Komu złoto od ręki…
Piątek, 20 lipca 2012 (12:38)Ponad 11 tys. sportowców podczas Igrzysk Olimpijskich w Londynie będzie walczyć w 26 różnych dyscyplinach o 302 komplety medali. Z pewnością każdemu z udających się na Wyspy atlecie w skrytości serca marzy się zdobyć krążek z najszlachetniejszego z kruszców.Sportowcy umieją wprawdzie trzeźwo ocenić swoje szanse i często wiedzą, że podium nie jest dla nich, jednak możemy być pewni, że każdy zostawi na arenie serce aby osiągnąć jak najlepszy rezultat.
Często o zdobyciu złota będą decydowały setne sekundy, centymetry bądź dziesiąte części punktu. Z drugiej strony są jednak takie konkurencje gdzie jeszcze przed rozpoczęciem zmagań z góry wiadomo, że walka będzie toczyć się co najwyżej o drugie lub trzecie miejsca.
Tak właśnie już dziś wydają się być przesądzone wyniki rywalizacji lekkoatletycznych sprinterów. Nie znajdziemy bowiem uzasadnienie dla tezy aby ktokolwiek w biegach na 100 i 200 metrów choćby zbliżył się do Jamajczyka Usiana Bolta. Nadal w pamięci mamy obrazki kiedy to Bolt zwyciężał wszystkich z ogromną przewagą, pod koniec biegu jeszcze zwalniając, a do tego pobijając rekord świata. Jest wprawdzie cała plejada znakomitych biegaczy krótkodystansowych z rodakiem Bolta Asafą Powelem czy też Amerykaninem Taysonem Gayem na czele, ale wydaje się, że jeśli trzykrotny mistrz olimpijski z Pekinu będzie choćby w zbliżonej formie do tej sprzed czterech lat to rywale będą znów oglądać jego plecy, i to z odległej perspektywy.
Drugim gorącym nazwiskiem jest Michael Phelps, którego szyję złoty medal w Pekinie zdobił aż ośmiokrotnie. Jest to rekord wszechczasów jeśli chodzi o ilość krążków zdobytych podczas jednej olimpiady, przez jednego sportowca. Wiemy, że amerykański pływak tego wyniku już nie powtórzy gdyż zdecydował się wystartować „tylko” w siedmiu konkurencjach, jednak na swoich koronnych dystansach czyli motylku na 100 i 200 metrów nie powinien mieć sobie równych. W stylu zmiennym z całą pewnością sporo krwi napsuje mu jego rodak Ryan Lochte, ale możemy być pewni, że „stary” (Phelps ma zaledwie 27 lat) mistrz tanio skóry nie sprzeda i swój worek złotych medali z IO, liczący 14 sztuk będzie chciał jeszcze powiększyć.
Jeśli ktoś lubi grać w pewniaki może także śmiało inwestować w obie reprezentacje USA w koszykówce. Lider męskiej drużyny LeBron James powiedział, że obecny zespół jest lepszy nawet od legendarnego Dream-Teamu z Michalem Jordanem, Magiciem Johnsonem, Scottie Pippenem i Charlesem Barkleyem w składzie, która zmiotła rywali z powierzchni ziemi podczas igrzysk w Barcelonie w 1992 roku. Młoda gwiazda NBA prawdopodobnie nieco przesadziła w tych porównaniach, co nie zmienia faktu, że skład jest tak mocny, że nie podobna aby ktoś mógł ich pokonać i sprawić tym samym gigantyczną sensację. Podobnie sprawa wygląda z drużyną pań ze Stanów Zjednoczonych. W przedolimpijskiej analizie jeden z brytyjskich komentatorów napisał wręcz, że „głupotą” byłoby stawianie przeciwko tej drużynie. Trudno się z tym sądem nie zgodzić, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę to, iż Amerykanki są złotymi medalistkami czterech ostatnich IO i śmiało deklarują, że chcą tę passę przedłużyć.
Bliźniaczo podobnie wygląda sytuacja w piłce nożnej. Swoimi drużynami marzeń może się tam pochwalić Brazylia. Naszpikowana młodymi talentami męska drużyna, na czele z Neymarem, jeszcze zawodnikiem Santosu, ale za którego największe europejskie kluby są gotowe wyłożyć grube miliony, nie powinna mieć większych problemów z dotarciem do finału, gdzie udowodni swoją wyższość. Z kolei panie z ostatnich dwóch igrzysk wracały do domu bez złota mimo że, uchodziły za murowane faworytki, więc będą podwójnie zmotywowane.
Eksperci są także zgodni jeśli chodzi o ostateczne rozstrzygnięcia w podnoszeniu ciężarów w kategorii powyżej 105 kg. Tam murowanym faworytem do zwycięstwa jest Behdad Salimikordasiabi, 23-letni Irańczyk, dwukrotny mistrz świata z Antalyi i Paryża. Sztangista z Iranu zdominował wszystkie profesjonalne zawody w jakich do tej pory występował. Nie inaczej powinno być tym razem, o ile oczywiście waga imprezy i wartość konkurentów, którzy rzucą mu wyzwanie nie sparaliżuje młodego Behdada.
To tylko kilka nazwisk, z najbardziej popularnych konkurencji, które będą śledzone niemal przez wszystkich kibiców sportowych. Znawcy wskazują jednak więcej murowanych faworytów, którzy w swoich dziedzinach wydają się na dzień dzisiejszych nie mieć sobie równych. I tak należy tu wymienić; w łucznictwie Koreańczyka Im Dong Hyuna. Dla Korei Południowej wynik inny niż złoto w tej konkurencji będzie rozczarowaniem. Tytuł mistrzyni olimpijskiej z Pekinu w pięcioboju nowoczesnym powinna obronić także Niemka Lena Schoneborn. Za murowanego faworyta do najwyższego stopnia podium uchodzi także francuski judoka, mistrz świata i Europy Teddy Riner. Nie zapominajmy także o amerykańskiej żeńskiej drużynie w siatkówce plażowej czy chińskich badmintonistach.
Niestety z przykrością stwierdzam, że nie ma w tym zestawie żadnych Polaków. Kilka szans medalowych co prawda mamy, ale do zdobycia złota naszym sportowcom potrzeba będzie chyba oprócz umiejętności także trochę szczęścia.
Łukasz Sianożęcki