Z góry lepiej widać Boże dzieło
Piątek, 12 lipca 2013 (09:42)Pod patronatem „Naszego Dziennika”
Z Włodzimierzem Skalikiem, mistrzem świata i Europy w lataniu precyzyjnym i rajdowym, prezesem Aeroklubu Częstochowskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Słyszałem o różnych pielgrzymkach pieszych, rowerowych, ale o motoparalotniowej nigdy. Skąd wziął się pomysł realizacji tak nietypowego i niełatwego przecież przedsięwzięcia, jak Motoparalotniowa Pielgrzymka na Jasną Górę „Lot dla życia”?
– Paralotniarstwo to dziedzina sportu, która w Polsce przeżywa renesans i rozwija się niezwykle dynamicznie, a co za tym idzie – szybko wzrasta też liczba osób latających na paralotniach, również na paralotniach z silnikami, czyli motoparalotniach.
W gronie paralotniarzy znalazła się grupa, która uznała, że bardzo dobrym pomysłem byłoby zorganizowanie pielgrzymki na Jasną Górę w ten nietypowy sposób i w tak ważnych intencjach, jak dziękczynnie Panu Bogu za dar życia, ale również w intencjach ochrony życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci, życia, które jest coraz bardziej zagrożone. Jako przedstawiciel Aeroklubu Częstochowskiego zostałem zaproszony do pomocy przy organizacji tej imprezy i z przyjemnością się w to dzieło zaangażowałem.
Kto bierze udział w pielgrzymce?
– Biorą w niej udział paralotniarze, na ogół młodzi ludzie, ale doświadczeni, którzy wyruszyli z sanktuarium maryjnego w Skrzatuszu, do których dołączają kolejni paralotniarze z różnych regionów Polski, m.in. Rybnika czy Krakowa. Są to piloci, którzy chcą wyrazić wdzięczność za dar życia, a jednocześnie trudem pielgrzymowania przebłagać za grzechy przeciwko życiu, za zabijanie bezbronnych dzieci, którym, niestety, nie jest dane cieszyć się życiem jak nam. O tym, że ta inicjatywa, która jest elementem „Sztafety dla życia” promującej ochronę życia dzieci poczętych, zyskała ogromną sławę, świadczy chociażby zainteresowanie na forach internetowych.
Co sprawiło, że angażuje się Pan w obronę życia?
– Jak każdy człowiek cieszę się życiem, którym obdarował mnie Pan Bóg. Dla mnie jest to wyjątkowa łaska. Jak jest to ważne, przekonuję się za każdym razem, kiedy siadam za stery samolotu. Dzięki temu, że istnieję, że żyję, mogę cieszyć się widokiem tego, co rozpościera się przed oczami lotnika wysoko nad ziemią.
Tam z zupełnie innej perspektywy można spojrzeć na piękno stworzenia, można kontemplować Boga. Cieszę się również jako mąż i ojciec czwórki fantastycznych dzieci, którym mogłem przekazać życie. Życie to jest wartość, którą wszyscy powinniśmy pielęgnować, o którą powinniśmy zabiegać i walczyć, tym bardziej że wciąż podejmowane są działania, żeby to życie niszczyć. Kiedy życie przedstawiane jest jako problem, a nie jako dar, wówczas takim poglądom czy koncepcjom trzeba się przeciwstawiać z całą stanowczością.
Wspomniał Pan, że Boga można kontemplować w powietrzu…
– Trudno o tym mówić, najlepiej to samemu przeżywać tam, w górze. Wydaje mi się, że jest to uczucie podobne do tego, jakie przeżywają alpiniści, osoby, które wspinają się na wysoką górę, która pozwala spojrzeć na ziemię z nieco innej perspektywy. Oddalenie się od ziemi na kilkaset czy kilka tysięcy kilometrów sprawia, że siłą rzeczy na wszystko patrzymy z dystansu i to w sposób dosłowny, ale też w przenośni. Taki lot zmusza do refleksji, i ktoś, kto ma choć odrobinę wrażliwości, unosząc się w powietrze, nie jest w stanie tego uniknąć.
