• Wtorek, 10 marca 2026

    imieniny: Cypriana, Marcelego

Hiszpańskie "nie" dla radykalnych oszczędności

Czwartek, 19 lipca 2012 (13:28)

Podwyższanie podatku VAT, zmniejszanie pensji w sferze budżetowej czy ograniczanie przedsiębiorstw publicznych - to niektóre zmiany wprowadzane przez hiszpański rząd. Ustawy wywołały w całej Hiszpanii liczne protesty, które teraz organizowane są pod siedzibami rządzącej Partii Ludowej (PP). Dziś kolejny, piąty z rzędu dzień demonstracji.

Uczestnicy demonstracji zrezygnowali z tradycyjnej formy protestów. Dlatego transparenty zamienili na... garnki, w które bili przez pół godziny. Jednocześnie zapowiedzieli, że będą tak robić codziennie, aż rząd nie wycofa się z planu oszczędnościowego, zakładającego podniesienie podatków i 7-procentową obniżkę pensji.

Manifestujący swoje niezadowolenie z powodu wprowadzanych przez rząd Mariano Rajoya cięć gromadzą się po wcześniejszych uzgodnieniach poprzez portale społecznościowe. To właśnie na nich wyznaczane są miejsca spotkań, czyli centralne place miast i siedziby sprawującej władzę Partii Ludowej.

Protestujący domagają się, by wprowadzany program oszczędności dotyczył całego społeczeństwa, a nie wybranych grup. Demonstranci domagają się, by ciężar cięć został zdjęty m.in. z emerytów, administracji czy bezrobotnych. Jak przyznał na początku lipca premier Rajoy, ich liczba wynosi 5,7 mln osób. Dodatkowo protestujący żądają wprowadzenia 33-procentowego podatku od przedmiotów luksusowych, jachtów czy drogich samochodów. Podatek ten zniósł w 1991 roku rząd Felipe Gonzáleza. Kolejne dni protestów będą odbywały się pod hasłem: "Nie możemy bronić za ciebie twoich praw, dlatego przyłącz się do nas".

Hiszpanie wyszli na ulicę praktycznie we wszystkich większych miastach swojego kraju, a także na Balearach oraz Wyspach Kanaryjskich.

W stolicy kraju policja nie dopuściła manifestujących pod parlament. Pod siedzibę partii przybyli m. in. lekarze, nauczyciele, strażacy i pracownicy administracji. Dodatkowo dołączyli do nich policjanci, którzy zeszli ze służby.

Natomiast w Barcelonie, stolicy Katalonii, odbyły się dwie manifestacje. Jedna miała miejsce pod budynkiem Partii Ludowej, zaś druga na Plaça Sant Jaume. Do grona protestujących na barcelońskiej starówce dołączyli zawodowi muzycy, którzy znaleźli się w grupie najbardziej dotkniętych podniesieniem podatków, gdyż rząd Rajoya zadecydował o podniesieniu podatku na przedstawienia kulturalne, w tym również na koncerty o 13 procent.

Dziś wielką manifestację w Madrycie zapowiedzieli przedstawiciele strefy budżetowej.

Podczas ostatniego posiedzenia rząd przyjął w pakiecie 20 ustaw, które wprowadzają ogromne oszczędności i zwiększają podatki. Przyjęte przepisy mówią m.in. o podniesieniu podatku VAT z 18 proc. na 21 proc., tak więc obniżone stawki VAT zostaną zwiększone z 8 do 10 proc., zmniejszono pensję w sferze budżetowej o 7 proc. oraz zasiłki dla bezrobotnych. Premier, przemawiając w Kongresie Deputowanych (izbie niższej parlamentu), poinformował m.in. o tym, że urzędnicy nie dostaną premii świątecznej w bieżącym roku.

- W obecnej sytuacji w Hiszpanii nie jest możliwy wzrost ani tworzenie miejsc pracy. Przechodzimy drugą najpoważniejszą w historii recesję, ze spadkiem aktywności gospodarczej na poziomie około 2 procent - wyjaśnił wówczas Rajoya, którego przemówienie spotkało się z gwizdami i okrzykami dezaprobaty ze strony hiszpańskiej opozycji. Szef rządu dodał, że prognozy gospodarcze dla jego kraju są gorsze niż przewidywano.

Analitycy zakładali, że w 2013 roku Hiszpania zanotuje wzrost produktu krajowego brutto (PKB). Tymczasem Rajoya wyjaśnił, że według wszystkich wskaźników recesja utrzyma się w Hiszpanii także i w przyszłym roku. W swoim przemówieniu szef rządu wspomniał o redukcji liczby przedsiębiorstw publicznych, a także o zmniejszeniu o 30 proc. liczby lokalnych radnych. W planach gabinetu Rajoya jest jeszcze nowa ustawa emerytalna. Głównym założeniem wprowadzanego pakietu oszczędności jest zaoszczędzenie 65 mld euro w ciągu dwóch lat i obniżenie deficytu finansów do 2,8 proc. PKB.

Hiszpania wystąpiła dla swych banków o pomoc wartości do 100 mld euro. Decyzja o udzieleniu przez eurogrupę pomocy ma zapaść dopiero jutro. Pierwsza transza 30 mld euro ma zostać wypłacona do końca bieżącego miesiąca.

Izabela Kozłowska