Listu nie pokażę
Piątek, 5 lipca 2013 (02:00)Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz nie chce ujawnić senatorom treści listu, jaki w kwietniu skierował do przewodniczącego KEP ks. abp. Józefa Michalika. Poszło o Telewizję Trwam.
Grupa senatorów zwróciła się do marszałka Senatu Bogdana Borusewicza o ujawnienie, w trybie udzielenia informacji publicznej, treści listu, jaki na początku kwietnia skierował on do ks. abp. Józefa Michalika, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, i odpowiedzi nań.
Senator Jan Maria Jackowski wraz z grupą ponad 20 osób w oświadczeniu z 16 maja domagał się upublicznienia treści listu.
„Biorąc pod uwagę podawane przez media informacje o piśmie skierowanym przez Pana Marszałka do księdza arcybiskupa Józefa Michalika, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, w którego treści, jak wynika z tych informacji, miałyby się znaleźć zarzuty co do aspirowania przez Konferencję Episkopatu Polski do uczestniczenia w charakterze współdecydenta czy nadzorcy w sprawach objętych władztwem państwa oraz naruszenia konkordatu z Kościołem katolickim, zwracamy się do Pana Marszałka o upublicznienie pełnej treści tego pisma” – pisali parlamentarzyści do marszałka.
Ale żaden z nich nie doczekał się odpowiedzi. Dopiero 24 czerwca, a więc po upływie 30-dniowego terminu, Borusewicz przekazał, że 6 maja list otrzymała Katolicka Agencja Informacyjna. I ma opublikować jego fragmenty.
Według informacji „Naszego Dziennika”, KAI ma też opublikować wywiad z Borusewiczem. W związku z tym grupa 25 senatorów postanowiła skorzystać z instytucji informacji publicznej i zwróciła się do marszałka z wnioskiem o udostępnienie treści pisma, właśnie w trybie informacji publicznej. Marszałek Senatu ma na odpowiedź 14 dni.
– Chcemy, by marszałek ujawnił treść tego listu i odpowiedź, jaką otrzymał od ks. abp. Michalika. Nawet jeśliby KAI ujawniła jego treść, nie byłaby to jego treść oficjalna, publikowana w Biuletynie Informacji Publicznej – podkreśla Jackowski. Senator Wojciech Skurkiewicz dodaje, że nie są to sprawy, w które wglądu nie mogliby mieć senatorowie, wręcz przeciwnie.
– Nie wydaje nam się, by były tam rzeczy tajne, do których senatorowie nie mają prawa mieć dostępu. Mam nadzieję, że marszałek Borusewicz się zreflektuje i przekaże nam jego treść, byśmy mieli wgląd do korespondencji, ponieważ jest przecież trzecią osobą w państwie. Kierując tego rodzaju pismo, musiał się liczyć z tym, że senatorowie będą chcieli je przeczytać – tłumaczył senator Skurkiewicz.
4 kwietnia marszałek Senatu Bogdan Borusewicz skierował pismo do ks. abp. Józefa Michalika, przewodniczącego KEP, w którym postawił Kościołowi zarzuty. Jego fragmenty omówiła m.in. „Gazeta Wyborcza”. List był reakcją na oświadczenie KEP z marca br., popierające wniosek Fundacji Lux Veritatis o przyznanie Telewizji Trwam miejsca na cyfrowym multipleksie. Borusewicz miał zarzucić Kościołowi w Polsce naruszenie konkordatu.
Ksiądz arcybiskup Michalik wyjaśniał, że biskupi tylko bronili zasad demokracji, i zaprzeczył, jakoby głos KEP był „bezpośrednią interwencją w konkretnej sprawie, należącej do kompetencji konstytucyjnego organu państwa”.
W liście Borusewicza miało też paść zdanie: „Konkordat nie przyznaje Konferencji Episkopatu Polski uprawnień do uczestniczenia w charakterze współdecydenta czy nadzorcy w jakiejkolwiek sprawie objętej władztwem państwa”. Marszałek Senatu miał również zwrócić Kościołowi uwagę, że „zasada wzajemnej niezależności i autonomii państwa i Kościoła oznacza dla władz państwowych zakaz przyjmowania dyspozycji od gremiów kościelnych”.
Maciej Walaszczyk