Nieprawidłowości sygnalizował jedynie NIK
Czwartek, 19 lipca 2012 (18:40)Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego wkroczyli do siedziby spółki zbożowej Elewarr. Biuro sprawdzi sposób zarządzania majątkiem i koszty związane z kierowaniem spółką. Elewarr nie komentuje sprawy.
- Będziemy sprawdzali przestrzeganie procedur i sposób rozporządzania mieniem spółki - powiedział rzecznik CBA Jacek Dobrzyński. W komunikacie Biuro podało, że sprawdzane mają też być "wydatki na koszty zarządu i kierowania spółką w latach 2008-2012". Kontrolę zarządził wiceszef CBA. Ma się ona zakończyć 19 września.
Wątek spółki Elewarr (należącej do Agencji Rynku Rolnego) i możliwych w niej nieprawidłowości pojawił się w ujawnionej w mediach rozmowie szefa kółek rolniczych Władysław Serafina i byłego prezesa ARR Władysława Łukasika. Pokłosiem ujawnienia nagrania z tej rozmowy jest dymisja ministra rolnictwa Marka Sawickiego.
Wczoraj premier Donald Tusk, który po odwołaniu ministra rolnictwa będzie osobiście nadzorował resort, zapowiedział, że Elewarr w najbliższych dniach będzie "najbardziej prześwietloną spółką, jak tylko można sobie wyobrazić".
- W przekonaniu Solidarnej Polski wkroczenie CBA do spółki Elewarr to działania pod publiczkę. Kiedy bomba wybuchła, mleko zostało wylane, agenci CBA wcielili się w rolę czynnika, które to mleko zetrze, a przecież ich obowiązkiem jest przeciwdziałanie takim zjawiskom – powiedział w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Patryk Jaki, rzecznik prasowy Solidarnej Polski. Dodał jednocześnie, że trzeba przypomnieć, iż CBA pod rządami Donalda Tuska niemalże przestało działać. W czerwcu 2011 roku instytucja ta otrzymała raport NIK o skandalach w spółce Elewarr. - Solidarna Polska chciałaby wiedzieć, dlaczego CBA wtedy nie podjęło działań? Przecież to do ich kompetencji i zadań należy walka z korupcją. Kiedy poważne instytucje państwowe, a taką jest bez wątpienia NIK, informuje o nieprawidłowościach? Dopiero teraz, kiedy jest duży nacisk opinii publicznej, kiedy wszyscy zobaczyli nagrania - podejmuje się jakieś działania. CBA niestety stało się instytucją fasadową za czasów rządów Donalda Tuska. To wejście funkcjonariuszy do spółki Elewarr traktujemy jako kolejną pokazówkę obecnego rządu – podkreślił poseł Solidarnej Polski.
Również NIK zapowiedziała, że sprawdzi, jak zostały wykonane wnioski zawarte w raporcie pokontrolnym Izby z zeszłego roku dotyczącym spółki Elewarr. Izba zbada także, czy członkowie zarządu i rady nadzorczej spółki zwrócili 1,4 mln zł nienależnych wynagrodzeń.
NIK sprawdzała centralę spółki Elewarr i cztery jej oddziały w 2011 r., a kontrola dotyczyła okresu od 1 stycznia 2008 r. do 30 czerwca 2010 r. Wówczas Izba negatywnie oceniła Elewarr za osiągane wyniki finansowe. Ponadto wskazała, że prezes spółki został powołany bez konkursu, zarząd zaś otrzymał nienależne wynagrodzenia. Płace członków zarządu i głównego księgowego były - według NIK - ustalone w kwotach przekraczających maksymalną wysokość miesięcznego wynagrodzenia określonego w tzw. ustawie kominowej. W sumie zarząd - jak twierdzi Izba - otrzymał ponad 600 tys. zł za dużo.
Po publikacji w czerwcu 2011 r. raportu z kontroli kierownictwo NIK zapowiadało, że zarząd Elewarru będzie musiał zwrócić część wynagrodzenia, które przekraczało próg zapisany w ustawie kominowej. Jednak zarząd Elewarru zakwestionował ustalenia pokontrolne w części dotyczącej naliczania wynagrodzeń. Zastrzeżenia rozpatrywało Kolegium NIK i jednogłośnie je oddaliło. Spółka odwołała się do WSA i NSA, które także nie uwzględniły ich wniosków.
Z zarzutami NIK wobec Elewarru nie zgadzał się minister rolnictwa Marek Sawicki. W odpowiedzi skierowanej w ubiegłym roku do Izby podkreślił, że negatywna ocena funkcjonowania spółki oraz sprawowania nad nią nadzoru jest błędna. Kwestionował też zarzut o pogorszeniu się sytuacji finansowej Elewarru.
Z oceną NIK nie zgodziła się również Agencja Rynku Rolnego. Elewarr to spółka, której 100 proc. akcji ma Agencja Rynku Rolnego. Firma zajmuje się obrotem zbożami i ich przechowywaniem, ma elewatory i magazyny o łącznej pojemności 644 tys. ton oraz udziały w trzech innych spółkach o łącznej pojemności magazynowej 130 tys. ton.
Posłowie Solidarnej Polski uważają, że tylko NIK reagowała na nieprawidłowości. - Nasz Klub Parlamentarny będzie wnioskował o rozszerzenie uprawnień NIK o kompetencje prokuratorskie. Reszta powołanych do tego instytucji jest uzależniona od Platformy Obywatelskiej i często w naszej opinii działa na zamówienie polityczne, a my potrzebujemy kompetentnych urzędników, którzy są fachowcami i nie patrzą, czy ktoś jest z PSL czy Platformy, ale potrafią podjąć stanowcze działania, zaraz jak otrzymają sygnał o możliwej korupcji. Solidarna Polska proponuje, aby NIK nie tylko mogła gromadzić dowody, ale także występować jako oskarżyciel publiczny – powiedział dla NaszDziennik.pl Patryk Jaki, rzecznik SP.
Marta Milczarska