Głos "nowej Unii" będzie silniejszy
Poniedziałek, 1 lipca 2013 (19:07)Przystąpienie Chorwacji do Unii Europejskiej jest zwieńczeniem długoletniego procesu. Było to już przesądzone znacznie wcześniej. Chorwacja tak naprawdę w kontekście swoich kontaktów gospodarczych i ekonomicznych od dawna znajdowała się w Unii Europejskiej. Pojawiły się opinie, że gdyby nie pewne kłopoty Chorwacji z rozliczeniem wojny bałkańskiej, to mogłaby ona przystąpić do UE razem z Polską.
Wejście Chorwacji do Unii Europejskiej jest korzystne dla samej wspólnoty, która dzisiaj jest w kłopotach. Pogrążona w kryzysie finansowym Unia ma dziś swoje święto.
Na tym niezbyt optymistycznym firmamencie europejskim, w jakim obecnie znajduje się Unia, przystąpienie nowego państwa wskazuje na dalszy rozwój wspólnoty. Jednak, jak wspomniałem, wejście Chorwacji w szeregi Unii Europejskiej jest konsekwencją wcześniej podejmowanych decyzji. Być może obserwujemy zakończenie pewnego etapu integracji Unii Europejskiej. Wszystko wskazuje na to, że na kolejne, ewentualne kraje członkowskie będziemy musieli długo poczekać.
Chorwacja podobnie jak kraje Unii Europejskiej dotknięta jest kryzysem, dlatego ten entuzjazm jest znacznie mniejszy w jej społeczeństwie niż np. w Polsce w 2004 roku. Kraj ten sformalizował dziś swoje członkostwo we wspólnocie i teraz będzie mógł wpływać bardziej na relacje z innymi państwami członkowskimi niż dotychczas.
Wejście Chorwacji do Unii z kilku powodów jest także korzystane dla Polski. Po pierwsze jest to państwo „nowej Unii” będące krajem z bloku postkomunistycznego, choć Jugosławia była niezależna od Rosji. Generalnie jest to kolejne, młode, nieduże państwo i w tym sensie będzie wzmacniał się głos krajów „nowej Unii”. Jest to społeczeństwo katolickie, co również ma swoje znaczenie, ponieważ głos katolików w Unii odrobinę będzie silniejszy.
Not. IK
Dr Sławomir Sowiński – politolog z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
Dr Sławomir Sowiński