• Czwartek, 2 kwietnia 2026

    imieniny: Franciszka, Władysława, Arona

Idą po Seremeta

Środa, 10 lipca 2013 (02:02)

Marek Biernacki miażdży sprawozdanie prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta z działalności prokuratury. – Ocena ministra sprawiedliwości jest niesprawiedliwa – ripostuje Prokuratura Generalna.

W stanowisku dotyczącym sprawozdania Seremeta za 2012 rok minister mówi o splocie negatywnych tendencji w funkcjonowaniu prokuratury, które wpływają na stosunkowo niską efektywność realizacji zadań w relacji do nakładów osobowych i finansowych.

Biernacki wytyka m.in. brak efektywnego systemu monitorowania poziomu obciążenia pracą prokuratorów i efektywnego zarządzania kadrą orzeczniczą w prokuraturze, nieprawidłową realizację postanowień ustawy o prokuraturze, co skutkuje prowadzeniem skomplikowanych postępowań na szczeblu prokuratur rejonowych.

Minister zauważa, że 99,4 proc. wszystkich śledztw prowadzonych jest na najniższym szczeblu w hierarchii prokuratur, choć po aferze Amber Gold miało się to zmienić.

„Wynik ten jest praktycznie tożsamy z wynikiem ubiegłych lat sprawozdawczych, pomimo że na skutek tzw. afery Amber Gold Prokurator Generalny wydał polecenie prowadzenia spraw o poważne przestępstwa przeciwko obrotowi gospodarczemu w wyspecjalizowanych wydziałach lub działach prokuratury okręgowej i apelacyjnej” – czytamy w stanowisku Biernackiego.

Szef resortu zwraca też uwagę na brak efektywnego systemu oceny przez prokuratorów, w tym kierowników jednostek, zasadności zapadłych w sądach pierwszej instancji wyroków w sprawach karnych, co skutkuje częstym stwierdzaniem rażącego naruszania prawa na szczeblu Prokuratury Generalnej i kierowaniem do Sądu Najwyższego skarg kasacyjnych w sprawach, w których prokurator nie wnosił zwyczajnych środków odwoławczych.

Inny zarzut to brak skutecznej weryfikacji poziomu merytorycznego niektórych środków zaskarżenia składanych przez prokuraturę i niewłaściwa struktura wytaczanych przez prokuratorów niektórych rodzajów powództw, np. w odniesieniu do spraw pracowniczych lub alimentacyjnych.

„Uwzględniając całokształt uwag podniesionych w powyższej ocenie (…), wyrażam krytyczną opinię o przedłożonym przez Prokuratora Generalnego sprawozdaniu z rocznej działalności prokuratury za rok 2012” – taką konkluzją opatruje Biernacki liczący 57 stron dokument.

Mści się reforma

– Stanowisko pana ministra Biernackiego pokazuje, że cała reforma prokuratury, czyli uniezależnienie jej od Ministerstwa Sprawiedliwości, była błędem, czemu pośrednio pan minister przyznaje rację – zauważa mec. Bartosz Kownacki, poseł PiS.

Jak zaznacza, choć minister formułuje zarzuty w stosunku do prokuratury, to de facto nie ma tutaj odpowiedzialności politycznej.

– Bo gdyby prokurator generalny był ministrem sprawiedliwości, to za nieprawidłowe funkcjonowanie prokuratury właśnie on ponosiłby odpowiedzialność polityczną. Tu możemy tylko i wyłącznie odwołać pana prokuratora Seremeta, ale to nie jest odpowiedzialność stricte polityczna, nie jest to w tym momencie odpowiedzialność rządu. Czyli minister sprawiedliwości przerzuca odpowiedzialność za złe sprawowanie wymiaru sprawiedliwości, w tym wypadku prokuratury, na czynnik niezależny i nie ponosi za to żadnej odpowiedzialności – zauważa Kownacki.

