Czas radości, czas łaski
Sobota, 6 lipca 2013 (09:21)Z ks. prof. Janem Machniakiem, rektorem Akademii Miłosierdzia Bożego w Krakowie-Łagiewnikach, dyrektorem Katedry Teologii Duchowości Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Papież Franciszek zatwierdził dzisiaj dekret o cudzie za sprawą bł. Jana Pawła II, co to oznacza?
– Oznacza to ni mniej, ni więcej to, że droga do kanonizacji bł. Jana Pawła II jest już oficjalnie otwarta. Zatwierdzenie dekretu o cudzie to etap na drodze do kanonizacji. Jest to o tyle ważne, że jest to już – można powiedzieć – formalne stwierdzenie świętości Papieża Polaka. Teraz pozostaje już tylko ustalenie daty kanonizacji. Powinniśmy się cieszyć, bo kanonizacja na pewno będzie. Ogromna radość.
Niewiadomą pozostaje tylko data tego wydarzenia. Który termin jest według Księdza Profesora najbardziej prawdopodobny?
– Są różne spekulacje na ten temat. Mówi się, że być może będzie to już w październiku br. w związku z 35. rocznicą wyboru Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową. Bardzo prawdopodobna jest także data 8 grudnia, kiedy przypada 48. rocznica zakończenia Soboru Watykańskiego II, który zainicjował Jan XXIII. Z kolei za tym terminem może przemawiać fakt, że Ojciec Święty Franciszek podpisał dekret per gratiam, tzn. przez łaskę, który zgodnie z kompetencjami przysługującymi Papieżowi zezwala na kanonizację, nie czekając na cud, w tym przypadku za sprawą Jana XXIII. To mogłoby wskazywać, że doczekamy się dwóch kanonizacji podczas jednej uroczystości.
Co dzisiejsza decyzja Ojca Świętego Franciszka oznacza dla kultu bł. Jana Pawła II?
– Błogosławieni są czczeni lokalnie. Inaczej było w przypadku Jana Pawła II, który po beatyfikacji był czczony zarówno w diecezji rzymskiej, jak i krakowskiej, chociaż inne diecezje też wpisywały go do swojego kalendarza. Natomiast kanonizacja sprawia, że święty jest czczony w całym Kościele i niejako z obowiązku zostaje wpisany do kalendarza Kościoła powszechnego.
To od strony formalnej, a co ta kanonizacja oznacza dla nas?
– Dla nas wierzących jest to potwierdzenie prawdy, że bł. Jan Paweł II osiągnął świętość i że droga, którą szedł do świętości, jest dla każdego z nas, że świętość nie jest czymś nieosiągalnym, abstrakcyjnym, ale że jest możliwa także w naszym życiu. W przypadku Jana Pawła II była to droga dziecka, które zostało doświadczone m.in. poprzez śmierć matki, potem śmierć brata i ojca. Praktycznie pozostał sam na świecie, a mimo to w tym trudnym czasie wojny i okupacji hitlerowskiej potrafił się odnaleźć. Nie tylko nie utracił naturalnej godności człowieka, ale rozwinął swoje cechy charakteru, swoje człowieczeństwo w stopniu heroicznym. Pamiętamy, studiował polonistykę, kontynuował studia na uniwersytecie podziemnym, ale wtedy właśnie rozpoznał swoje powołanie, powołanie do kapłaństwa. Postanowił, że będzie służył drugiemu człowiekowi, prowadząc go do Boga. To są elementy życia Papieża Wojtyły, które poprzez kanonizację, poprzez formalne ogłoszenie Jego świętości stają przed nami, pokazując, jak iść przez świat, który dzisiaj też nie jest łatwy i też ma swoje problemy. Może nie są to problemy takie jak za czasów II wojny światowej, ale też stawiają człowieka przed koniecznością wyboru między różnymi ideologiami, które kuszą łatwizną życia. Jan Paweł II pokazuje nam, że nawet bardzo twarde życie, wymagające od człowieka zaparcia ma bardzo głęboki sens, przynosi radość nie tylko w tym wymiarze ziemskim, ale w wymiarze nadprzyrodzonym. Karol Wojtyła osiągnął bardzo wysoką pozycję jako biskup i kardynał w Krakowie, wreszcie jako Papież, ale tym, co go charakteryzowało w każdym czasie, to to, że nigdy nie zapomniał o bliskich mu ludziach, nigdy nie zapomniał, skąd wyszedł. Mając to na uwadze, wychodził do ludzi, spotykał się z nimi, podawał rękę, co wówczas było rewolucyjną postawą, stanowiło przełom. Natomiast dla Papieża, który chciał dotknąć tych ludzi, ich problemów, było to czymś zupełnie normalnym. Wszyscy pamiętamy, jak zapraszał ludzi do Watykanu, do swojej papieskiej kaplicy, do swego stołu. To, co dzisiaj robi Papież Franciszek, sprawując Msze św. w Domu św. Marty z różnymi ludźmi, nie wzięło się z powietrza, pierwsze kroki w tej dziedzinie poczynił właśnie Jan Paweł II. Myślę, że poprzez kanonizację ten styl jego życia, spożywanie posiłków nie tylko z przyjaciółmi, biskupami, ale z różnymi ludźmi z całego świata, uświadomi nam jeszcze bardziej, jaką drogą trzeba iść przez życie. Ojciec Święty pokazał nam, że nie można się odcinać od człowieka, który jest może mniej wykształcony, który może nie osiągnął jakiegoś wysokiego poziomu intelektualnego, ale jak Chrystus, który wychodził do człowieka, trzeba iść Jego śladami, w praktyce realizując miłość bliźniego.
Będzie to także jedna z najszybszych kanonizacji, od śmierci Jana Pawła II minęło zaledwie osiem lat.
– To świadczy o bardzo mocnym kulcie, który niejako pomagał Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w podejmowaniu kolejnych etapów procesu beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego. Jeżeli kult jest słaby czy niewyraźny, to proces toczy się długo. Czasem też różne wypadki wpływają na jego opóźnianie: Królowa Jadwiga czekała sześć wieków na swoją kanonizację. Natomiast w wypadku Jana Pawła II jesteśmy świadkami jak człowiek, który żył w naszych czasach i bardzo blisko nas, staje przed nami jako wzór, jako ideał świętości i pokazuje drogę, jaką iść do Boga, jak realizować Ewangelię na co dzień. Pokazuje, że nie jest to takie trudne, że we współpracy z łaską Bożą jest to możliwe do zrealizowania nawet wtedy, kiedy wydaje się, że okoliczności są ku temu przeciwne.
Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki