• Sobota, 14 marca 2026

    imieniny: Leona, Matyldy, Jarmiły

Ardanowski: zrzucają winę na Sawickiego

Środa, 18 lipca 2012 (20:21)

Z Janem Krzysztofem Ardanowskim, posłem Prawa i Sprawiedliwości, zastępcą przewodniczącego Sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi rozmawia Izabela Kozłowska

Jak ocenia Pan ujawnioną przez media aferę z udziałem działaczy Polskiego Stronnictwa Ludowego?

- Informacja przekazana przez pana Władysława Łukasika, byłego prezesa Agencji Rynku Rolnego, jest jedynie wierzchołkiem całej góry nieprawidłowości. Dowiedzieliśmy się w jaki sposób działacze Polskiego Stronnictwa Ludowego zawłaszczali różne instytucje państwa, spółki zależne od Skarbu Państwa, wypłacając sobie ogromne pieniądze i traktując te instytucje jako biura podróży. W końcu te informacje „przebiły się” do mediów i dzięki nim, mam nadzieję, nie zostaną „zamiecione” pod dywan i wyciszone.

Na co wskazuje wczorajsza decyzja szefa resortu rolnictwa?

- Dymisja ministra Marka Sawickiego jest de facto przyznaniem, że stawiane zarzuty są prawdziwe. Decyzja jest potwierdzeniem niedociągnięć i nadużyć, za które zarówno minister jak i jego ugrupowanie odpowiadają.

Komu służy dymisja ministra Sawickiego?

- Szybka dymisja jasno wskazuje, iż ma ona służyć „zrzuceniu” winy na jednego działacza PSL, „poświęcić” jednego i ewentualnie jeszcze kilka osób PSL, bezpośrednio zaangażowanych i wymienionych w rozmowie Łukasika z Serafinem – drugim prominentnym działaczem Ludowców. Pewnie pan Sawicki będzie przez kolegów broniony, że zachował się szlachetnie, „po męsku”, że sam odszedł. Czy jednak mógł w tej sytuacji zrobić coś innego? Decyzja o dymisji była oczywista. Czy Minister i prominentny polityk partii, który ponosi odpowiedzialność za funkcjonowanie podległych sobie instytucji, ale także za środowisko PSL, z którego te osoby były delegowane na różne, ważne stanowiska państwowe może dalej pozostawać w rządzie? Wczorajsza zapowiedź dymisji jest w pewnym stopniu ucieczką do przodu ze strony PSL. W pewnym stopniu Ludowcy chcieli pokazać, że podjęli próbę „czyszczenia” swoich szeregów. Jeżeli minister Sawicki nie złożyłby dymisji sam, to musiałby taką decyzję podjąć natychmiast premier Donald Tusk. Takie są standardy w  demokratycznym państwie. Zdaję sobie sprawę, że w Polsce bardzo często demokratyczne rozwiązania nie nadążają za innymi krajami, bądź całkiem są lekceważone i łamane. W tej sytuacji nie było żadnej innej możliwości.

Jak wygląda sytuacja rolników w Polsce?

- Stale się pogarsza, a jakichkolwiek działań i decyzji ze strony rządu, mających poprawić sytuację polskiego rolnictwa, nie widać. Rząd PO-PSL wprowadza coraz to nowe obciążenia dla rolników np. składkę zdrowotną, wzrost akcyzy w paliwie, wydłuża wiek emerytalny, zapowiada nowy podatek dochodowy w rolnictwie, chce likwidować KRUS.

Warto podkreślić, że fatalnie prowadzone są negocjacje w sprawie rolnictwa z Unią Europejską. To jest sprawa, która będzie rzutowała w Polsce w kolejnej perspektywie finansowej. Pan minister Sawicki był mistrzem PR. Niedawno, w czasie transmisji Euro 2012 mieliśmy okazję oglądać spoty reklamowe, w których opowiadał o swoich wielkich sukcesach w działaniach na rzecz rolników. Przekonywał, że starał się o różnego rodzaje rozwiązania korzystne dla Polski. Ja chcę wierzyć, że się starał. Jednak jestem przekonany, że nie na poziomie ministra zapadają najważniejsze decyzję dotyczące finansów UE, budżetu i środków przeznaczonych na rolnictwo i alokacji do poszczególnych krajów. O tym decydują szefowie rządów i państw. Myślę, że rolnicy nie ubolewają nad tym, że minister Sawicki odchodzi.

