Okrutna uchwała
Sobota, 13 lipca 2013 (02:00)Sejm głosami Platformy Obywatelskiej i Ruchu Palikota nie zgodził się na nazwanie zbrodni wołyńskiej ludobójstwem. Posłowie odrzucili też wniosek o ustanowienie 11 lipca Dniem Pamięci Ofiar Zbrodni Wołyńskiej.
Po kłótniach nielicujących z godnością ponad 130 tysięcy ofiar Sejm przyjął uchwałę upamiętniającą 70. rocznicę zbrodni wołyńskiej. Zgodnie z przewidywaniami i wolą partii rządzącej została ona określona jako „czystka etniczna o znamionach ludobójstwa”.
Posłowie PO nie chcieli, by to, co wydarzyło się na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej podczas ostatniej wojny, określić zgodnie z prawdą jako ludobójstwo dokonane na Polakach przez oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), które były zbrojnym ramieniem Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN).
Za przyjęciem uchwały zagłosowało 263 posłów, przeciwko było 33, zaś aż 146 wstrzymało się od głosu.
Tuż przed głosowaniem ogłoszono przerwę, o którą poprosiła Beata Kempa z Solidarnej Polski. Apelowała wcześniej, by posłowie poparli termin „ludobójstwo” w treści uchwały nie tylko ze względu na szacunek dla ofiar i fakty historyczne, ale również ze względu na jej polityczny wymiar.
– Rosjanie i Ukraińcy, ludzie Wschodu, liczą się z silnym – wołała z trybuny sejmowej, podkreślając, że brak jednoznacznego napiętnowania tej zbrodni pokazuje słabość polskiego państwa.
Zdaniem Janusza Wojciechowskiego, europosła PiS i prawnika, to, co działo się na Wołyniu, jest przykładem największego bestialstwa podczas wojny.
– Przyjmując formułę „o znamionach ludobójstwa”, Sejm przyjął fałszywą terminologię zastępczą. To zbrodnia w wielkiej skali na wielkiej grupie ludzi, którzy mieli stamtąd zniknąć. Był to plan politycznie przygotowany, nie można tego inaczej nazwać. Mordowano ludzi tylko z tego powodu, że byli Polakami – podkreśla Wojciechowski.
Sejm nie zgodził się także na ustanowienie 11 lipca Dniem Pamięci Ofiar Zbrodni Wołyńskiej – Męczeństwa Kresowian, tak jak wnioskowali o to posłowie PiS i SP. Za przyjęciem wniosku mniejszości zgłoszonego przez PiS głosowało 178 posłów, 259 było przeciw, 1 wstrzymał się od głosu.
– To pokrętna uchwała. W 70. rocznicę zbrodni mamy do czynienia z nieuzasadnionym tchórzostwem wobec Ukrainy. Jej treść nie ma istotnego znaczenia w stosunkach polsko-ukraińskich, ale jest wynikiem tchórzostwa i uległości wobec ukraińskiego lobby. To, że różne gremia ukraińskie usiłują wpływać na naszą politykę, jest widoczne nie od dziś – podkreśla Ewa Siemaszko, badaczka ukraińskich zbrodni na południowo-wschodnich Kresach II Rzeczypospolitej.
Współautorka (wraz z ojcem Władysławem Siemaszką) monumentalnego dzieła „Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945” uważa, że jedynym właściwym określeniem tej zbrodni jest upowszechniane przez nią określenie: genocidum atrox – ludobójstwo okrutne.
Posłowie nie wzięli jednak pod uwagę nawet tego, że większość Ukraińców również ma krytyczny stosunek do zbrodni OUN/UPA. Tradycja nacjonalistyczna, której symbolem jest Stepan Bandera (1909-1959), przywódca OUN, pielęgnowana jest głównie na Ukrainie Zachodniej. W centrum i na wschodzie kraju banderowcy są krytykowani za dokonywane podczas wojny zbrodnie.
