• Wtorek, 24 marca 2026

    imieniny: Marka, Katarzyny, Gabriela

Janowicz powalczy o ćwierćfinał

Piątek, 28 czerwca 2013 (21:27)

Rozstawiony z numerem 24. Jerzy Janowicz awansował pierwszy raz w Wielkim Szlemie do 1/8 finału. Polski tenisista pokonał w 3. rundzie turnieju na trawie w Wimbledonie Hiszpana Nicolasa Almagro (15.) 7:6 (8-6), 6:3, 6:4. Pula nagród w turnieju wynosi 22,56 mln funtów.

Mimo opadów deszczu, chwilami dość intensywnych, które nie ustępowały w Londynie od wczorajszego wieczoru, jedyną pewną rzeczą wydawał się spokojny przebieg gier na Korcie Centralnym.

Jednak organizatorzy najstarszego i najbardziej prestiżowego turnieju tenisowego na świecie postanowili zadbać o pozasportowe atrakcje. Zamieszanie zaczęło się po zakończeniu pojedynku wygranego przez Brytyjkę Laurę Robson z Kolumbijką Marianą Dugue-Marino 6:4, 6:1.

Niemal trzy kwadranse zajęło przygotowanie kortu do meczu Polaka, aż wyszli na niego sędziowie liniowi i dzieci do podawania piłek oraz główni bohaterowie wydarzenia. Po nich pojawił się tam też supervisor i dyrektor turnieju. Po ożywionej dyskusji, ku zdziwieniu tenisistów, wydali przez radio dyspozycję rozsunięcia dachu.

Cała ta akcja zajęła kolejne 20 minut, a gdy oczom publiczności ukazało się mocno zachmurzone niebo, zaczęło kapać, a przez chwilę nawet mżyło. Gdy przestało padać, tenisiści rozpoczęli rozgrzewkę, ale tuż przed jej końcem kolejna fala lekkiego deszczu zmusiła ich do udania się do szatni.

Ta przerwa trwała blisko 20 minut, po czym – wciąż przy odsłoniętym dachu – odbyła się kolejna rozgrzewka, a po niej wreszcie rozpoczął się mecz. Jego otwarcie należało do rozstawionego z numerem 15. Almagro, który dzięki jednemu przełamaniu podania Polaka odskoczył na 3:0 i później 4:1.

– To zamieszanie z dachem trochę mnie wytrąciło z równowagi. Jeszcze nigdy nie byłem w takiej sytuacji i potem od razu dałem się przełamać. Jednak później zapanowałem nad nerwami i zacząłem odrabiać straty – powiedział przy zejściu z kortu Janowicz, który dość szybko wyrównał na 4:4, a potem doprowadził do tie-breaka.

W dodatkowej rozgrywce obaj zawodnicy starali się pewnie rozstrzygać wymiany przy swoim serwisie. Trochę nerwowo zrobiło się, gdy z tej reguły wyłamał się łodzianin i oddał punkt na 3-5. Jednak trzy kolejne piłki należały do niego i wyszedł na 6-5.

Przy pierwszym setbolu dla Janowicza rywal wybronił się asem, ale przy drugim (przy 7-6) był bezsilny przy zabójczym forhendzie Polaka, po 46 minutach wyrównanej walki.

Druga partia była jeszcze bardziej zacięta, a żaden z tenisistów nie wypuścił z rąk swojego podania w siedmiu pierwszych gemach. Chwilowa dekoncentracja, ale i fantastyczna gra Janowicza sprawiły, że zdobył jedynego „breaka” na 5:3. Chwile później wykorzystał pierwszego setbola przy swoim serwisie i po 28 minutach.

Trzeci set przypominał bombardowanie serwisami, a te serie przerywały sporadycznie nie mniej zabójcze returny, rzadziej nieco dłuższe wymiany. Almagro znalazł się w opałach przy stanie 4:4 i 15-40. Nie zdołał wyjść z opresji, a to przełamanie jego serwisu okazało się kluczowe dla losów spotkania.

W kolejnym gemie Janowicz postawił przysłowiową kropkę nad „i” potężnym serwisem, a przy pierwszym meczbolu 30. asem tego dnia (Hiszpan miał ich 18), po godzinie i 47 minutach.

W czwartej rundzie rywalem Janowicza, obecnie 22. w rankingu ATP World Tour, będzie 37. na świecie Austriak Juergen Melzer. Stawką jest awans do ćwierćfinału oraz czek na 205 tysięcy funtów, a przegrany ma zagwarantowane 105 tys. funtów. To spotkanie odbędzie się dopiero w poniedziałek.

IK, PAP