OFE albo nie OFE
Poniedziałek, 1 lipca 2013 (02:05)Jarosław Kaczyński upomina się o sprawy polskiej wsi, „o której rządzący nie mówią”. Postuluje wyrównanie dopłat dla rolników, większy udział wsi w podziale środków z unijnej polityki spójności.
Prezes PiS ocenia, że rewizji wymaga działalność polskiego rządu na forum Unii Europejskiej w dziedzinie rolnictwa.
– Dzisiaj jesteśmy wiernym odbiorcą dyrektyw, a przecież jesteśmy chyba najbardziej rolniczym krajem Unii Europejskiej i powinniśmy w kształtowaniu tych dyrektyw czynnie uczestniczyć – mówił w Sosnowcu.
W dziedzinie finansów opowiedział się za zmianą systemu podatkowego, który jest „fatalny i skandaliczny pod każdym względem”.
– Kto silniejszy, ten lepszy. Jedni w ogóle nie płacą podatków – zwracał uwagę prezes PiS. Zabrał także głos w sprawie otwartych funduszy emerytalnych.
– Kilkanaście lat temu przekonywano Polaków, można przypuścić, że ze złą wolą, że ten system doprowadzi do zwiększenia emerytur. Jest dokładnie odwrotnie – mówił Kaczyński.
Stwierdził, że ten system został skonstruowany w ten sposób, że towarzystwa emerytalne z góry mają zaplanowane dochody w wyniku pobieranych opłat, gdy tymczasem przyszli emeryci ze strony OFE w istocie żadnych gwarancji nie mają.
– Dlatego potrzebna jest kampania informacyjna – Polacy muszą zrozumieć, co to jest OFE, i później każdy musi jeszcze raz podjąć decyzję: OFE albo nie OFE. Jeśli ktoś chce grać ze swoim życiem w ruletkę, to oczywiście może – jesteśmy zwolennikami wolności – ale wyłącznie na własną odpowiedzialność – powiedział Kaczyński.
Powtórzył, że jest przeciwnikiem pozbywania się złotego na rzecz euro. Zarówno z tego względu, że posiadając własną walutę, łatwiej jest – korzystając z instrumentu kursu walutowego – szybciej nadrabiać zapóźnienia, ale też dlatego, że „nie ma takiego modelu wprowadzenia w Polsce euro, który nie doprowadziłby do szoku” – wpływając niekorzystnie czy to na dochody ludności, czy na pozycję polskich firm na rynku eksportowym.
Jarosław Kaczyński podkreślał, że „państwo, które ma służyć obywatelom”, musi być zakorzenione moralnie, historycznie.
– Dzisiaj obserwujemy atak na te fundamenty. Chcemy powiedzieć jasno: nie ma przyzwolenia na kłamstwa, które uderzają w ocenę Polaków, historyczne samopoczucie. Nie ma na to zgody i koniec – stwierdził prezes PiS.
Zapowiedział m.in. prowadzenie aktywnej polityki historycznej, czemu służyć ma np. Muzeum Historii Polski. Kształt muzeum II wojny światowej miałby zostać zmieniony tak, aby wystawa wyrażała polski punkt widzenia. Zapowiedział także powołanie muzeów: Ziem Zachodnich i Ziem Wschodnich.
Wśród wielu propozycji programowych znalazły się także postulaty m.in.: powrotu prokuratury pod nadzór rządu, nadzoru nad sądami, kontynuacji modernizacji służb mundurowych, zobowiązania funkcjonariuszy do podejmowania interwencji, gdy obywatele są atakowani, przywrócenia roli CBA jako instytucji powołanej do walki z korupcją „na górze”, reform sił zbrojnych, które powinny zapewniać możliwość prowadzenia – w sytuacji ataku – długotrwałej obrony w oczekiwaniu na wsparcie sojuszników.
Zapowiedział powrót do finansowania służby zdrowia z budżetu państwa, gdyż w przeciwnym razie – oceniał – już wkrótce służba zdrowia będzie sprywatyzowana i płatna. Przypomniał postulaty PiS w dziedzinie polityki prorodzinnej, m.in. rzeczywiste ulgi podatkowe na dzieci, z których będą mogły skorzystać wszystkie rodziny, a nie tylko te, które ze względu na stosunkowo większy dochód są w stanie odliczyć je od podatku. W dziedzinie edukacji opowiedział się m.in. za likwidacją gimnazjów, zniesieniem sprawdzania stanu wiedzy uczniów przez egzaminy testowe, przywróceniem szkół zawodowych oraz przywróceniem nauczania historii w pełnym wymiarze.
