• Czwartek, 2 kwietnia 2026

    imieniny: Franciszka, Władysława, Arona

NINIWA Team wraca do Polski

Czwartek, 11 lipca 2013 (09:56)

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

 

Relacja Pawła Stryjewskiego z 69. dnia rowerowej pielgrzymki NINIWA Team na Syberię

Rozpoczął się odwrót. Od 3 maja rowerzyści nieustannie poruszali się naprzód, aż do dnia dzisiejszego. Zapakowali 21 rowerów oraz wszystkie bagaże do autokaru i wygodnie rozsiedli się w fotelach. Pytasz: Jak to możliwe? Odpowiadam: Dzięki rewelacyjnym umiejętnościom logistycznym Szymona Zielińskiego, Marcina Mazurka, Kuby Kostrzewskiego i Piotrka Waksmundzkiego. Najpierw zaplanowali całe przedsięwzięcie, a potem wprowadzili swój plan w życie. Ekipa była pod wrażeniem.

Autokar wyruszył o godzinie 10.30. O 6.00 rano odbyła się Msza Święta, którą odprawił i na której wygłosił kazanie ojciec Karol. Należy dodać, że było to bardzo długie kazanie. Opowiadał oczywiście o Wierszynie, o swojej pracy i przygodach, które tu przeżył. Jeszcze przed samym wyjazdem grupa zebrała się wokół niego i słuchała. Jest on na misjach w wiosce, która została pozbawiona Boga na długie lata. Zwłaszcza po wojnie sytuacja była nieciekawa. Porównując komunizm w Polsce i w Rosji, nasz to 5 proc. tego drugiego.

Jego posługa może wydawać się bardzo „podstawowa” z naszego punktu widzenia, ale tam nie potrzeba pięknej liturgii i innych fajerwerków. Najważniejsze dla niego jest przebywanie pośród ludzi, udzielanie im sakramentów, odwiedzanie chorych. Widać gołym okiem, że jest tam bardzo potrzebny. Nie zapomnijmy o modlitwie za „Małą Polskę” po zakończeniu wyprawy.

W Domu Polskim odbyło się wspólne śniadanie złożone z pozostałości po wczorajszym weselu, po czym wszyscy udali się raz jeszcze do kościoła pomodlić się i pożegnać gospodarza. Nastąpiła również wymiana upominków. Każdy z uczestników otrzymał piękną świecę z wizerunkiem kościoła w Wierszynie. Dodam od siebie, że możliwość wysłuchania spotkanych podczas wyprawy ludzi, ciut dłużej niż trwa postój na stacji benzynowej, daje dużo więcej niż setki przejechanych kilometrów. Sam do dzisiaj wspominam wiele takich opowieści.

Po trzech godzinach jazdy nastąpił postój w Irkucku przed katedrą. W tym czasie o. Tomek, Justyna, Mateusz i Sonia odwiedzili Hanię w szpitalu. Dziewczyna czuje się już dość dobrze, elegancko chodzi i je z apetytem. Tym razem zostali przy niej Justyna Kotas i Mateusz (chyba) Mika, którzy jutro, wraz z Filipem, wyjeżdżają dalej do Pekinu i proszą wszystkich o modlitwę. Przed katedrą autokarowcy pożegnali się również z Ulą Machelską i Wojtkiem Mazurem, którzy również zostają z Hanią, a potem wracają samolotem do Polski.

Kolejnym przystankiem była miejscowość Angarsk, a dokładnie klasztor Sióstr Służebniczek poznanych w Wierszynie, które przygotowały taką obiadokolację, że Ślązacy zapamiętają je na dłuuugie lata! Pierwsze kluski śląskie od 2,5 miesiąca! Ojciec Tomek skwitował to słowami: „A tam, Ty nie ze Śląska, pewnie nawet nie wiesz co to i nigdy nie jadłeś” – wróżka czy co?!

Po posiłku wszyscy udali się do kaplicy wraz z siostrami. Uczestnicy usłyszeli kolejną, tym razem bardzo wstrząsającą i wzruszającą historię o dzieciach, które mieszkały zimą w kanałach ciepłowniczych. Było to dla nich mocnym świadectwem i są dumni, że jest tak wielu Polaków na świecie, którzy godnie reprezentują kraj.

Umocnieni tym spotkaniem wyruszyli w dalszą drogę. W chwili zdawania relacji była u nich godzina 0.45. Atmosfera, jak na razie, jest bardzo dobra, ponieważ nie zaczęło im jeszcze doskwierać zmęczenie ciągłą jazdą autokarem. Młodzi uczą się od starszych żyć w rytmie autobusowym, co w niczym nie przypomina stylu życia, który prowadzili do tej pory. Czują się zagubieni i niepewni, a ci bardziej doświadczeni nieustannie naciskają, aby jechać dalej.

 

Podziękowania i pozdrowienia:

– Dla o. Krzysztofa Machelskiego i jego ekipy rowerowej, która jedzie teraz przez Rumunię. Zwłaszcza dla moich ziomków z Iławy Fifiego i Adriana!

– Marcel serdecznie gratuluje swojej siostrze Soni dostania się do najstarszego liceum w Polsce.

– Czworo nauczycieli z Liceum Ogólnokształcącego im. Adama Mickiewicza w Lublińcu, którzy są w ekipie autokarowej oraz była uczennica – Jola Wręczycka pozdrawiają resztę szkoły.

– Hania – obecna uczennica tego liceum pozdrawia kolegów, koleżanki oraz nauczycieli. 

Bilans dnia:

– dwie bardzo pouczające opowieści

– pierwsze pożegnania z innymi członkami ekipy

Nocleg:

Autokar

Przejechanych do tej pory kilometrów: 8380

 

Źródło: niniwateam.pl