To nieprzyjazny gest
Wtorek, 9 lipca 2013 (02:02)Wygląda na to, że Krzysztof Luft bardzo przeżywa, że KRRiT – której jest członkiem – przyznała Telewizji Trwam miejsce na cyfrowym multipleksie i nie może się z tym jakoś wewnętrznie pogodzić.
Świadczy o tym wczorajszy tekst w „Gazecie Wyborczej”. To nie jest przyjazny gest w stosunku do katolików w Polsce, którzy w liczbie ponad 2,5 mln złożyli swe podpisy poparcia dla tej katolickiej telewizji i zorganizowali ponad 170 marszów i manifestacji. To nie żadna „histeria”.
Ubieganie się o przyznanie dla Telewizji Trwam miejsca na multipleksie przez Fundację Lux Veritatis i Kościół katolicki w Polsce nie można też nazwać wywieraniem presji na KRRiT.
Czym innym jest bowiem kierowanie prośby, ubieganie się o coś, o jakieś dobro, a czym innym wywieranie presji na kimś. Ubieganie się o to, co przysługuje z zasady sprawiedliwości czy demokracji, jest moralnie czymś dobrym, to nie presja. Chyba że ktoś uważa, że katolikom nie przysługuje prawo do wyrażania swoich poglądów. Z tym się jednak nie zgodzimy.
Bolesna jest insynuacja, że Telewizja Trwam nie będzie wypełniać koncesji na program społeczno-religijny, bo – jak pisze Luft – „czy można uważać za katolickie media, które dzielą katolików i Polaków na prawdziwych i nieprawdziwych”.
To nie media, to ludzie sami się dzielą, gdy jedni aprobują czyjeś działanie czy głoszone wartości, a inni je odrzucają. Gdyby tak było, to całe działanie Kościoła można by obarczyć winą za to, że jedni podzielają wartości głoszone przez Kościół, a inni je odrzucają.
To ludzie sami się dzielą w wielu sprawach, dlatego że są wolni i opowiadają się za tym, co chcą – nie zawsze wybierając to, co jest dobre i prawdziwe. Największe podziały zawsze czyni grzech, nie dobro.
W artykule pojawia się relatywizowanie poparcia dla Telewizji Trwam ze strony Episkopatu i poszczególnych biskupów. Jest prawdą, że w Episkopacie w ostatnich latach zmieniło się nastawienie do Radia Maryja i Telewizji Trwam.
Owa zmiana na korzyść tych mediów wyrosła z pozytywnych doświadczeń z tymi środkami społecznego przekazu. Pasterze Kościoła zauważyli, jak dużą rolę pełnią one w dziele ewangelizacji i w promowaniu wartości religijnych, moralnych oraz narodowych. Media te spełniają oczekiwania katolickiego społeczeństwa, których w żaden sposób nie zaspokajają pozostałe media komercyjne i publiczne.
W artykule pojawia się zarzut w stosunku do toruńskich mediów o rzekome wikłanie polityczne całego Kościoła. Kościół przypomina, że każde działanie człowieka jako istoty rozumnej i wolnej podlega kwalifikacji moralnej, także to w polityce. Wyrażanie tej oceny nie jest żadnym nadużyciem, ale obowiązkiem, zwłaszcza tych, którzy zostają powołani przez Boga, aby być stróżami prawa Bożego i ładu moralnego na ziemi. To także obowiązek katolickich mediów.
Warto jeszcze odnieść się do słów pana Lufta, że nowy wniosek był lepszy od poprzedniego. Z pewnością taka ocena jest próbą usprawiedliwiania poprzedniej odmownej decyzji KRRiT względem Telewizji Trwam, która miała wyraźnie wzgląd polityczny, a nie merytoryczny.
ks. bp Ignacy Dec