• Wtorek, 24 marca 2026

    imieniny: Marka, Katarzyny, Gabriela

Zasłużone zwycięstwo

Poniedziałek, 1 lipca 2013 (08:55)

Polska pokonała wczoraj wieczorem w Gdańsku Argentynę 3:1 (18:25, 25:21, 26:24, 25:17) i w szóstym występie w tegorocznej edycji Ligi Światowej siatkarzy odniosła drugie zwycięstwo. W piątek Biało-Czerwoni zmierzą się w Katowicach z Amerykanami.

Wcześniej podopieczni Andrea Anastasiego przegrali 1:3 i 2:3 z Brazylijczykami oraz dwukrotnie w pięciu setach z Francuzami.

MVP wczorajszego spotkania został Michał Winiarski.

Polscy siatkarze po raz drugi pokonali w Lidze Światowej Argentynę. W piątek Biało-Czerwoni wygrali w Bydgoszczy 3:2, natomiast wczoraj w sopocko-gdańskiej Ergo Arenie zwyciężyli 3:1. Ten mecz obejrzał komplet 11 tysięcy widzów, który zgotował Biało-Czerwonym owację na stojąco.

W porównaniu do piątkowego spotkania trener Andrea Anastasi dokonał tylko jednej zmiany w pierwszym składzie – na pozycji atakującego zamiast Zbigniewa Bartmana zagrał Jakub Jarosz. Zdecydowanie bardziej radykalny był szkoleniowiec gości Javier Weber, który wymienił aż czterech siatkarzy z wyjściowego zestawienia.

Wydawało się, że coach Argentyńczyków trafił ze składem, ponieważ jego drużyna gładko wygrała pierwszego seta 25:18. Poza kilkoma atakami ze środka na początku spotkania Biało-Czerwonym praktycznie nic nie wychodziło. Nie dość, że gospodarze kiepsko serwowali (oddali w ten sposób trzy punkty), to sami mieli spore problemy z silną zagrywką rywali.

W drugiej partii role się odwróciły. Polacy poprawili zagrywkę, a w ataku świetnie spisywał się Jarosz. Z kolei w zespole gości skuteczność zatracili Ivan Castellani i Cristian Poglajen. Ubiegłoroczni triumfatorzy LŚ poszli za ciosem, ale wygrana w trzecim secie przyszła im zdecydowanie trudniej niż w drugim.

Biało-Czerwoni prowadzili już 23:21, niemniej Argentyńczycy zdołali doprowadzić do remisu – najpierw 23:23, a później 24:24. Decydujące piłki należały jednak do ekipy trenera Anastasiego. Najpierw skutecznym atakiem z drugiej linii popisał się Michał Winiarski, a za chwilę Bartosz Kurek obił podwójny blok rywali.

Czwartą partię gospodarze rozpoczęli od prowadzenia 4:0, ale dość szybko roztrwonili tę przewagę, bo po ataku Poglajena był remis 7:7. Chwila słabości Biało-Czerwonych nie trwała jednak długo. Po czterech kolejnych punktach, w tym dwóch z zagrywki, zdobytych przez Bartmana (świetna zmiana za Jarosza) oraz po trzech atakach z rzędu Winiarskiego zrobiło się 17:9 dla gospodarzy.

Przyjezdni stracili wiarę w końcowy sukces. Ostatni punkt oddali bez walki, ponieważ Pablo Bengolea posłał piłkę z zagrywki w aut.

Komentarze po meczu:

Luciano De Cecco (kapitan reprezentacji Argentyny): Zagraliśmy naprawdę dobrze w trzech setach, ale tym razem to nie wystarczyło. Nie byliśmy w stanie kontynuować takiej gry, więc przegraliśmy.

Marcin Możdżonek (kapitan reprezentacji Polski): Jestem zadowlony z wyniku, bo zrobiliśmy kolejny mały krok naprzód. Oczywiście nasza gra nadal była momentami dobra, a momentami słaba, ale w końcu udało się wywalczyć trzy punkty.

Javier Weber (trener Argentyny): Bardzo dobrze zagraliśmy w pierwszych trzech setach, ale teraz musimy się nauczyć, jak utrzymać taki poziom w kolejnych partiach. Ciągle się poprawiamy, ale nadal potrzebujemy treningów, żeby takie przestoje się nie zdarzały.

Andrea Anastasi (trener Polski): Jestem naprawdę szczęśliwy, bo ostatecznie sięgnęliśmy po zwycięstwo za trzy punkty. Teraz musimy już myśleć o kolejnych bardzo ważnych spotkaniach z Amerykanami. Pierwsze już w piątek.

IK, PAP