Sąd wypożyczył akta
Czwartek, 4 lipca 2013 (02:00)Czteromiesięczne wypożyczenie akt do prokuratury oraz obowiązki orzecznicze – to główne powody, dla których nie może rozpocząć się proces gen. Pawła Bielawnego, byłego wiceszefa BOR – dowiedział się „Nasz Dziennik”.
Na byłym zastępcy szefa Biura Ochrony Rządu ciążą oskarżenia o niedopełnienie obowiązków w związku z wizytami prezydenta i premiera w Smoleńsku w kwietniu 2010 r. i poświadczenie nieprawdy. Jak ustalił „Nasz Dziennik”, Sąd Okręgowy w Warszawie, który akta sprawy otrzymał w październiku ubiegłego roku, wciąż nie wyznaczył terminu rozpoczęcia rozprawy.
– W sprawie XVIIIK 321/12 został wyznaczony sędzia referent, zaś termin rozprawy będzie wyznaczony zgodnie z kolejnością wpływu spraw do wydziału i referatu sędziego referenta oraz po zapoznaniu się przez sędziego referenta z całością materiału dowodowego. Akta sprawy liczą ponad 120 tomów – informuje Agnieszka Domańska, rzecznik prasowy ds. karnych Sądu Okręgowego w Warszawie.
Co ciekawe, sędzia referent przez cztery miesiące nie mógł pracować nad sprawą, bo akta w okresie od 8 lutego do 6 czerwca br. zostały wypożyczone do Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. – W mojej ocenie zarówno obszerność materiału dowodowego, jak i bieżące obowiązki orzecznicze sędziego referenta w Wydziale XVIII Karnym – sędzia orzeka w pełnym wymiarze sesji –uzasadniają brak terminu rozprawy – dodaje Domańska.
W ocenie mec. Bartosza Kownackiego, pełnomocnika kilku rodzin poszkodowanych w katastrofie samolotu Tu-154M, z punktu widzenia realiów polskiego sądownictwa, brak terminu rozpoczęcia rozprawy byłego wiceszefa BOR specjalnie nie dziwi.
– Niewątpliwie mamy tu do czynienia ze sprawą szczególnej wagi społecznej i oczywiście lepiej byłoby, aby ona już weszła na wokandę. Aczkolwiek z doświadczenia mogę powiedzieć, że pół roku oczekiwania przy tak dużej sprawie nie jest jakimś odwlekaniem –ocenia pełnomocnik.
Jego zdaniem, na problem trzeba spojrzeć szerzej, z perspektywy funkcjonowania polskich sądów, w których większe sprawy czekają na wyznaczenie pierwszego terminu nawet dwa lata. Jest to związane z ilością spraw, jakie prowadzą referenci, jak i tych, z którymi muszą się zapoznać.
Kownacki wskazuje jednak, że wypożyczenie akt do prokuratury nie było jedynym rozwiązaniem. Można było wykonać poświadczone kopie akt lub prokurator mógł się zapoznawać z materiałami w sądzie.
Przypomnijmy. Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga akt oskarżenia przeciwko Bielawnemu skierowała do sądu jeszcze w czerwcu ubiegłego roku. Bielawny został oskarżony o niedopełnienie od 18 marca do 10 kwietnia 2010r. obowiązków „związanych z planowaniem, organizacją i realizacją zadań ochronnych, podejmowanych przez Biuro (…), co skutkowało znacznym obniżeniem bezpieczeństwa ochranianych osób, czym działał na szkodę interesu publicznego, to jest zapewnienia ochrony Prezydentowi RP i Prezesowi Rady Ministrów”.
Drugi zarzut dotyczy poświadczenia 30marca 2010 roku nieprawdy w pismach skierowanych do ambasadora w Moskwie i dyrektora protokołu dyplomatycznego MSZ poprzez wskazanie, że „IreneuszF. jest funkcjonariuszem BOR i będzie pełnił zabezpieczenie prasowe wizyty Prezesa Rady Ministrów planowanej na dzień 7kwietnia 2010 r. w Federacji Rosyjskiej, co było niezgodne z prawdą i doprowadziło do wystawienia noty dyplomatycznej, skutkującej wydaniem Ireneuszowi F. wizy pobytowej w Federacji Rosyjskiej”.
Generał w śledztwie nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Bielawnego miał sądzić Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa, jednak z uwagi na zawiłość Sąd Apelacyjny w Warszawie zgodził się na przekazanie sprawy do sądu wyższej instancji. Decyzja zapadła 2 października 2012 roku, a akta zostały przekazane do Sądu Okręgowego w Warszawie.
Marcin Austyn