Politykę zagraniczną w dziedzinie bezpieczeństwa chciałby oprzeć na NATO i dobrych stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi. Zaznaczył, że chcemy mieć także dobre stosunki z sąsiadami. Ale musimy zdecydowanie unikać stwarzania wrażenia kraju, który niezwykle łatwo ulega sugestiom zachodniego sąsiada i kraju biernie przyglądającego się rozszerzaniu strefy wpływów sąsiada wschodniego, gotowego uznać, że jesteśmy w tej sferze wpływów.
Zadeklarował udział w przebudowie Unii Europejskiej, jednakże bez zgody dla proponowanych cięć w dopłatach dla rolników. Opowiedział się także przeciw koncepcji federalistycznej w UE prowadzącej do „utraty suwerenności, i to nie na rzecz Brukseli, tylko na rzecz innych stolic, a być może tylko jednej stolicy”.
– Europę już wielokrotnie usiłowano zintegrować siłą zbrojną, dzisiaj stosuje się inne metody, wtedy się nie udało i dzisiaj się nie uda – mówił Kaczyński.
Opowiedział się za Unią, która koordynuje współpracę pomiędzy jej członkami, o reszcie natomiast mają decydować państwa narodowe. Postulował poprawę relacji z Polakami za granicą i z Polonią, w której, jak tłumaczył, minister spraw zagranicznych dokonał spustoszeń – zapowiedział m.in., że o wydatkach na tę politykę ponownie będzie mógł decydować Senat.
Zadeklarował także rozprawienie się z „polityczną poprawnością”. – Jak ktoś chce sobie ją wyznawać, może, jest wolność, ale nie może narzucać jej innym, nie może terroryzować – mówił Kaczyński.
Rząd pozoruje dialog
Wśród gości kongresu Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński przedstawił: kapitana Żeglugi Wielkiej Zbigniewa Sulatyckiego, kandydata zgłoszonego przez PiS na premiera rządu technicznego prof. Piotra Glińskiego, Marka Jurka – przewodniczącego Prawicy Rzeczypospolitej, nazwanej „naszymi sojusznikami”, oraz określonego mianem „naszej nadziei” Jerzego Wilka, kandydata na prezydenta Elbląga (weźmie on udział wraz z kandydatką Platformy w drugiej turze wyborów w tym mieście), a także przewodniczącego NSZZ „Solidarność” Piotra Dudę, który przemówił w sobotę do delegatów.
Duda zadeklarował, że jego związek z rządem Donalda Tuska już nie będzie rozmawiać, zarzucając, że rząd jedynie pozoruje prowadzenie dialogu społecznego, i nie przebierając w słowach, mówił to, co o Donaldzie Tusku myśli dzisiaj wielu Polaków.
– Premier obecnego rządu to tchórz i kłamca – stwierdził Duda. Przypomniał, że szef rządu nie pojawił się mimo zaproszenia „Solidarności” po strajku generalnym na Śląsku.
– Dzisiaj zjawia się pod kordonem BOR, policji, ochroniarzy, płotu na wysokość dwóch metrów i obraduje, co będzie lepsze dla naszej Ojczyzny – mówił Duda.
Apelował do delegatów o wsparcie postulatów „Solidarności”, ale też przestrzegał, by nie popełnili błędu i nie zapomnieli, że władzę sprawuje się w imieniu społeczeństwa, a nie przeciw niemu. Jarosław Kaczyński, już po wyborze na nową kadencję, odpowiadał na słowa Dudy.
– Idźcie z nami, bo my jesteśmy z was, my jesteśmy z „Solidarności”, tej tradycji. Nie dzielmy się, a razem idźmy ku nowej, sprawiedliwej, silnej Polsce – mówił prezes PiS.
Po ogłoszeniu wyników głosowania deklarował: – Dołożę wszelkich starań, nie będę się oszczędzał, by Polska się zmieniła. Ale to przyrzeczenie będzie miało znaczenie tylko wtedy, jeśli zostanie podjęte przez nas wszystkich i przez wielu, wielu innych. Musimy razem doprowadzić do tego, by Polska się zmieniła – powiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości.
Artur Kowalski, Sosnowiec