Według naszego rozmówcy, stanowisko ministra sprawiedliwości pokazuje, że zarówno prokuratura, jak i cały wymiar sprawiedliwości wymaga gruntownej reformy. – To stanowisko traktowałabym raczej jako przyznanie się, że cała reforma rozdzielenia Prokuratury Generalnej od Ministerstwa Sprawiedliwości była nietrafiona. Jakkolwiek źle oceniam pana prokuratora Seremeta, to godziłbym się raczej z jego odwołaniem przy zmianie ustawy o prokuraturze. Samo wymienienie osoby na tym stanowisku nie rozwiąże problemu – kwituje Kownacki.

Jakie prawo, taka praca

Zmiany miałoby przynieść nowe prawo o prokuraturze, przygotowane jeszcze przez Jarosława Gowina. W tym projekcie Biernacki dokonał pewnych modyfikacji.

– Z jednej strony nadal chcemy zachować niezależność prokuratury, ale chcemy też dać możliwości kontroli nad nią parlamentowi i rządowi – stwierdził minister sprawiedliwości.

Ostateczna decyzja co do dalszych losów prokuratora Seremeta będzie należała do premiera. Zgodnie z przepisami, szef rządu przyjmuje albo odrzuca sprawozdanie prokuratora generalnego.

W przypadku jego odrzucenia może wystąpić do Sejmu z wnioskiem o odwołanie prokuratora generalnego przed upływem kadencji. Przed złożeniem takiego wniosku premier zasięga opinii Krajowej Rady Prokuratury.

Prokurator Mateusz Martyniuk, rzecznik prasowy Prokuratury Generalnej, stwierdza w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”, że prokurator generalny ze spokojem oczekuje na ocenę swego sprawozdania przez Donalda Tuska i liczy na to, że premier dostrzeże sprzeczności w ocenie ministra sprawiedliwości.

– Ocena ministra sprawiedliwości jest niesprawiedliwa. W samym sprawozdaniu ministra są niekonsekwencje. Z jednej strony minister sprawiedliwości ocenia, że Prokuratura Generalna swoje podstawowe zadania, takie jak czuwanie nad ściganiem przestępstw i ściganie przestępstw, wykonywała w sposób prawidłowy, zaś konkluzja ministra jest krytyczna. Jest to ze sobą sprzeczne, niekonsekwentne i zupełnie niezrozumiałe – twierdzi Martyniuk.

Według niego, formułowane przez Biernackiego zarzuty są nietrafione. – Minister mówi, że zbyt duża część prokuratorów zajmuje się nieściganiem przestępstw. To zarzut nietrafny, gdyż prokuratorzy wykonują te zadania, które nakłada na nich obowiązujące prawo. Oprócz prowadzenia postępowań prokuratorzy zajmują się nadzorem, wizytacjami, lustracjami, obrotem międzynarodowym. Jeśli chodzi o nadzorowanie postępowań, to aktualnie na 6320 prokuratorów nadzorem zajmuje się około 300, więc to zaledwie 5 proc. ogółu prokuratorów. Jeżeli ministerstwo uważa, że są to zadania niepotrzebne, to niech zniesie taki obowiązek – doradza prokurator Martyniuk.

Jak zaznacza, chybione jest też porównanie spraw prowadzonych w prokuraturach rejonowych ze sprawami prowadzonymi w prokuraturach okręgowych i apelacyjnych. Prokuratura prowadzi rocznie 1 mln 200 tys. postępowań, a zdecydowana większość spraw w prokuraturach rejonowych to są sprawy proste, w których czynności wykonuje policja, a prokurator je tylko nadzoruje.

– W prokuraturach okręgowych i apelacyjnych prowadzone są sprawy skomplikowane, wielowątkowe, liczące niejednokrotnie kilkaset tomów postępowania. I jeśli porównujemy np. sprawę prowadzenia roweru pod wpływem alkoholu czy prostej kradzieży ze sprawą prowadzoną w stosunku do kilkudziesięciu członków zorganizowanej grupy przestępczej, to ktoś nie rozumie, jak funkcjonuje prokuratura – puentuje rzecznik Prokuratury Generalnej.

Piotr Czartoryski-Sziler