Reakcja premiera będzie wystarczająca?

- Mam nadzieję, że decyzja o odejściu Sawickiego zmusi Platformę Obywatelską - jako partię faktycznie rządzącą  - do zajęcia się na poważnie sprawami rolnymi. Działalność PSL w tej dziedzinie generalnie koncentrowała się na polityce kadrowej. Na tym, by wszystkie instytucje z zakresu rolnictwa, m. in. trzy agencje rządowe, doradztwo rolnicze i inspekcje odpowiedzialne za bezpieczeństwo żywności obsadzić swoimi ludźmi. Na tym głównie koncentrowała się polityka koalicjanta, który uważa siebie za koalicjanta wiejskiego i chłopskiego, i przez lata mamił wieś bajkami, że sprawy rolnictwa i wsi są mu bliskie. Może dymisja ministra Sawickiego, uzasadniona zarzutami stawianymi przez działaczy PSL, doprowadzi do tego, że premier Tusk, ministrowie z Platformy zaczną dostrzegać problemy polskiej wsi i zaczną się nimi na poważnie zajmować. W tym układzie, który do tej pory funkcjonował PO „umywało” ręce mówiąc: „to nie nasz problem, to działka PSL-u”.

Kto mógłby zastąpić Sawickiego?

- Są to wewnątrzkoalicyjne rozwiązania i nie chcę się na ten temat wypowiadać. Jest pytanie zasadnicze, czy w dalszym ciągu dla ratowania układów personalnych PSL  (w całej Polsce, we wszystkich instytucjach są to tysiące ludzi!) zostanie utrzymany nadzór partyjny Ludowców nad ministerstwem rolnictwa i podległymi mu agendami, czy też premier dokona głębokiej zmiany i odsunie zainteresowanych jedynie stołkami i polityką kadrową działaczy PSL i zacznie odpowiadać jako szef rządu za sprawy wsi i rolnictwa. Zobaczymy, czy Platforma zacznie zajmować się polskim rolnictwem, czy chce w dalszym ciągu unikać odpowiedzialności.

W jaki sposób Prawo i Sprawiedliwość będzie dochodziło prawdy ws. afery taśmowej PSL. Czy liczycie, że wniosek o wotum nieufności dla rządu PO-PSL zostanie przez Sejm przyjęty?

- Uważamy, że to, co dzieje się w resorcie rolnictwa i spółkach zależnych od ministerstwa rolnictwa nie jest wyjątkiem. Wydaje się, że w wielu innych resortach podobne mechanizmy funkcjonują. Dlatego Klub Prawa i Sprawiedliwości złoży w Sejmie wniosek o powołanie komisji śledczej. Sprawa, która została ujawniona, co prawda jedynie w zarysach, wygląda na sprawę poważniejszą niż niedawna „afera Rywina”, która kilka lat temu „przeorała” życie polityczne w Polsce. Rywin chciał kilkanaście milionów, a teraz pan Łukasik wspomina o kwotach idących w setki milionów złotych, zawłaszczanych ze Skarbu Państwa, wręcz „wypompowywanych” z zasobów państwowych, czyli tego co należy do wszystkich obywateli, do prywatnych kieszeni różnych działaczy partyjnych.

Moim zdaniem ta afera jest poważniejsza niż wspomniana z udziałem Lwa Rywina, którego nagrywał Adam Michnik i dlatego powinna mieć konsekwencje prawne w postaci komisji śledczej. Zdaję sobie sprawę, że taka komisja nie powstanie, gdyż Platforma Obywatelska nie jest zainteresowana wyjaśnianiem funkcjonowania swojego zaplecza politycznego. Podobnie szans powodzenia nie ma wniosek o wotum nieufności. Nie widać samokrytyki ze strony formacji rządzących, ale jest to wniosek, który należy rozważyć, by na jego podstawie przeprowadzić bardzo potrzebną i poważną debatę na temat stanu państwa i funkcjonowania jego administracji. Być może te wszystkie patologie, których się domyślamy, a które są gdzieś „chowane pod pokrywką” zostaną wyjaśnione. Mam nadzieję, że pomoże to przyczynić się do sanacji państwa, do naprawy Rzeczypospolitej.

Dziękuję za rozmowę.

Izabela Kozłowska