Pytania po badaniach
Wtorek, 2 lipca 2013 (02:07)Z mec. Bartoszem Kownackim, pełnomocnikiem części rodzin smoleńskich, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler
Konferencja prokuratury, na której zakomunikowano, że biegli nie wykryli na wraku materiałów wybuchowych, zbliżyła nas do poznania przyczyn katastrofy smoleńskiej?
– Nie bardzo rozumiem cel tej konferencji. Można było wydać jedno- czy dwuzdaniowy komunikat, zamieścić go na stronie internetowej prokuratury i na tym sprawę zamknąć. Bo przecież nie została nam przedstawiona opinia biegłych, a jedynie sprawozdanie z badań. Po drugie, bez bezpośredniego zapoznania się z tym materiałem i konsultacji ze specjalistami nie można stwierdzić, czy te badania są rzetelne, czy wymagają jakiegoś uzupełnienia, czy może w ogóle do niczego się nie nadają.
Czego Pan się nie dowiedział?
– Wiemy, że na pewnej części zabezpieczonych próbek były substancje wysokoenergetyczne. W związku z tym chciałbym poznać konkretne próbki, w których wskazano, że były te substancje, i dowiedzieć się dokładnie, co to były za substancje. Prokuratura podała nam tylko ogólnie, że były jakieś związki chemiczne o dość skomplikowanych nazwach. A ja chciałbym wiedzieć, co przy konkretnej próbce sygnalizowała aparatura. Czy dana substancja mogła znajdować się na wraku samolotu, czy też nie mogła, czy mogła się znajdować w glebie, czy nie. Chciałbym też mieć pewność, że zabezpieczone w Rosji próbki są tymi samymi, które otrzymała strona polska. Prokuratura powiedziała, że to były niezależne badania, rozumiem więc, że substancje, o których nam powiedzieli, to wcale nie musiały być te, przy których aparatura coś sygnalizowała.
Chciałbym też uzyskać odpowiedź na pytanie, dlaczego detektory wskazywały na te substancje, ale na konkretnej próbce. Nie na zasadzie wymieniania, że takie substancje biegli stwierdzili, bo to się nijak ma do rzeczywistości. Chciałbym w ogóle otrzymać kopie tego sprawozdania.
Pana klienci pytają o te sprawozdania?
– Kilka osób o nie już pytało, ja sam w ostatnich dniach też to robiłem. Gdybyśmy wcześniej dostali kopię takiego sprawozdania, moglibyśmy skonsultować je z fachowcami i przygotować konkretne pytania. Wtedy sprawa byłaby jasna, a my bylibyśmy w stanie część wątpliwości sobie wyjaśnić. Niestety, tak się nie stało.
Prokuratorzy dość obcesowo potraktowali rodziny ofiar, które przyszły na konferencję.
– Rozumiem, że konferencje są dla dziennikarzy, ale skoro nie udostępniono im wcześniej tego materiału, a prokuratura nie spotyka się z rodzinami, to powinno się im w trakcie takiej konferencji pozwolić zadawać pytania. Prokuratura powinna raz na jakiś czas spotykać się z rodzinami, które są tym zainteresowane, i odpowiadać na ich pytania, a dopiero później, nawet tego samego dnia, urządzać konferencję prasową.
Jak Pan ocenia wniosek mec. Hambury o wyłączenie prokuratorów prowadzących śledztwo?
– Trzeba na tę sprawę patrzeć w dwóch aspektach. Z logicznego punktu widzenia jak najbardziej rozumiem taki wniosek. Skoro toczy się postępowanie karne i osoby, które prowadzą główne śledztwo, potencjalnie mogłyby być uznane kiedyś za podejrzane, to dla czystości procesowej lepiej, żeby nie prowadziły tego postępowania. Z drugiej strony trzeba mieć świadomość tego, że wyłączenie prokuratorów referentów z tego postępowania spowodowałoby, że nowi prokuratorzy musieliby przez wiele miesięcy zapoznawać się z aktami śledztwa, bo to jest 550 tomów akt, czyli ponad 100 tys. stron materiału. Nie da się tego tak szybko zgłębić i być na takim poziomie wiedzy, który pozwoli dalej toczyć postępowanie.
Nie zastanawia Pana zbieżność w czasie konferencji prokuratorów z informacją o oddaniu przez Rosjan broni funkcjonariuszy BOR?
– Nie było żadnego powodu, by Rosjanie przez tak długi czas przetrzymywali te przedmioty. Broń to przecież w jakimś sensie atrybut państwa i nie można ot tak wjechać z nią bez zgody do innego państwa, co często budzi różne konflikty między służbami, które to uzgadniają. Rosjanie pokazali, że w tym śledztwie rządzą, że mają całkowite władztwo nad dowodami i wrakiem. To była pewna demonstracja siły, bo innego powodu, by przez ten czas nie zwrócić broni, nie znajduję.
Rosjanie zwlekali tak długo z przekazaniem broni, bo „brak u nich takiej praktyki”.
– Kompletnie tego nie rozumiem. Wytłumaczenie zawsze można znaleźć. Ale żadnego powodu nie było. Rozumiem, że można też tłumaczyć się tak w stosunku do wraku, który jest zarówno ważnym dowodem, jak również własnością innego państwa.
Jaki, Pana zdaniem, powinien być optymalny model komunikacji prokuratury z opinią publiczną w tej sprawie?
– Nie sądzę, by tak szybko nastąpiła kolejna konferencja. Chciałbym, tak jak podkreślałem, żebyśmy różnego rodzaju kluczowe dla sprawy dokumenty wcześniej otrzymywali, by rodziny mogły się z nimi zapoznać. Jeżeli z jakichś powodów prokuratura uznaje, że nie chce czy nie może tego uczynić, to niech zaprasza do siebie najpierw rodziny i pozwoli im zadawać wszelkie pytania, a przy okazji wyjaśni im, co dzieje się w śledztwie, bo nie wszyscy z nich mają taką wiedzę, a chcieliby.