Jerzy Wilk zdobył bastion PO
Poniedziałek, 8 lipca 2013 (10:33)Elbląg miał być i był od 2011 roku najważniejszym sprawdzianem walki o głosy między dwiema największymi partiami w naszym kraju.
Od niespełna dekady miasto uchodziło za bastion Platformy Obywatelskiej na północy, wcześniej pozostawało pod silnym oddziaływaniem postkomunistycznej lewicy. Wyniki osiągane w Elblągu przez partie i kandydatów najczęściej plasowały się poniżej średniej krajowej, stąd waga tych wyborów dla Prawa i Sprawiedliwości, która jest liderem w sondażach ogólnopolskich i której zadaniem było pokazanie, że jest w stanie wygrać na terenie mało mu przyjaznym do tej pory.
Ten ostateczny wynik w Elblągu wcale nie był łatwy do osiągnięcia przez Prawo i Sprawiedliwość, dlatego że istniała obawa, iż może stworzyć się coś w rodzaju koalicji „antyPiS”.
Trzeba też dodać, że druga strona, czyli Platforma Obywatelska, nie zamierzała oddać pola bez walki. Elbląg był i pozostaje takim kluczowym elementem w rozgrywce PO z PiS, ale też wewnątrz, w partyjnej rozgrywce w PO. Dodajmy, że kampania wyborcza Elżbiety Gelert była prowadzona bardzo dobrze. Na wysokości zadania stanęli spece od PR, którzy próbowali pokazać jak gdyby uczciwszą twarz partii Donalda Tuska w osobie Elżbiety Gelert.
Do tego doszła jeszcze kwestia nagranych taśm, która – moim zdaniem – paradoksalnie pomogła Jerzemu Wilkowi. Upublicznienie tych taśm zmobilizowało tę część elektoratu, która może nie była początkowo za partią PiS, ale nie spodobał im się taki sposób prowadzenia kampanii wyborczej ze strony przeciwników Jerzego Wilka.
not. MM
Marcin Palade, politolog
Marcin Palade