Zanim posłowie rozpoczęli głosowanie, Sejm upamiętnił ofiary zbrodni minutą ciszy i modlitwą, o którą poprosił Franciszek Stefaniuk z PSL.
– W samej istocie projektu uchwały, nad którym procedujemy, była zasadnicza intencja, żeby oddać cześć i hołd ofiarom bestialsko pomordowanym w ludobójstwie. Wysoka izba nie doszła do konsensusu, nie doszła do zgody, co uwłacza treści tej uchwały. Niech w tej intencji oddania czci choć jedno połączy salę, niech sala powstanie i chwilą ciszy chociaż uczci ich pamięć – powiedział Stefaniuk, po czym posłowie wstali i odmówili „Wieczny odpoczynek”.
Zdaniem Ewy Siemaszko, brak jednoznacznego potępienia zbrodni wołyńskiej oraz nieustanowienie przez parlament Dnia Pamięci Męczeństwa Kresowian jest błędem i nie ma uzasadnienia w faktach historycznych.
– 17 września wszystkim kojarzy się z IV rozbiorem Polski i napaścią sowiecką na Polskę oraz martyrologią związaną ze zbrodniami sowieckimi. Nikomu jednak nie kojarzy się ze zbrodnią na Wołyniu, która była trzecim, po niemieckim i sowieckim, ludobójstwem na Polakach – ocenia Ewa Siemaszko. Jak podkreśla, środowiskom kresowym bardzo zależało na ustanowieniu dnia, który symbolizuje ogrom zbrodni dokonanych przez ukraińskich nacjonalistów od 1939 do 1947 roku.
Daremne apele
Decydujące głosowania odbyły się kilkadziesiąt minut wcześniej, gdy sejmowa większość nie przyjęła poprawki do projektu Komisji Kultury i Środków Przekazu, zgodnie z którą „zbrodnia wołyńska na Polakach ze względu na jej zorganizowany i masowy wymiar to zbrodnia ludobójstwa”.
Józef Zych (PSL) i Kazimierz Michał Ujazdowski (PiS) apelowali o nazwanie rzeczy po imieniu. Zych przestrzegał, by Sejm nie budował stosunków z innymi narodami na zakłamaniu historii własnego Narodu. Podkreślał, że zgodnie z konwencją ONZ z 1948 r. ludobójstwem jest którykolwiek z czynów dokonanych w zamiarze zniszczenia w całości lub w części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych.
– W świetle faktów i dokumentów nie może być wątpliwości, że definicja ta jest w pełni spełniona w odniesieniu do zbrodni wołyńskiej, a zatem zachodzi pytanie, czy wolno stosować inne kryteria pozaprawne. Nie może być takiej sytuacji, w której stosunki z innymi narodami miałyby być budowane na zakłamaniu historii własnego Narodu – mówił Józef Zych.
Natomiast Kazimierz Ujazdowski przypomniał, że ukraińskie mordy na Polakach określa również jednoznacznie polskie prawo.
– Nie tylko konwencje prawa międzynarodowego, ale także polskie prawo zna jeden typ przestępstwa w odniesieniu do tego, co się stało na Wołyniu: to jest ludobójstwo. Sejm nie może przeczyć prawu i instytucjom państwowym – mówił Ujazdowski.
Mecenas Ireneusz Kamiński, prawnik, pełnomocnik rodzin katyńskich, który był też ekspertem komisji sejmowej pracującej nad tekstem uchwały, nie ma wątpliwości, że gdyby w 1943 roku obowiązywała konwencja ONZ z roku 1948, masowe mordy na Polakach odpowiadałyby definicji ludobójstwa.
Kamiński podkreśla, że co prawda pojęcie ludobójstwa zostało w prawie międzynarodowym określone później niż to, co wydarzyło się w roku 1943, ale i tak czyny dokonane przez ukraińskich nacjonalistów podlegają jednoznacznej ocenie.
