• Piątek, 20 marca 2026

    imieniny: Eufemii, Klaudii, Kiry

Sztuka uników

Piątek, 12 lipca 2013 (02:05)

Zamiast rozmawiać o źródłach problemów firm drogowych w Polsce, sejmowa Komisja Infrastruktury spierała się o to, czym może się zajmować w ramach tego tematu.

Wniosek posłów PiS, którzy chcieli zwołania specjalnego posiedzenia sejmowej Komisji Infrastruktury, wydawał się jasny. Miano dyskutować o problemach firm drogowych, które realizują inwestycje zlecone przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad i niestety wypowiadają kontrakty oraz schodzą z placów budów. Sytuacja w branży stała się tak napięta, że w sprawie głos zabrali ambasadorowie Francji, Holandii, Niemiec, Irlandii, Austrii i Portugalii. To państwa, z których firmy są mocno obecne na polskim rynku i toczą spory z GDDKiA.

Informację na ten temat miało przedstawić Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej. Chodziło o wskazanie faktycznej skali roszczeń wobec GDDKiA firm występujących przeciwko Dyrekcji oraz rzeczywistych powodów zejść wykonawców z placów budowy dróg. Wnioskodawcy chcieli jak najszerzej omówić problemy branży drogowej.

Nie udało się to za sprawą Stanisława Żmijana (PO), przewodniczącego sejmowej Komisji Infrastruktury, który uznał, że tematy posiedzenia zostały wyraźnie określone, a debata na temat problemów branży może być prowadzona, ale na innym posiedzeniu komisji. W efekcie dyskutowano o tym, co może być przedmiotem aktualnej debaty. Do głosu nie zostali dopuszczeni obecni na posiedzeniu przedstawiciele branży drogowej.

Wobec takiego obrotu sprawy Andrzej Adamczyk (PiS) zapowiedział, że jego ugrupowanie znajdzie płaszczyznę do publicznej dyskusji na temat problemów branży. Zadeklarował również, że wobec postawy przewodniczącego parlamentarzyści PiS przygotują kolejne wnioski o zwołanie posiedzenia komisji, ale zostaną one sformułowane bardzo precyzyjnie i będą zawierały nie tylko harmonogram posiedzenia, ale też mówców.

W swoim liście do ministra gospodarki Janusza Piechocińskiego ambasadorzy zwrócili uwagę na główne problemy firm współpracujących z GDDKiA. To m.in. opóźnianie wypłat dla wykonawców, praktykowanie sztywnej polityki kar umownych, niesprzyjające wykonawcom przepisy i brak prawnej ochrony.

Dyplomaci wyrazili też zaniepokojenie liczbą spraw, jakie trafiają do sądów w związku z inwestycjami drogowymi, oraz faktem, że zgłaszane roszczenia sięgają kwoty 10 mld złotych. Wynikają one m.in. z korekty poniesionych kosztów związanych z błędami w projekcie (leżących po stronie GDDKiA) czy nieprzewidywalnego stanu podłoża.

Wczoraj Lech Witecki, p.o. szef GDDKiA, jedynie w telegraficznym skrócie przedstawił skalę problemu. Jak zaznaczył, obecnie skala roszczeń wykonawców opiewa na kwotę ponad 4,1 mld złotych. W tym około 2,97 mld zł roszczeń odrzuconych, 992 mln zł roszczeń w trakcie rozpatrywania, 95 mln zł roszczeń wycofanych przez wykonawców i 2,8 mld zł roszczeń w sporach toczących się przed sądami.

Problemy dotyczą 9 ze 144 kontraktów na budowę dróg. Wśród przyczyn rezygnacji firm z kontraktów Witecki wymienił zły dobór partnerów konsorcjum, którzy – mając problemy na innych inwestycjach – nie mogli w pełni się angażować w projekty GDDKiA. To także próby zmiany warunków kontraktu w czasie realizacji czy błędy jakościowe wykonanych prac.

Marcin Austyn