Bezpardonowy atak na ks. abp. Hosera
Wtorek, 2 lipca 2013 (20:15)Kolejny raz pismo, którego redaktorem naczelnym jest Tomasz Lis, bezpardonowo atakuje Kościół katolicki. Tym razem na celowniku „Newsweeka” znalazł się ks. abp Henryk Hoser, ordynariusz diecezji warszawsko-praskiej i przewodniczący Zespołu Ekspertów do spraw Bioetycznych Konferencji Episkopatu Polski.
W artykule pt. „Karząca ręka Boga” jego autorka Aleksandra Pawlicka przeprowadza oszczerczy i bezpardonowy atak na pasterza warszawsko-praskiego Kościoła. „Z in vitro walczy jak diabeł ze święconą wodą. O ludobójstwie w Rwandzie milczy jak zaklęty, choć mógłby o nim wiele powiedzieć. Arcybiskup Henryk Hoser – twarz i rzecznik Kościoła surowego” – czytamy w artykule. Jego autorka pozornie próbuje „przedstawić” katolickiego hierarchę znanego z odważnych i zdecydowanych słów dotyczących zła procedury in vitro. Porównanie dramatycznych wydarzeń z Rwandy ze zdecydowanym sprzeciwem wobec niezgodnej z Bożym prawem procedury jest niezwykle perfidnym zabiegiem.
– Takie zestawienie ma charakter wyjątkowo manipulacyjny. Po pierwsze, stawia jako fakt opinię niczym niepotwierdzoną, opinię, która ma charakter oszczerstwa. Nie bardzo przy tym wiadomo, czy ks. abp Hoser miał milczeć wówczas, gdy przebywał w Afryce, czy zarzuca mu się to, że milczy teraz – wyjaśnił w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” etyk ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr i dodał, że jest przekonany, iż „będzie można poddać analizie porównawczej ten atak medialny z atakami z czasów propagandy stalinowskiej”.
– Nawet podstawowe elementy w biografii księdza arcybiskupa podane w artykule propagandowym przypominają stylistykę stalinowską – podkreślił kapłan.
Etyk prof. dr hab. Piotr Jaroszyński w audycji „Aktualności dnia” w Radiu Maryja również zwrócił uwagę, że mamy do czynienia z nawrotem mentalności komunistycznej walki z Kościołem i Bogiem do końca. Podkreśla, że czytając taki artykuł, musimy wiedzieć, po co jest napisany.
Jak wyjaśnił, zasadniczym celem tego skandalicznego artykułu jest uderzenie w ks. abp. Hosera, który „jednoznacznie i w sposób racjonalny pokazuje, na czym polega zło zapłodnienia in vitro i dlaczego dla katolików in vitro jest nie do przyjęcia”. Prof. dr hab. Jaroszyński zwrócił uwagę, że współcześnie obserwujemy ogromną ofensywę zwolenników tej procedury.
Dlatego też – podkreślił gość „Aktualności dnia” – ordynariusz diecezji warszawsko-praskiej, wypowiadający się odważnie i zdecydowanie w sprawie in vitro, narażony jest na atak ze strony środowiska liberalnego i lewicowego. – Nie ma się co dziwić, że media, które są podporządkowane ideologii antyludzkiej i temu biznesowi związanemu z procedurą in vitro, że one przeprowadzą atak na księdza arcybiskupa – wskazał naukowiec.
Jednocześnie prof. Jaroszyński zwrócił uwagę na „perfidną manipulację” wykorzystującą kwestię dramatycznych wydarzeń z Rwandy i dwudziestojednoletniego pobytu przewodniczącego Zespołu Ekspertów do spraw Bioetycznych Konferencji Episkopatu Polski w tym kraju.
– Cała perfidia tego ataku polega na tym, żeby za ludobójstwo, jakie miało miejsce w Rwandzie, obarczyć Kościół katolicki, również naszego błogosławionego Jana Pawła II i księdza arcybiskupa. Tutaj widać, że bezczelność – nie tylko autora, ale raczej zleceniodawców, którzy zwrócili się do autorki, żeby taki artykuł napisała – już przekracza wszelkie granice. Dlatego jeżeli ktoś chce czytać artykuły tego rodzaju, to musi być uzbrojony w pewną metodologię czytania tego typu artykułu, żeby nie ulec manipulacjom, które są właściwie w każdym zdaniu – podkreślił rozmówca Radia Maryja.
Z kolei Marek Czachorowski w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl wskazuje, że „radować się należy, jeśli bierzemy udział w wielkich zmaganiach o wielkie dobro, a wrogowie tego dobra próbują dyskredytować te wysiłki”.
– „Newsweek” wystawia zatem dobre świadectwo arcybiskupowi. Jako odpowiedzialny za sposób myślenia i sposób działania powierzonych mu wiernych, zdradziłby swoje powołanie, gdyby milczał w sprawie zbrodniczej praktyki in vitro. A nie milczy, tylko poucza i wyjaśnia. Nawet „Newsweek” nie jest w stanie tego zakwestionować. Dzięki aktywności arcybiskupa także autor omawianego tekstu orientuje się w sprawie. Gdyby pasterze umilkli, to z pewnością stan rozeznania tematu in vitro byłby katastrofalny – podkreślił nasz rozmówca.
IK