• Sobota, 14 marca 2026

    imieniny: Leona, Matyldy, Jarmiły

Nieprzewidywalny Egipt

Niedziela, 7 lipca 2013 (19:10)

Z dr. Przemysławem Osiewiczem, pracownikiem naukowym Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, rozmawia Izabela Kozłowska

 

Adli Mansur tymczasowo zastąpił Mohammeda Mursiego na stanowisku prezydenta Egiptu. W Pana ocenie, co wpłynęło na zmianę sytuacji w Egipcie?

– Zdecydował o tym szereg czynników, głównie ekonomicznych. Sytuacja gospodarcza w Egipcie jest bardzo trudna. Nie udało się przywrócić ruchu turystycznego w wymiarze sprzed 2011 roku, bezrobocie wśród młodych ludzi jest rekordowe, pensje niskie, a środki budżetowe na wyczerpaniu. Do tego doszły plany wzmocnienia wpływu islamu na politykę, polityczne zbliżenie z Iranem, które było wyjątkowo nie na rękę USA czy też Izraelowi, a także, i to bardzo ważne, próby ograniczenia politycznych i ekonomicznych wpływów armii w państwie.

W jakim kierunku zmierza ten północnoafrykański kraj?

– Naprawdę trudno przewidywać. Można jedynie zakładać rozmaite scenariusze. Moim zdaniem, Bractwo Muzułmańskie tak łatwo się nie podda. Owszem, dzisiaj nie dysponuje ani możliwościami, ani środkami, by przeciwstawić się armii. Ale z czasem może powrócić do metod, które z powodzeniem stosowało w przeszłości, na przykład prób zdestabilizowania sytuacji w państwie. Kryzys w Egipcie może nie minąć, sytuacja jeszcze się pogorszy i kto wie, może za dwa lata demonstranci będą protestować na rzecz Bractwa i jego powrotu do władzy? Problem Egiptu można zamknąć w jednym słowie – nieprzewidywalność.

Przejęcie władzy przez armię pozwoli na pokojowe zmiany w Egipcie?

– Władza nie została przejęta w sposób pokojowy i to już stanowi problem. Zwolennicy Bractwa tak szybko o tym nie zapomną. Uważam, że będą bojkotować udział w życiu publicznym. Pokojowe zmiany? Tak, pewnie będą pokojowe, bo egipska armia o to zadba. Ale czy będą demokratyczne? Wybory pewnie się odbędą, nowe władze zostaną wyłonione. Tylko co to za wybory, w których swojego zdania nie wyraża 30-40 proc. społeczeństwa. Przekonanie zwolenników Bractwa, że jednak warto, powinno stanowić priorytet dla władz przejściowych. To już się dzieje. Przedstawiciele armii podkreślają, iż ich celem jest odtworzenie jedności narodowej.

Znaczną grupę w egipskim społeczeństwie stanowią zwolennicy Mursiego. Istnieje ryzyko wybuchu wojny domowej?

– Nie, nie ma ryzyka wybuchu wojny domowej takiej jaka, na przykład, od dwóch lat toczy się w Syrii. Obawiam się jedynie tego, że pewne radykalne ugrupowania powiązane z Bractwem mogą zacząć siać terror w państwie. Ich celem może być destabilizacja państwa, zniechęcenie turystów do przyjazdu do Egiptu. Niestety, jest to prawdopodobne, choć najwyżsi przywódcy Bractwa zakazują swoim członkom udziału w aktach agresji. Cóż, zawsze znajdą się młodzi, niepokorni, podatni na radykalizm ludzie.

Jeśli mimo wszystko uda się doprowadzić w sposób pokojowy do kolejnych wyborów prezydenckich, to prawdopodobne jest, że Mursi będzie w nich ponownie kandydował?

– Bardzo wątpliwe, że Mursi otrzyma zgodę na udział w wyborach. Moim zdaniem, nawet jeśli będzie miał taki zamiar, to zostanie skutecznie zniechęcony. Ponadto po takich nieprzyjemnych doświadczeniach może zwyczajnie stracić zainteresowanie oficjalną działalnością polityczną. Najbardziej prawdopodobny scenariusz jest jednak taki, że Bractwo Muzułmańskie zbojkotuje kolejne wybory i wróci do działalności konspiracyjnej, którą z powodzeniem prowadziło jeszcze za rządów Hosniego Mubaraka.

Co oznacza zawieszenie obecnej konstytucji? Czy następne władze zostaną zobligowane do jej zmiany?

– Zawieszenie konstytucji zostało wprowadzone po to, by móc odsunąć od władzy Mursiego. Po wprowadzeniu pewnych zmian najpewniej zostanie utrzymana. Oficjalnie to nie wadliwa konstytucja stanowiła problem, lecz nieudolne rządy Mursiego. Teraz armia stoi przed bardzo trudnym wyzwaniem. Owszem, od wielu lat cieszy się wielkim szacunkiem ze strony większości Egipcjan. Dzisiaj jednak położyła na szali swój autorytet. Jeśli nie uda się wyłonić władz, które w powszechnym odczuciu obywateli przyczynią się do poprawy sytuacji, może go stracić. Życzmy Egipcjanom, by tym razem była to już ostatnia rewolucja na placu Tahrir. To przesympatyczni, gościnni ludzie, którzy mają prawo być już zmęczeni ciągłą niepewnością, kryzysem i brakiem stabilności politycznej. 

Dziekuję za rozmowę.

Izabela Kozłowska