• Czwartek, 2 kwietnia 2026

    imieniny: Franciszka, Władysława, Arona

Powrót NINIWA Team z przygodami

Sobota, 13 lipca 2013 (17:53)

 Pod patronatem „Naszego Dziennika”

 

Relacja Pawła Stryjewskiego z 71. dnia rowerowej pielgrzymki NINIWA Team na Syberię

Zegarki wskazują godzinę 3.30, idealną porę na to, żeby autokar stanął w środku pola z powodu awarii. Na obecną chwilę nie wiemy, co się zepsuło ani kiedy ekipa wyruszy w dalszą drogę. Wiadomo tylko, że teraz będą musieli jechać na 102 proc. możliwości, aby dotrzeć planowo do Polski.

Jednak wielokrotnie podczas tej wyprawy przekonaliśmy się o Opatrzności czuwającej nad ich losem, więc bądźmy dobrej myśli. Swoją drogą, nie ma to jak podróż rowerami. Nie przypominam sobie sytuacji, aby kiedykolwiek NINIWA Team dojechała spóźniona do celu wyprawy, natomiast w przypadku autokaru istnieje ryzyko już drugiej wpadki (nie zdążył na obchody stulecia kościoła w Wierszynie). Widocznie są stworzeni do dwóch kółek.

Ostatnio nie było nic o Hani, więc nadróbmy zaległości. Grupa ma z nią stały kontakt telefoniczny. Z rozmów wnioskują, że czuje się coraz lepiej i wraca do sił. W tym miejscu warto wspomnieć o dwóch osobach, którym należą się szczególne podziękowania. Z góry przepraszam za przekręcanie nazwisk. Pierwszą z nich jest koleżanka Krzyśka Skoka z czasów studenckich, Ania Giewryłowa. Pochodzi z Irkucka, gdzie obecnie spędza wakacje, a mieszka w Gdańsku.

Poświęca swój wolny czas, aby pomóc w załatwianiu wszelkich formalności jako tłumacz i nie tylko. Drugą osobą jest ciocia Ani, pani Sabina Biron, która jest pielęgniarką w irkuckim szpitalu. Pochodzi z Wierszyny i pełni rolę Anioła Stróża, czyli pilnuje, aby Hani niczego nie brakowało.

Dzisiaj jechali do godziny 13.00. W międzyczasie odbyły się poranne modlitwy dziękczynne oraz wysłuchano drugiej części konferencji ojca Tadeusza Hajduka o przyjaźni. Tendencja do korzystania ze sprawdzonych miejsc odpoczynku zostaje podtrzymana, ponieważ dzisiaj ekipa zatrzymała się u Sióstr Elżbietanek w Nowosybirsku, gdzie obydwie grupy nocowały (cykliści nawet dwukrotnie). Przyjęto ich z wielką radością, więc czuli się jak u siebie w domu. Było gdzie wyprostować nogi i wziąć prysznic. Wiele osób udało się do pobliskiej cukierni, w której wzrok przyciągały olbrzymie pączki i tanie lody. Na podziwianiu wystawy się nie skończyło, oj nie.

Co ciekawe, ugoszczenie członków NINIWA Team powoli zaczyna być chrztem bojowym nowo przybyłych sióstr. Ostatnim razem swój pierwszy dzień w klasztorze spędzała siostra Filippa, a teraz siostra Estera. Wszyscy na pewno polecają się na przyszłość. Ta sytuacja i przykład podróżników uświadamiają siostrom, że nie powinny przywiązywać się do miejsca, w którym obecnie się znajdują, że mają być tak jak oni, ciągle w drodze, ponieważ są tylko na pewnym jej etapie.

O 21.00 była sprawowana wspólna Eucharystia w kaplicy. Pan Bóg posyła nas dzisiaj, abyśmy byli Jego wyraźnym znakiem, przykładem ewangelicznego życia dla innych, i to nasza sprawa, co zrobimy ze świadomością tego posłania.

W dalszą drogę, po miłym pożegnaniu, wyruszyli o godzinie 22.15.
 

Bilans dnia:

– 1 zepsuty autokar

Źródło: niniwateam.pl