Czy zatem można powiedzieć, że tam, w górze, człowiek czuje się bliżej Pana Boga?
– Myślę, że tak. Spojrzenie na ziemię z góry, jak już powiedziałem, zmusza do refleksji także na temat Pana Boga, na temat stworzenia. To spojrzenie przypomina o Stwórcy, a te widoki i piękno wręcz domagają się refleksji.
Powróćmy jeszcze do pielgrzymki. Czy wśród uczestników są też nowicjusze?
– Z uwagi na to, że pielgrzymka pod względem pilotażu jest pewnym wyczynem, bo piloci muszą pokonać dość dużą odległość, wieleset kilometrów w ciągu zaledwie kilku dni, co wymaga odpowiedniego przygotowania i umiejętności, uczestnictwo osób przypadkowych nie jest możliwe.
Piloci po drodze startują i lądują w różnych miejscach, stąd nie mogą to być osoby przypadkowe, bez odpowiedniego doświadczenia. Skoro lądowanie ma się odbyć na placu przed szczytem Jasnej Góry, to organizatorzy ze względów bezpieczeństwa zadbali, żeby uczestnicy pielgrzymki mieli i odpowiednie umiejętności, i doświadczenie.
Proszę powiedzieć, jak wygląda dzień pielgrzyma motoparalotniarza?
– Codziennie jest Msza św., która jest głównym punktem pielgrzymki. Są dwa, a czasem tylko jeden etap przelotu, z których każdy trwa od dwóch do trzech godzin. Każdego dnia mamy też okazję wysłuchać konferencji na temat daru życia i jego ochrony. Są także wspólne modlitwy, jak chociażby Koronka do Bożego Miłosierdzia czy Różaniec. Każdy dzień pielgrzymki jest przede wszystkim okazją do zamanifestowania radości i dania świadectwa życiu, chociażby podczas spotkań w miejscach etapowych.
W programie pielgrzymki jest punkt „Loty wolne”, co to oznacza w praktyce?
– Program pielgrzymki zakłada loty zgodne z programem, gdzie wszyscy muszą się podporządkować pewnym zasadom organizacyjnym. Mam tu na myśli start, który musi się odbyć o określonej godzinie, w określonym szyku. Krótko rzecz ujmując, tego typu loty podporządkowane są pewnym rygorom organizacyjnym. Są także osoby odpowiedzialne za prowadzenie całej grupy.
Natomiast poza oficjalnym programem pielgrzymowania jest też trochę czasu na to, żeby tylko dla siebie wykonać swobodny lot rekreacyjny i w jego trakcie zwiedzać miejsce i okolicę danego etapu. To także czas, by nacieszyć się radością i wspólnym byciem w powietrzu, bo w tego typu lotach zazwyczaj biorą udział wszyscy uczestnicy.
Kiedy pielgrzymka dotrze do celu?
– Lądowanie jest przewidziane w sobotę, 13 lipca, ok. 7.00 i wspólne nabożeństwo o godz. 12.00. Jak już wspomniałem, teren pod Klasztorem na Jasnej Górze z punktu widzenia paralotniarza nie jest zbyt duży, więc ostatecznie okaże się, czy będziemy lądować bezpośrednio pod szczytem klasztoru, czy może w innym miejscu. Tym bardziej że będzie nas więcej, bo mają do nas dołączyć paralotniarze także z innych rejonów Polski.
Dotarcie do Częstochowy nie kończy jednak „Sztafety dla życia”..
– Zostałem poproszony o przewiezienie z Częstochowy w niedzielę samolotem relikwii bł. Karoliny Kózkówny. W Przasnyszu zostaną one przekazane kolejnej grupie młodzieży, uczestnikom rowerowego „Rajdu dla życia” do sanktuarium bł. Karoliny Kózkówny w Zabawie. W ten sposób te dwa etapy pielgrzymowania: „Lot dla życia” i „Rajd dla życia”, zostaną połączone.
Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki