Radwańska w półfinale
Wtorek, 2 lipca 2013 (19:52)Agnieszka Radwańska, rozstawiona z numerem czwartym, awansowała do półfinału wielkoszlemowego turnieju na trawiastych kortach w Wimbledonie (z pulą nagród 22,56 mln funtów). Polska tenisistka wygrała z Chinką Na Li (nr 6.) 7:6 (7-5), 4:6, 6:2.
Zawodniczki utrzymywały swoje serwisy, walcząc w długich wymianach z linii głównej. Ten rytm zaburzały sporadyczne prośby o sprawdzenie decyzji arbitrów liniowych przez elektroniczny system „Hawk Eye”. Pierwsza skorzystała z niego Polka – i jak się okazało – słusznie, ale i tak musiała przekonywać, że zamiast błędnie przyznanego rywalce punktu należy powtórzyć wymianę.
Potem na podobny krok zdecydowała się Chinka, również z pozytywnym skutkiem, ale została omyłkowo skrzywdzona, bo zamiast przewagi konieczna była powtórka walki o nią. Ze złością „odbiera swoje” pewnym smeczem, a później serwisem, wyrównując na 4:4.
Dalej Li przełamuje podanie rywalki na 5:4, a zaraz po tym marnuje cztery setbole przy własnym i jest 5:5. Chwilę wcześniej widownia zachowuje czujność, głośno reagując z niezadowoleniem na błędnie wyświetlone wcześniej 6:4.
Przy stanie 6:6 jest tie-break. Li odskakuje na 3-1 i 5-3, ale zwycięża siła spokoju Polki i jej sokole oko, poparte siłą elektronicznego odpowiednika. Przy 5-5 sprawdza bowiem kończący bekhend rywalki po linii, a ten okazuje się autowy. Zaraz po tym wykorzystuje pierwszego setbola po 67 minutach gry.
Następuje nieoczekiwana przerwa, która zmusza zawodniczki do pospiesznej ucieczki do szatni przed przelotnym opadem deszczu, ale i kortowymi, którzy przykrywają trawę plandeką i wszystko, czego nie zdołały zabrać.
Z dużej chmury mały deszcz i po niespełna kwadransie przerwy kort jest już odsłonięty, a tenisistki wznawiają grę nawet bez skróconej rozgrzewki. Li utrzymuje serwis bez straty punktu, a potem przegrywa trzy kolejne gemy. Jednak odrabia stratę „breaka” w ósmym gemie.
W dziewiątym wygrywa swoje podanie, choć po drodze trzy punkty zdobywa dzięki piłkom szczęśliwie prześlizgującym się po necie. W następnym przełamuje przeciwniczkę i to przy pierwszym setbolu. Polka prosi o przerwę medyczną, podczas której na jej prawym udzie pojawia się szeroka opaska uciskowa.
Polka lepiej rozpoczyna decydującą partię i wychodzi na 2:0, ale w trzecim gemie, przy serwisie i przewadze Li, deszcz zmusza organizatorów do zasunięcia dachu. Akcja trwa ponad 20 minut, nim udaje się wznowić grę, pierwsza piłka i zarazem gem dla Chinki. Polka nie traci jednak werwy i odskakuje na 5:1, ale w tym momencie jej serię przerywa Li, broniąc chwilę wcześniej dwie piłki meczowe.
To była jednak tylko zapowiedź istnego horroru, ponieważ w kolejnym gemie nie wykorzystuje prowadzenia 40-15 i jeszcze dwóch przewag. Do tego w heroiczny sposób próbuje powstrzymać Polkę przed zwycięstwem przy pięciu kolejnych okazjach, ale przy ósmym meczbolu wyrzuca forhend na aut, po dwóch godzinach i 43 minutach.
IK, PAP