Duda wytyka błędy rządowi
Sobota, 29 czerwca 2013 (21:36)Z rządem Donalda Tuska nie można rozmawiać. Premier to tchórz i kłamca – powiedział szef NSZZ "Solidarność" Piotr Duda, który był gościem kongresu Prawa i Sprawiedliwości (PiS).
Delegaci kongresu przywitali Dudę okrzykiem: "Solidarność". Jego przemówienie było wielokrotnie przerywane brawami.
– Z rządem Donalda Tuska rozmawiać nie można. My jako związek zawodowy "Solidarność" rozmawiać nie będziemy – zadeklarował Duda i zaznaczył, że "premier obecnego rządu to tchórz i kłamca".
Wyjaśnił, że po strajku generalnym na Śląsku komitet strajkowy prosił premiera o spotkanie. – Nie przyjechał. A dzisiaj zjawia się pod kordonem BOR, policji, ochroniarzy, płotu na wysokość dwóch metrów i obraduje, co będzie lepsze dla naszej Ojczyzny – zaznaczył przewodniczący "Solidarności", nawiązując do dzisiejszej konwencji PO w Chorzowie.
– Premier naszego rządu mówi, że w naszym kraju prowadzony jest dialog społeczny. Kłamie. Nie jest prowadzony. Najlepszym przykładem jest to, że wszystkie reprezentatywne związki wyszły z ostatniego posiedzenia Komisji Trójstronnej – podkreślił Duda.
Wskazał, że NSZZ "Solidarność" przygotowuje się do protestów we wrześniu. – My już z tym rządem rozmawiać nie będziemy. Im szybciej ten rząd skończy na śmietniku historii, tym lepiej dla Polski i polskich pracowników – dodał. Poprosił delegatów o poparcie postulatów "Solidarności", m.in. zmianę ustawy o płacy minimalnej oraz o obniżenie wieku emerytalnego. – Władzę sprawujecie w imieniu społeczeństwa, dla społeczeństwa, a nie przeciwko społeczeństwu. Nie popełnijcie tego błędu. Proszę, aby widzieć w waszej polityce obywatela, człowieka, pracownika – zaapelował do delegatów PiS Duda.
W swoim wystąpieniu przekonywał, że liberalna polityka się zużyła. Zwrócił też uwagę, że w Polsce po 1989 roku nie odbyło się żadne referendum ogólnokrajowe z inicjatywy obywateli. – To trzeba zmienić – podkreślił. Zaznaczył, że z polskiego pracownika próbuje się zrobić niewolnika, m.in. nie przestrzegając standardów dotyczących czasu pracy.
– Czarę goryczy przelała przyjęta ustawa o elastycznym czasie pracy. Stajemy się pracownikami na rozkaz, niewolnikami we własnym kraju – zaznaczył szef "S".
Na zakończenie przeprosił delegatów, że musi opuścić kongres, ponieważ udaje się do Śląskiego Wkurzonego Miasteczka – manifestacji związkowców skupionych w Międzyzwiązkowym Komitecie Protestacyjno-Strajkowym, który był organizatorem marcowego strajku generalnego w regionie. Związkowcy protestują przed halą w Chorzowie, gdzie odbywa się konwencja PO.
– To nie jest impreza biletowana, ale tam trzeba znać hasło. Hasło jest: "Na szczaw", a odzew: "I na mirabelki" – zażartował, nawiązując do wypowiedzi posła PO Stefana Niesiołowskiego.
IK, PAP