– Nie znaczy to oczywiście, że nie było prawa, które zabraniałoby ścigać sprawców tej zbrodni. Nie ulega wątpliwości, że była to zbrodnia wojenna i zbrodnia przeciw ludzkości – podkreśla prawnik. Janusz Wojciechowski jest zdania, że data przyjęcia konwencji ONZ nie ma znaczenia dla oceny rzezi wołyńskiej.
– Jeśli ludobójstwem nie jest okrążanie, mordowanie i palenie całych wsi, mordowanie ludzi zamykanych w Kościołach, to co nim jest? – pyta retorycznie poseł do Parlamentu Europejskiego.
Jednak przeciwko nazwaniu rzezi wołyńskiej „ludobójstwem” zagłosowało 222 posłów, za było 212, zaś trzech wstrzymało się od głosu. W związku z tym posłowie opowiedzieli się za pierwotną wersją projektu, w którym te tragiczne wydarzenia są określone jako „czystka etniczna o znamionach ludobójstwa”.
Za wpisaniem do uchwały określenia „ludobójstwo” głosowały PiS, PSL, SP oraz SLD. Przeciwko głosował Ruch Palikota oraz 184 z 206 posłów PO. Dwóch z nich – Andrzej Kania oraz Arkadiusz Litwiński – wstrzymało się od głosu, natomiast 10 poparło poprawkę mówiąca o ludobójstwie na Kresach: Jarosław Gowin, Jacek Żalek, Jerzy Budnik, Łukasz Borowiak, Zenon Durka, Andrzej Gut-Mostowy, Michał Jaros, Wiesław Suchowiejko i Grzegorz Raniewicz.
Integracja z UE ważniejsza od prawdy
Wcześniej głos zabrał minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, który przekonywał, że podejmując tak jednoznaczną uchwałę, nie należy utrudniać Ukrainie wypełnienia warunków umowy stowarzyszeniowej z UE.
– Szanując zdanie rodzin ofiar i tych, którzy uważają, że zbrodnia wypełnia znamiona ludobójstwa, zastanówmy się, czy chcemy pomóc młodemu narodowi ukraińskiemu radzić sobie ze swoją przeszłością, czy chcemy dać upust emocjom. Możemy eskalować definicję i upokorzyć Ukraińców albo zrobić coś, co będzie służyło integracji Ukrainy z UE – dodał.
W jego ocenie, jeśli Polska zaostrzy swoje stanowisko w tej konkretnej sprawie, to może „utrudnić europejską perspektywę Ukrainy” – powiedział Sikorski ku zdumieniu wielu posłów opozycji.
Przypomniał, że Sejm 15 lipca 2009 roku przyjął uchwałę w sprawie tragicznego losu Polaków na Kresach Wschodnich zawierającą sformułowanie o „czystce etnicznej o znamionach ludobójstwa”. Przypomniał także, że podobne stanowisko zajął w ubiegłym miesiącu Senat. Janusz Wojciechowski uważa, że racje przedstawione przez Sikorskiego są absurdalne i wydumane.
– To powrót do czasów komunizmu, kiedy to, by nie denerwować Związku Sowieckiego, zabroniono mówić o zbrodni katyńskiej. Teraz, by nie denerwować Ukrainy, używa się eufemizmów, by nazwać tę zbrodnię – podkreśla. Na sali sejmowej wypowiedź Sikorskiego wywołała poruszenie i została określona jako kuriozalna.
– To, co usłyszeliśmy, to skandal – zareagował na wypowiedź szefa MSZ Tomasz Kamiński, poseł SLD. Przypomniał, że sami Ukraińcy prosili, by uznać rzeź wołyńską za ludobójstwo. Zaapelował do marszałek Sejmu, aby przywołała do porządku szefa MSZ, żeby zaczął mówić do rzeczy. Poseł SP Patryk Jaki stwierdził z kolei, że słowa szefa MSZ upokorzyły Polaków z Kresów.
Maciej Walaszczyk