam nie ma manipulacji. Inne stacje, jak już nawet coś ważnego pokazują, to tak przekręcone, że szkoda oglądać – wyjaśnia.

Szacunek dla prawdy

Wartość Telewizji Trwam to przede wszystkim szacunek dla prawdy. Mówi to, o czym nie mówią Polsat czy TVN. W momencie pojawienia się katolickiej telewizji na multipleksie będzie ona dostępna właściwie dla każdego. Jak zwraca uwagę w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Barbara Bubula, w latach 2006-2007 członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, jej siła oddziaływania także ogromnie wzrośnie.

Już sama możliwość porównania przez telewidza serwisów informacyjnych, dyskusji, opinii jest odczuwana jako zagrożenie dla dotychczasowego monopolu laickich telewizji. Dlaczego? Bo dzięki obecności na multipleksie Telewizja Trwam będzie przede wszystkim łatwo dostępna w każdym domu. Po drugie, będzie bezpłatna i o dobrej jakości odbioru. A po trzecie, łatwiej będzie ją odszukać niż np. w ofercie telewizji kablowych.

– Tanio, łatwo, a także z możliwością przypadkowego natknięcia się na zupełnie inny program niż oferowany dotychczas – to zalety obecności katolickiej stacji na multipleksie – wskazuje Bubula.

Zwraca uwagę, że przy procesie cyfryzacji wytwarza się na rynku absolutna czołówka stacji telewizyjnych.

– Przez samo to, że stacje na multipleksie są bardziej dostępne, stają się też bardziej popularne od całej reszty – podkreśla. Przyznaje, że jednak kluczowym atutem jest wybór, jaki będzie miał każdy telewidz poprzez przełączenie kanału telewizyjnego.

Być czujnym

Podobnie oceniają to nasi rozmówcy spod jasnogórskich wałów.

– Na pewno inne telewizje obawiają się, że Telewizja Trwam zabierze im widzów – zwraca uwagę Irena z Zielonki. Trzeba mieć świadomość, że pojawienie się nowej stacji na platformie cyfrowej to również potencjalne zagrożenie finansowe dla obecnych potentatów. Może bowiem oznaczać również odpływ widzów od ich programów, a tym samym również groźbę zmniejszenia wpływów z reklam.

– Zarabia się proporcjonalnie od ilości oglądających widzów. Przepływ widzów do Telewizji Trwam będzie oznaczał odpływ od pozostałych telewizji. Choć mam również świadomość, że nie jest łatwo pozyskać reklamodawcę dla katolickiego medium o konserwatywnym profilu – dodaje Barbara Bubula.

Pielgrzymi, którzy przybyli w niedzielę na Jasną Górę, choć cieszą się z decyzji o przyznaniu miejsca na platformie cyfrowej, nie uznają batalii o wolność mediów za skończoną. Wiedzą dobrze, że walka ta będzie wygrana dopiero wówczas, gdy Telewizja Trwam będzie faktycznie nadawała na multipleksie.

– To jest na razie tylko wstępna decyzja. Do tego czasu będziemy manifestować, protestować tak jak w Warszawie – mówią w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” pielgrzymi, wspominając wielotysięczne manifestacje, jakie odbyły się w stolicy.

Maciej Walaszczyk, Jasna Góra