• Czwartek, 2 kwietnia 2026

    imieniny: Franciszka, Władysława, Arona

Ochrony życia nie można zamiatać pod dywan

Wtorek, 2 lipca 2013 (10:39)

Z Mariuszem Dzierżawskim,  członkiem Rady Fundacji Pro-Prawo do Życia oraz pełnomocnikiem  Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Stop Aborcji” rozmawia Marta Milczarska

 

Dzisiaj Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Stop Aborcji” złoży w Sejmie ponad 400 tys. podpisów pod projektem ustawy zakazującej zabijania dzieci przed narodzeniem ze względu na podejrzenie choroby. Czy spodziewali się Państwo takiego odzewu, bo projekt wymagał zebrania 100 tys. podpisów?

– Tak. Chcę jasno podkreślić, że spodziewaliśmy się, iż odzew ze strony społeczeństwa na tę akcję będzie tak duży. Także nasze poprzednie inicjatywy wskazywały na wielką potrzebę sprzeciwiania się aborcji w jakimkolwiek wymiarze. Niemniej jednak zarówno Fundacja PRO – Prawo do Życia, jak i ja osobiście bardzo cieszymy się z 400 tys. podpisów, które napłynęły do tej pory i napływają w dalszym ciągu. Myślę, że przekroczymy pół miliona podpisów osób, które opowiedziały się przeciw aborcji. Mimo że podpisy te napłyną po złożeniu projektu w Sejmie, to jednak pokazuje to ogromną skalę poparcia społecznego.

 

Czy liczycie na pozytywną reakcję ze strony parlamentarzystów?

– Do tej pory rządzący ignorowali tę aktywność społeczną, to zaangażowanie społeczne przeciw zabijaniu nienarodzonych dzieci, które w Polsce cały czas rośnie. Przypomnę także inicjatywę „Ratuj Maluchy”, która uzyskała milion podpisów. Natomiast podpisy pod projektem „Stop Aborcji” zostały zebrane w 2 miesiące, więc jest to  tym bardziej wspaniały wynik. Mamy nadzieję, że zwłaszcza posłowie partii rządzącej wezmą pod uwagę głosy społeczeństwa, ponieważ na dłuższą metę ignorowanie tak dużego poparcia społecznego będzie „zabójcze” dla tej partii.  

Jaki będzie dalszy los projektu ustawy po złożeniu jej w Sejmie?

– Od tego momentu Sejm będzie miał 3 miesiące, po których marszałek Sejmu jest zobowiązana poddać ten projekt pod obrady Sejmu, czyli musi być przeprowadzone pierwsze czytanie. W tym pierwszym czytaniu zapadnie decyzja, czy projekt trafi do pracy w komisjach, czy zostanie odrzucony w całości. Gdyby jednak został odrzucony w pierwszym czytaniu, co byłoby równoznaczne z uznaniem przez posłów, iż niewarty jest rozpatrzenia – byłoby to skandalem.

Mam nadzieję, że projekt trafi do komisji. Zaznaczam, że także w komisji istnieje prawdopodobieństwo zamiecenia tej sprawy pod dywan, jak działo się z innymi tego typu projektami. Liczymy jednakże, że te 400 tys. podpisów zobliguje posłów do poważnej, merytorycznej dyskusji.

Jak będzie wyglądało dzisiaj złożenie podpisów w Sejmie?

– Oprócz przyniesienia podpisów pod projektem do Sejmu przedstawimy także nasze pytania dotyczące aborcji skierowane do posłów, ale również odpowiednich ministrów. Chcemy, by odpowiedzieli m.in. na pytania: w jaki sposób zabija się dzieci podczas dokonywania aborcji, jak często diagnozy mówiące o wadach genetycznych lub zdrowotnych dzieci okazują się błędne, oraz jak często powodem zabicia dziecka w łonie matki jest wykrycie u niego zespołu Downa. Do tej pory urzędnicy unikali odpowiedzi na te pytania, teraz, przy okazji tego projektu, będziemy  stanowczo domagali się jasnych i konkretnych odpowiedzi.

Dziękuję za rozmowę.

 

Marta Milczarska