• Wtorek, 24 marca 2026

    imieniny: Marka, Katarzyny, Gabriela

Bolesna klęska Polaków

Sobota, 13 lipca 2013 (09:27)

Polscy siatkarze po porażce z Bułgarią 0:3 (21:25, 21:25, 21:25) stracili szansę na grę w turnieju finałowym Ligi Światowej w argentyńskiej Mar del Plata (17-21 lipca). Dziś rozegrają drugie spotkanie w Warnie i wrócą do kraju.

Mecz miał wielką stawkę – zwłaszcza dla Polaków. W dwóch spotkaniach w Warnie musieli zdobyć cztery punkty, by jeszcze mieć nadzieję na udział w Final Six. Nie mogli zatem w piątek przegrać 1:3 lub 0:3. Tak się jednak stało.

Jeszcze dzień wcześniej kontuzji nabawił się Michał Winiarski. Podstawowy przyjmujący polskiej kadry naderwał na treningu mięsień łydki i wiadomo było, że nie wystąpi w meczach przeciwko Bułgarii.

Nic na początku rywalizacji nie wskazywało na to, że Polacy mogliby tak gładko przegrać. Nawiązali wyrównaną walkę, a w pierwszym secie prowadzili nawet trzema punktami 15:12. Znakomicie w ataku ze środka spisywał się Marcin Możdżonek, a i z zagrywką Polaków rywale mieli spore problemy. Wydawało się, że Biało-Czerwonym nie przeszkadza także panujący w hali upał (brak klimatyzacji i nawiewu).

Wszystko załamało się po drugiej przerwie technicznej. Gospodarze, po atakach Todora Aleksiewa, szybko wyrównali na 16:16 i zaczęli grać jak z nut. Skuteczny serwis, pewność w obronie oraz dobrze postawiony blok sprawił, że Polacy mieli poważne problemy z kończeniem akcji. Gdy zrobiło się 17:20, trener Andrea Anastasi postanowił wykorzystać już drugą przerwę techniczną. Niewiele to dało. Seria własnych błędów – ataki po antence, przekroczenie linii 3. metra oraz uderzenia w siatkę sprawiły, że Bułgarzy wygrali 25:21.

Drugi set był bardzo podobny. Polacy, którzy bronią tytułu, wyraźnie nie potrafili znaleźć odpowiedniej recepty na rywali. Coraz bardziej rozkręcał się z kolei Cwetan Sokołow, który punkty zdobywał z ataku, w bloku i serwisem. Biało-Czerwoni byli bezradni – w każdym elemencie. Bułgarzy szybko wypracowali pięciopunktową przewagę, a później ją powiększyli nawet do 20:13. Polacy byli coraz bardziej załamani. Przegrali znowu do 21.

Ostatnia partia nie przyniosła zmiany obrazu gry. W końcówce na rozegraniu, przy stanie 7:11, za Łukasza Żygadłę pojawił się Fabian Drzyzga. Młody zawodnik Asseco Resovia Rzeszów starał się poderwać jeszcze kolegów do walki, ale rywale doskonale potrafili wykorzystać każdą słabość Polaków. Biało-Czerwoni oddawali punkty seriami, a Sokołow był nie do zatrzymania. Atakował skutecznie nawet przy trzyosobowym bloku. Ostatni punkt Bułgarzy zdobyli po błędzie Michała Kubiaka, który przekroczył linię w ataku. Trzeci set zakończył się, podobnie jak poprzednie, 21:25. A cały mecz rywale wygrali 3:0.

Komentarze po meczu:

Andrea Anastasi (trener Polaków): Jest mi smutno, że przegraliśmy, ale Bułgarzy zagrali lepiej w każdym elemencie. Dlatego też wygrali. Jeśli mam być szczery, to musimy poprawić nasz styl gry. Cała Liga Światowa nam nie wyszła, ale mam nadzieję, że w mistrzostwach Europy zdobędziemy złoto.

Michał Ruciak (przyjmujący reprezentacji Polski): Załamało się coś w naszej grze w połowie pierwszego seta i nie mogliśmy już się wydostać z dołka. Bułgarzy przeważali na siatce – w bloku i ataku prawie nie istnieliśmy. Nawet jak stawialiśmy trzyosobowy blok, to rywale znajdowali sposób, żeby jakoś i tak przedostać piłkę na naszą stronę. My już na pewno nie awansujemy do Final Six.

Camillo Placi (trener Bułgarów): Zrobiliśmy bardzo ważny krok ku temu, by zakwalifikować się do Final Six. Ale najważniejszy jest zawsze ostatni. Zagraliśmy naprawdę dobrze i jest mi przykro z powodu Polaków, ale ja byłem na meczu, kiedy Biało-Czerwoni w zeszłym roku pokonali Bułgarów 3:0 w półfinale turnieju finałowego. Wówczas jako kibic, a nie trener. I właśnie to doświadczenie pomogło mi w zmotywowaniu moich siatkarzy, ale również w znalezieniu odpowiedniej taktyki. Takie jest życie – raz się wygrywa, a raz przegrywa.

IK, PAP