• Czwartek, 2 kwietnia 2026

    imieniny: Franciszka, Władysława, Arona

Tolerancyjni wobec zbrodniczego komunizmu

Czwartek, 4 lipca 2013 (19:04)

Zapowiedź szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza wzmożonej współpracy prokuratury i policji w sprawie propagowania wszelkich przejawów faszyzmu pokazuje nierówność w traktowaniu symboli totalitarnych. Jak się sprawa ma z symbolami komunistycznymi?

W Krakowie na przykład jest trasa turystyczna śladami komunizmu, w którą można się wybrać samochodem ozdobionym czerwoną gwiazdą, zaś w jednej z kawiarni na postumencie stoi posążek Lenina. A teraz wyobraźmy sobie, że urządzilibyśmy w Krakowie trasę turystyczną śladami Hansa Franka, podróż odbywałaby się samochodem ozdobionym swastykami, a w jednej z kawiarni wisiałby portret Hitlera. Z pewnością byłby to skandal na skalę światową. Jednakże nikt nie zwraca uwagi, że propagowanie komunizmu jest zupełnie tym samym, co propagowanie nazizmu.

Osobiście nie mam nic przeciwko temu, by ukarać grzywną osoby, które zaśmiecają przestrzeń publiczną, malują na obiektach swastyki, ale przede wszystkim jestem za tym, by władze z równą gorliwością i konsekwencją ścigały tych wszystkich, którzy używają symboli komunistycznych. A przecież coraz częściej mamy niestety do czynienia z reklamami odwołującymi się do symboli okresu PRL.

Miejmy nadzieję, że projekt ustawy o usunięciu symboli ustrojów totalitarnych z nazw dróg, ulic, mostów, placów i innych obiektów, który jest obecnie w Senacie, zacznie wkrótce obowiązywać i tę jawną nierówność w traktowaniu symboli totalitarnych zlikwiduje.

Pamiętajmy przede wszystkim o tym, że w wyniku działań terroru komunistycznego zginęło więcej ludzi niż w efekcie zbrodni nazistowskiej. I dlaczego tak się dzieje, że symbole komunistyczne są tak zwalczane? Przede wszystkim chyba dlatego, że nazizm był epizodem w historii Europy i szczęśliwie został zniszczony. Zaś komunizm trwał przez dziesięciolecia w krajach okupowanych i zniewolonych przez Związek Sowiecki, a w niektórych krajach utrzymuje się po dziś dzień.

Stąd więc takie dyplomatyczne zróżnicowanie: tych, których już nie ma, możemy śmiało i odważnie potępiać, natomiast ci, którzy są, także przez organizacje wywodzące się z ruchu komunistycznego, trzeba traktować ostrożnie, nie wywołując wrażenia, że nie jesteśmy tolerancyjni wobec innych. Tak – zdaje  się – myślą dzisiejsze władze.

Pokazuje to również zaproszenie na wykład we Wrocławiu Zygmunta Baumana. Ani władze miasta, ani władze uniwersytetu nie widzą niczego złego w zaproszeniu Baumana na wykład, natomiast widzą coś niewłaściwego w zachowaniu młodych ludzi, którzy usiłowali zakłócić ten wykład. Nie jestem za zakłóceniem wykładów, ale przede wszystkim nie zgadzam się na obecność w przestrzeni publicznej ludzi, którzy przyczynili się do funkcjonowania komunizmu w Polsce i nigdy za to nie ponieśli żadnej kary.

Not. MM


Prof. dr hab. Ryszard Terlecki, poseł PiS

Prof. dr hab. Ryszard Terlecki