• Czwartek, 2 kwietnia 2026

    imieniny: Franciszka, Władysława, Arona

NINIWA Team ponownie nad Bajkałem

Wtorek, 9 lipca 2013 (10:30)

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

 

Relacja Pawła Stryjewskiego z 67. dnia rowerowej pielgrzymki NINIWA Team na Syberię

Cytując Dominika Pieca: „WSZYSTKO OK” – dla tych, którzy martwią się opóźnieniem w relacjach.

Prosty dzień, jak to sam określił o. Tomek, dawno dobiegł już końca, kiedy otrzymałem długo oczekiwany przeze mnie telefon. Zegarki już-nie-rowerzystów wskazywały godzinę 3.30, więc możemy sobie wyobrazić, ile sił miał nasz korespondent na przekazywanie informacji. Oczywiście stanął na wysokości zadania i nie musiałem się nawet wiele natrudzić, żeby coś z niego wydusić.

Na pocieszenie dla ludzi, którzy rozpoczęli dzisiaj pracę po weekendzie, powiem, że zanim skończę pisać tę relację, ekipa rowerowa z o. liderem na czele będzie już prawdopodobnie na nogach... Wszystko to za sprawą naszych Państwa Wierzgacz, którzy mają jutro sobie coś do powiedzenia przed Panem Bogiem.

Pobudka została zaplanowana na godz. 5.00 rano ze względu na masę obowiązków przed ceremonią, która odbędzie się o godzinie 12.00. Harmonogram został szczegółowo opracowany, jak przystało na grupę, która spędziła ze sobą ponad 2 miesiące. Jest ekipa odpowiedzialna za wystrój, nagłośnienie itd. Najwięcej osób potrzebnych jest do przygotowania potraw, ale podejrzewam, że do tego zgłosiło się też najwięcej ochotników. Kto (po 2 miesiącach jedzenia tego samego) nie skorzystałby z okazji do popodjadania smakołyków w kuchni?! Na pewno nie ja... Ale może nie każdy jest taki pazerny...

Wróćmy do początku dnia. O godz. 9.00 miało miejsce bardzo przyjemne wydarzenie, jakim było wspólne śniadanie grupy rowerowej i autokarowej. Pogoda dopisywała, więc wszyscy usiedli na świeżym powietrzu pod wiatą. Wokoło rozpościerał się piękny widok na tajgę i górki. Miejsce bardzo malownicze, idealnie nadające się na wypoczynek po długiej podróży.

Na dzisiaj zaplanowana została wycieczka autokarowa nad jezioro Bajkał do turystycznej miejscowości o nazwie Listwianka, gdzie ekipa wyruszyła o godzinie 10.00. Mimo że rowerzyści nad Bajkałem już byli, z przyjemnością skorzystali z kolejnej możliwości udania się w to miejsce. Były super widoki, były kąpiele zarówno młodszych, jak i starszych uczestników, no i - co najważniejsze - była Msza św. nad brzegiem jeziora. Młodsi uczestniczy gratulują starszym odwagi potrzebnej do zamoczenia się. Kąpiel w sześciostopniowej wodzie w bardzo ciepły dzień do przyjemnych nie należy. Zapewniam Was o tym ja – Chłop z Mazur z krwi i kości.

Kilka osób z grupy autokarowej pożegnało się z resztą i udało się na pociąg do Polski, co zostało już wcześniej zaplanowane (kupili w Moskwie bilet na kolej transsyberyjską, by poczuć klimat tego doświadczenia). Pozostali natomiast wyruszyli do Irkucka z myślą, że fajnie byłoby tu jeszcze kiedyś przyjechać. Sposobność pojawiła się już po kilkunastu minutach, ponieważ ktoś z odjeżdżających zostawił namiot w autokarze. Czy można było pogardzić takim uśmiechem losu? Na pewno nie. Autokar zawrócił i można było zerknąć raz jeszcze na panoramę najgłębszego jeziora świata.

Irkuck był na trasie wycieczki z wiadomych względów. Ekipa postanowiła zrobić Hani niespodziankę i urządzić MEGA odwiedziny w szpitalu. Trzyosobowa delegacja udała się na 7. piętro, gdzie Hania dochodzi do siebie, i zabrała ją na dół, do reszty. Biedna Hania nie zdążyła zrobić ciasta dla tylu osób, ale za to wyściskała wszystkich po kilka razy, co zadowoliło ich, bo na własne oczy mogli zobaczyć, że ciągle ma w sobie mnóstwo energii.

To spotkanie było potrzebne dla wszystkich, a zwłaszcza dla rowerzystów, z których większość nie widziała się z nią jeszcze po wypadku. Każdy z nich miał w sobie taką potrzebę. Również Hania, gdy zobaczyła taką bandę, znacznie się rozchmurzyła. Sama wygląda z każdym dniem coraz lepiej, co zauważył o. Tomek, który jest u niej za każdym razem. Chcielibyśmy, żeby jej powrót do zdrowia trwał jak najkrócej, lecz pozostaje nam cierpliwie czekać i wspierać najmłodszą uczestniczkę wyprawy, jak tylko możemy (SMS-y, telefony i modlitwa). W ciekawy sposób Hania skorzystała z Sakramentu Eucharystii. Otóż otrzymała Pana Jezusa przywiezionego specjalnie dla niej znad jeziora.

W drodze powrotnej ekipa odwiedziła sklep, w którym zakupiła wszelkie potrzebne artykuły spożywcze na jutrzejsze wesele, a do Wierszyny dotarli grubo po godz. 1 w nocy, więc szczęśliwcy, którzy szybko ogarnęli się do spania, mogą pospać całe 3 godziny i 7 minut.

 

Podziękowania i pozdrowienia:

– Dla rodziców Hani za Msze Święte, które zamówili na Jasnej Górze i na które jeżdżą codziennie. Jedna odbyła się wczoraj, kolejna będzie jutro. Natomiast w środę rano sprawowana będzie Eucharystia w intencji całej grupy o szczęśliwy powrót do Polski. WSZYSCY ŁĄCZYMY SIĘ W MODLITWIE!

– Dla brata Kuby Kostrzewskiego serdeczne życzenia z okazji urodzin! (Ojciec zapomniał imienia, ale bierze to na klatę i jest mu wstyd)

– Dla Burmistrza Lublińca p. Edwarda Maniury za telefon z gratulacjami oraz zapewnienia, że czeka na wszystkich w Lublińcu.

– Gorące podziękowania dla Wioli za pisanie relacji.

 

Bilans dnia:

– około 6 godzin spędzonych w autokarze

– kilkoro członków ekipy autokarowej mniej

– największe odwiedziny w historii szpitala w Irkucku

– 1,5 h spania o. Tomka i 3 h spania pozostałych członków ekipy

 

Nocleg:

Wierszyna

 

Przejechanych do tej pory kilometrów: 8380

Źródło: niniwateam.pl