• Czwartek, 2 kwietnia 2026

    imieniny: Franciszka, Władysława, Arona

Zbyt wiele mają na sumieniu

Wtorek, 9 lipca 2013 (19:03)

Z dr. Zbigniewem Kuźmiukiem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Izabela Kozłowska

Po raz kolejny podczas obrad połączonych sejmowych Komisji Kultury i Środków Przekazu oraz Komisji do spraw Kontroli Państwowej nie udało się przyjąć uchwały o przeprowadzenie kontroli procesu koncesyjnego przez Najwyższą Izbę Kontroli...

– Dzisiaj przerwano obrady połączonych sejmowych komisji, gdyż posłowie rządzącej koalicji wprowadzili ogromne zamieszanie. Początkowo w tytule uchwały rozszerzono zakres kontroli na pierwsze i drugie postępowanie koncesyjne. Z kolei w poszczególnych paragrafach dotyczących zapisów kontroli zawężono kontrolę do jedynie drugiego procesu. Doszło do sprzeczności zapisów w tytule i paragrafach, w związku z czym obrady zostały przerwane. Było to świadome działanie większości koalicyjnej PO - PSL. W związku z tym, że KRRiT jest organem konstytucyjnym, to tylko Sejm może zlecić taką kontrolę. Dziś wydawało się, że uda się przyjąć wniosek o kontrolę NIK w KRRiT. Niestety nadzieje były złudne. Krajowa Rada jest przeciwna kontroli, a jej stanowisko wspierają posłowie Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Z czego wynika takie zamieszanie wokół projektu odpowiedniej uchwały?

– Wygląda na to, że rządząca koalicja wręcz panicznie boi się, aby Sejm zlecił kontrolę pierwszego procesu koncesyjnego z 2011 roku przeprowadzoną przez Najwyższą Izbę Kontroli. Sami posłowie na dzisiejszym posiedzeniu połączonych sejmowych Komisji Kultury i Środków Przekazu oraz Komisji do spraw Kontroli Państwowej sugerowali, aby wniosek o kontrolę uzupełnić. Widać, że zarówno przedstawiciele KRRiT, jak i posłowie rządzącej koalicji boją się kontroli NIK. Zaapelowałem do przewodniczącego Mariusza Błaszczaka, szefa sejmowej Komisji do spraw Kontroli Państwowej, aby publicznie poprosił o takie głosowanie posłów koalicji.

Podczas dzisiejszych obrad przewodniczący KRRiT powtórzył, że nie widzi potrzeby przeprowadzenia postępowania kontrolnego przez NIK...

– Jan Dworak zasugerował, że kontrolę przeprowadził Wojewódzki Sąd Administracyjny. Ponadto przewodniczący KRRiT przypomniał, że złożono wniosek o postawienie przed Trybunał Stanu wszystkich członków Krajowej Rady i trwa postępowanie przed sejmową Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej, która przygotowuje odpowiedni wniosek. Zdaniem przewodniczącego Krajowej Rady są to dwa procesy kontrolne, więc kolejne nie są potrzebne. W oczywisty sposób wprowadził w błąd opinię publiczną. Sprawa w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym z wniosku Fundacji Lux Veritatis dotyczyła postępowania konkursowego wobec Fundacji, czyli jednego z podmiotów postępowania.

Jeśli pan przewodniczący Dworak jest pewien, że KRRiT nie popełniła w pierwszym konkursie żadnych błędów, to kontrola NIK to potwierdzi. W końcu zakończy się wytykanie jakichkolwiek niedociągnięć, wątpliwości. Zdaje się, że w tej sprawie członkowie Krajowej Rady mają wiele na sumieniu, skoro tak bronią się przed kontrolą.

Dlaczego w dalszym ciągu upominacie się Państwo o kontrolę NIK?

– Przedstawiciele Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji przyznali dziś, że wniosek Fundacji Lux Veritatis wydawcy Telewizji Trwam, był wyraźnie lepszy niż w przypadku pierwszego postępowania. Dlatego należy sprawdzić jakie kryteria decydowały o nieprzyznaniu koncesji na naziemne nadawanie cyfrowe w pierwszym konkursie, zaś w drugim to one zadecydowały.

Ewentualna kontrola NIK dotyczyłaby wszystkich wniosków złożonych w pierwszym konkursie. Sprawdzono by jak były one oceniane i dlaczego jedne podmioty miejsca otrzymały. Dotychczas nikt tych wniosków nie porównywał, nie kontrolował potencjału finansowego poszczególnych podmiotów. Mogłaby to uczynić Najwyższa Izba Kontroli.

NIK w swoim raporcie dotyczącym wykonania budżetu KRRiT za 2011 rok negatywnie ocenił działalność tego organu. Zarzucono Krajowej Radzie niegospodarność wynikająca z rozłożenia opłat koncesyjnych na raty. W tym przypadku mieliśmy do czynienia jedynie z fragmentem kontroli. Dlatego potrzeba skontrolowania całego procesu. Raz jeszcze podkreślę, wyraźnie widać, że tej kontroli obawiają się nie tylko posłowie koalicji rządzącej, ale także i członkowie KRRiT.

Dziękuję za rozmowę.

Izabela Kozłowska