Ludobójstwo w(brew) uchwale
Środa, 10 lipca 2013 (02:03)Na rozpoczynającym się dziś posiedzeniu Sejmu rozstrzygnie się, czy w uchwale upamiętniającej 70. rocznicę zbrodni wołyńskiej znajdzie się słowo „ludobójstwo”.
Nie jest przesądzone, czy w ten sposób parlamentarzyści nazwą mord dokonany przez UPA na naszych rodakach. Część posłów Platformy Obywatelskiej jest temu zdecydowanie przeciwna, mimo że marszałek Sejmu Ewa Kopacz opowiedziała się w końcu za umieszczeniem w uchwale słowa „ludobójstwo”.
– Sto tysięcy ludzi, Polaków, małych dzieci, kobiet, zginęło wtedy i to są te fakty, z którymi nie powinno się dyskutować. Ja uważam, że prawdy nie powinno się głosować i tekst uchwały powinien być jednolity, powinniśmy przyjąć go przez aklamację na sali sejmowej – powiedziała Kopacz.
Od kilku tygodni parlamentarzyści pracowali nad jednolitym tekstem uchwały, który mógłby być przyjęty 11 lipca, w 70. rocznicę kulminacji zbrodniczych działań UPA, kiedy ukraińscy nacjonaliści w bestialski sposób zamordowali polską ludność w ponad 100 miejscowościach.
– Dzisiaj mamy posiedzenie prezydium i konwentu, ponieważ komisja zwróciła się do Prezydium Sejmu, aby to Sejm był tym, który wniesie jednolity tekst. Próbowaliśmy spotkać się jednocześnie z przedstawicielami ministerstwa kultury, ale też z Ministerstwem Spraw Zagranicznych i po tej próbie i bardzo wyczerpującej dyskusji postanowiliśmy, że właśnie w środę, pierwszego dnia, kiedy będą obrady Sejmu, odbędzie się pierwsze czytanie tejże uchwały – oświadczyła wczoraj Ewa Kopacz.
– Upieramy się oczywiście przy naszych wnioskach o określenie zbrodni jako ludobójstwa oraz ustanowienie Dnia Pamięci Męczeństwa Kresowian – podkreśla prof. Ryszard Terlecki (PiS).
Także wczoraj w tej sprawie głos zabrali politycy Solidarnej Polski, którzy kategorycznie zapowiedzieli, że nie poprą żadnego tekstu uchwały, który nie będzie zawierał określenia „ludobójstwo”. – Drugą zbrodnią, którą w ciągu ostatnich lat uczyniono tym ludziom, jest zbrodnia zapomnienia i niepamięci – stwierdził poseł Andrzej Romanek (SP).
– Nie ma żadnej wątpliwości, że mieliśmy do czynienia z gigantycznym ludobójstwem. Te rzeczy trzeba nazwać po imieniu. Tymczasem autorzy tych zbrodni mają stawiane pomniki, są gloryfikowani na terenie państwa ukraińskiego – mówił Patryk Jaki (SP).
– Czy Himmler jest dzisiaj pokazywany jako przykład do naśladowania? – pytał poseł Solidarnej Polski. Przypomniał również ostatni list 148 deputowanych ukraińskiego parlamentu, którzy skierowali do marszałek Sejmu Ewy Kopacz apel o potępienie przez polski Sejm zbrodni ukraińskich nacjonalistów i uznanie jej za ludobójstwo.
Spór o termin „ludobójstwo” w tekście uchwały trwa już od wielu tygodni. Posłowie PiS, PSL i SP domagają wprowadzenia słowa „ludobójstwo” i ustanowienia Dnia Pamięci Męczeństwa Kresowian. Przedstawiciele PO, a także Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego przekonywali, że tekst uchwały nie może być za bardzo radykalny, by nie wywołać zbyt gwałtownej reakcji na Ukrainie.
Ostatecznie sejmowa komisja kultury większością głosów uznała, że w projekcie znajdzie się zapis o zorganizowanym i masowym wymiarze zbrodni wołyńskiej, który nadał jej „charakter czystki etnicznej o znamionach ludobójstwa”. W głosowaniu posłowie odrzucili także propozycję ustanowienia 11 lipca dniem pamięci ofiar mordu UPA.
Kwalifikację prawną danej zbrodni jako zbrodni ludobójstwa określa konwencja ONZ z 9 grudnia 1948 r., której art. 2 definiuje ludobójstwo jako czyn „dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych”. Zdaniem polityków prawicowej opozycji, definicja ta rozstrzyga o tym, że rzeź wołyńska na polskich mieszkańcach Kresów Południowo-Wschodnich II RP jest ludobójstwem, bez względu na czas i miejsce jej dokonania.
Maciej Walaszczyk