NINIWA Team w Slyudyance
Środa, 3 lipca 2013 (09:48)Pod patronatem „Naszego Dziennika”
Relacja Wioli Śliwki z 61. dnia rowerowej pielgrzymki NINIWA Team na Syberię
Życie pisze różne scenariusze, mało kto mógłby wymarzyć czy też wyśnić sobie wieczór panieński i kawalerski nad jeziorem Bajkał. Sara i Piotrek tak naprawdę nie wiedzieli, gdzie będzie im dane spędzić ten niepowtarzalny wieczór. Rowery zaprowadziły ich nad Bajkał. Oto ich relacje z tego wieczoru.
Wieczór kawalerski Piotra
Godzina 21.00, sala gimnastyczna w szkole w miejscowości Slyudyanka. Na środku rozstawione i syto zastawione stoły. Prawdziwa uczta królewska, a to wszystko przygotowane na wieczór kawalerski Piotra. Daniem wieczoru była mega jajecznica przygotowana z 60 jajek. Po zaspokojeniu pierwszego głodu przyszedł czas na gry i zabawy oraz quizy w wydaniu panów. Piotrek musiał między innymi zakleić parę dętek. Panowie nie chcieli zdradzić pozostałych zabaw, pewne jest, że bawili się wybornie, było gwarno i wesoło.
Panie, które uczestniczyły w wieczorze panieńskim Sary w sali obok, próbowały podpatrzeć, jak bawią się panowie, niestety tylko na próbach się skończyło. W końcu przyszedł czas na męskie rozmowy o życiu.
Panowie, popijając lokalne soki, wymieniali się życiowymi doświadczeniami. Pierwsze skrzypce w dawaniu życiowych rad grał Kuniol, który niemal w formie kazania wyłożył Piotrkowi, jak powinien postępować się z przyszłą żoną. Wieczór szybko dobiegł końca. Panowie grzecznie poszli spać o godzinie 3.30.
Wieczór panieński Sary
Okazało się, że panie zaczęły wieczór panieński nieco wcześniej. Zapoczątkowały go już w Kazachstanie, gdzie pewnego dnia postanowiły jechać osobno w kolumnie, oddzielając się od panów. Co do właściwego dnia panieńskiego, który miał miejsce wczoraj, panie zaczęły go już po porannej Mszy Świętej.
Wszystkie symbolicznie założyły, czy to na rękę, czy na głowę, chusty, które dostały na pamiątkę w Rosji. Dziewczyny wymyśliły Sarze cztery zadania, które miała wykonać w ciągu dnia. W pierwszym zadaniu Sara na każde pytanie miała odpowiadać pytaniem. Wtajemniczone, jak wiadomo, były tylko Panie, Panowie dziwili się nieco, że Sara odpowiada pytaniem na pytanie. Drugie zadanie polegało na powiedzeniu trzech komplementów Krzysztofowi, Marcelowi i Witkowi. Nie pamiętam tylko, komu Sara powiedziała, że ma ładne pośladki. W trzecim zadaniu Sara miała poprosić ojca Tomka o przerwę na żądanie, jak się okazało, nie musiała tego robić, góry i podjazdy same wymusiły przerwy. Warunki czwartego zadania Sara wykonała dopiero na wieczorze przygotowanym w szkolnej szatni. Razem z dziewczynami śpiewała piosenki, między innymi zmienioną wersję przeboju „On tańczy dla mnie…”. Tak naprawdę, jak się okazało, to był dopiero początek wieczoru.
Równo o 24.00 w szatni, gdzie odbywał się wieczór panieński, wystrzelił korek szampana. Po przemówieniach i pierwszych toastach zaczęło się właściwe świętowanie. Dziewczyny zadbały zarówno o wystrój, jak i o odpowiedni nastrój. Jak już wspomniałam, był szampan, świeczki, święcące czołówki, kokardy, chusty, owoce w czekoladzie, sałatka z czosnku, balony smakowe. Wieczór upłynął w miłej, wesołej atmosferze, były niedokończone rozmowy o życiu, rodzinie etc. Były również dodatkowe zadania dla Sary, które – jak na wieczór panieński przystało – owiane są mgiełką tajemniczości i uczestniczkom wieczoru tylko znane. Zabawa trwała do godz. 4.00. Dziewczyny skoro świt poszły grzecznie spać, aby po przebudzeniu dalej kontynuować wieczór panieński. Zabawa trwała do dziś. Korzystając z okazji, że był to dzień wolny, dziewczyny postanowiły zrobić sobie małą namiastkę SPA.
Kupiły w miejscowym sklepie maseczki do twarzy. Jak się okazało, były to maski, które zakłada się na twarz, o wklepywaniu kremu nie było mowy. Zabieg SPA przerodził się w terapię śmiechową, ubawili się nawet panowie, kiedy dziewczyny zaprezentowały się im w maskach.
Właściwa relacja z dnia 2.07
Po długim wieczorze panieńskim i kawalerskim nie pozostało nic innego jak tylko ogłosić dzień wolny. Nikt nie nastawiał budzików, każdy korzystał do woli z dobrodziejstwa snu i wstał według indywidualnych potrzeb organizmu. Po późnym śniadaniu, a właściwie obiedzie, około godz. 14.00, wszyscy udali się nad jezioro. Pochmurny, ale ciepły dzień zachęcał do spaceru. Z uwagi na stosunkowo niską temperaturę wody, zaledwie 6 stopni, nie było wielu amatorów kąpieli. We wspólnej kąpieli wzięli udział Filip Hepner, Marcin Mazurek, Szymon Zieliński, Krzysztof Skok, Michał Piec i Piotr Waksmundzki. Pozostała część ekipy miała czas wolny. Po około 2 godzinach nad jeziorem odprawiona została Msza Święta. Ewangelia nawiązywała dziś do motywu burzy nad jeziorem, więc sceneria była wymarzona, jak na zamówienie. Na pierwszym planie jezioro Bajkał, w tle piękne góry, przypominające Alpy.
Co prawda dziś jezioro było spokojne, co budzi w nawiązaniu do Ewangelii pewną refleksję.Uciszyć wszystkie burze w naszych sercach. Nawrócić się do Boga. O godz. 21.00 na sali gimnastycznej odbył się Apel Jasnogórski i modlitwy wieczorne, po których wszyscy położyli się spać. Ojciec Tomek tajemniczo zapowiedział niespodziankę na jutrzejszy dzień, więc wszyscy zaczęli snuć domysły, co przewodnik miał na myśli. Dla Sary i Piotra był to na pewno wyjątkowy dzień, a właściwie wieczór pełen wrażeń. Z pewnością często będą sięgać pamięcią do tych wydarzeń. Póki co mówimy im i pozostałym uczestnikom: dobranoc.
Bilans dnia:
– 0 km dystansu
– dzień nad jeziorem Bajkał
– temperatura wody 6 stopni
– jajecznica z 60 jaj
– maseczki – terapia śmiechowa dziewczyn
Źródło: niniwateam.pl