Babcia wybrała Wilka, bo czerwony kapturek kręci...
Poniedziałek, 8 lipca 2013 (09:51)Najnowszy wpis mec. Janusza Wojciechowskiego opublikowany na blogAID
...najpierw zabrał babci dowód, a potem rentę...
Czego to Czerwony Kapturek nie naobiecywał, czego to miał babci nie przynieść, czym jej nie nakarmić... Koszyczek miał się uginać od wszelkiego dobra, babcia miała mieć wszystkiego w bród.
Okazało się jednakowoż, że Czerwony Kapturek kręci. Z jednego koszyczka wszystko sam wyjadł po drodze, drugi gdzieś sprzedał, pieniądze wcięło. Potem tygodniami go nie było, bo jak nie w piłkę grał, to na nartach jeździł albo pojechał na wycieczkę do Peru. I nieustannie straszył babcię wilkiem. Że wilk ją podsłuchuje i żeby nie otwierała drzwi, bo wilk wpadnie i ją zje albo aresztuje. Babcia leżała, tak sobie siedziała, coraz bardziej głodna w chłodnej chatce i zaczęła się w końcu zastanawiać – czy ten Czerwony Kapturek to naprawdę jest wnuczek, czy może oszust okradający metodą „na wnuczka”. Najpierw zabrał babci dowód, a potem rentę.
Co gorsza – gajowy też babci nie pomaga, tylko po lesie łazi ze strzelbą i – ho, hoi, ho – wesoło sobie pokrzykuje.
Aż w końcu babcia przestała wierzyć w bajkę, w której ją obsadzili – i wybrała Wilka!