• Czwartek, 2 kwietnia 2026

    imieniny: Franciszka, Władysława, Arona

„Zgubili” tysiąc wsi

Czwartek, 4 lipca 2013 (02:08)

11 lipca na skwerze Wołyńskim w Warszawie prezydent odsłoni tablice z nazwami 2,5 tys. miejscowości, które padły ofiarą rezunów OUN-UPA. Problem w tym, że według wyliczeń Ewy Siemaszko takich miejsc było o tysiąc więcej.

Władza i Kresowiacy będą czcić oddzielnie 70. rocznicę apogeum zbrodni wołyńskiej. Prezydent na skwerze Wołyńskim w Warszawie. Organizacje pozarządowe zapowiadają, że na Mszę św., marsz pamięci i koncert przyjdzie ponad 5 tys. osób.

11 lipca przypada 70. rocznica kulminacji zbrodni wołyńskiej. Tego dnia w 1943 r. oddziały UPA zaatakowały około stu polskich wsi, brutalnie mordując mieszkańców i obracając w perzynę ich domostwa.

Oficjalne obchody rocznicy, organizowane przez Kancelarię Prezydenta czy Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, będą przebiegać obok imprez przygotowanych przez Ogólnopolski Komitet Obchodów 70. Rocznicy Ludobójstwa na Kresach Wschodnich. Bronisław Komorowski odmówił udziału w nich i objęcia ich patronatem honorowym.

Rozpoczną się one w samo południe Mszą Świętą w kościele św. Aleksandra na pl. Trzech Krzyży w Warszawie. Udział w nich zapowiedzieli m.in. parlamentarzyści. Po nabożeństwie, ok. godz. 13.30, rozpocznie się marsz pamięci, który z pl. Trzech Krzyży przejdzie Nowym Światem, Krakowskim Przedmieściem do Domu Polonii. Tam pod tablicą pamiątkową na siedzibie „Wspólnoty Polskiej” złożone zostaną kwiaty i wygłoszone okolicznościowe przemówienie. Będzie też prezentacja stowarzyszeń kresowych.

O godz. 16.00 na pl. Zamkowym rozpocznie się koncert pamięci, na który złoży się prezentacja multimedialna Ewy Siemaszko o zbrodni i wykonane w całości oratorium „Kres Kresów” autorstwa Krzesimira Dębskiego i Lecha Makowieckiego. Tłem będzie inscenizacja z przedwojennych fotografii Polaków, których pomordowano na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. W marszu wezmą udział przedstawiciele organizacji kresowych, ale również członkowie grup rekonstrukcyjnych, kombatanci, członkowie „Sokoła” i „Strzelca”, harcerze.

– Zgłosiłam, że w marszu weźmie udział ok. 5 tys. osób, ale już teraz mogę powiedzieć, że uczestników będzie znacznie więcej – mówi Ewa Szakalicka z Federacji Organizacji Kresowych, współorganizatorka tegorocznych obchodów. Imprezę przygotowywano od pół roku z intencją, by stała się ważnym punktem na mapie wołyńskich uroczystości. – Tu nie chodziło o udział w pielgrzymce autokarowej, gdzieś na Ukrainę. Ale o wspólne przeżywanie rocznicy i modlitwę. Wielu z tych ludzi nawet nie jest w stanie pojechać za drugą stronę granicy. To jest taka trauma – wskazuje Szakalicka.

Natomiast Bronisław Komorowski tego dnia przyjedzie na warszawski Żoliborz, gdzie zaplanowano państwowe obchody.

Podczas uroczystości, która rozpocznie się godz. 9.30 na skwerze Wołyńskim, zostaną odsłonięte tablice. Umieszczono na nich nazwy miejscowości, w których ginęli Polacy. Jak relacjonuje Szakalicka, początkowo Komitet prowadził rozmowy z ROPWiM, Kancelarią Prezydenta, IPN i władzami Warszawy.

– Chcieliśmy, by to wszystko było objęte patronatem państwowym na najwyższym szczeblu. Jednak po 20 maja otrzymaliśmy informację podczas spotkania w Kancelarii Prezydenta, że uroczystości państwowe są na skwerze Wołyńskim. Stało się jasne, że imprezy się rozeszły. Ale nie z naszej winy – podkreśla.

Władze państwowe o tyle poszły na rękę organizatorom uroczystości, że godzinę ich rozpoczęcia ustalono przed wydarzeniami planowanymi przez Komitet. – Na tablicach ma być wypisanych 2,5 tys. miejscowości, choć pani Ewa Siemaszko ocenia, że zaatakowanych wsi było 3,5 tys. – dodaje.

Kilka dni temu doradca prezydenta prof. Tomasz Nałęcz oświadczył, że głowa państwa nie może objąć swym patronatem wszystkich uroczystości. Jak tłumaczył, jeśli Kancelaria Prezydenta udziela patronatu, to występuje w roli „współorganizatora i recenzenta, a wśród planowanych obchodów są, delikatnie mówiąc, kontrowersyjne”.

– Jednym z elementów obchodów obywatelskich jest inscenizacja historyczna napadu ukraińskiego na wieś polską. Prezydent Rzeczypospolitej nie może patronować takim pomysłom – mówił Nałęcz. Jak zaznacza Ewa Szakalicka, ta inicjatywa spotkała się jednak z pozytywnym odzewem.

– Każdego dnia przyłączają się do nas kolejne środowiska, przyjazd zapowiadają kolejne autokary. Instytucje państwowe odmówiły nam pomocy finansowej. Wszystko robimy społecznie – podkreśla.

Maciej Walaszczyk