Rząd z OFE biją się o nasze składki
Piątek, 28 czerwca 2013 (06:09)Eksperci zarzucają rządowi manipulowanie danymi dotyczącymi funkcjonowania otwartych funduszy emerytalnych. Twierdzą, że władze chcą na OFE zrzucić swoją odpowiedzialność za przyrost długu publicznego.
Zaproponowane przez rząd zmiany w systemie emerytalnym zmierzają do zniechęcenia przyszłych emerytów do dalszego udziału w otwartych funduszach emerytalnych. Takiej oceny dokonali ekonomiści, członkowie Komitetu Obywatelskiego do spraw Bezpieczeństwa Emerytalnego.
Opowiadają się oni za dalszym istnieniem kapitałowej części systemu emerytalnego angażującego się w ten sposób w walkę o funkcjonowanie otwartych funduszy emerytalnych. Rządowi zarzucają m.in. manipulację i wprowadzanie opinii publicznej w błąd.
Według ekspertów z Komitetu Obywatelskiego, w błąd wprowadzać mają np. rządowe wyliczenia stopy zwrotu z inwestycji otwartych funduszy emerytalnych porównywane do zwrotu z inwestycji w obligacje, do waloryzacji w ZUS czy do wzrostu produktu krajowego brutto.
Z przekazanych przez rząd danych wynika, że wskaźnik waloryzacji w I filarze w ZUS za lata 2000-2012 wyniósł około 6,8 proc., w tym czasie PKB wzrósł średnio o 7 proc., a stopy zwrotu z obligacji 6,7 proc. do 6,9 proc., podczas gdy średnia stopa zwrotu w OFE wyniosła 6,6 procent.
Według przewodniczącego Komitetu prof. Mariana Wiśniewskiego z Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego, pokazany przez rząd najgorszy wynik OFE w tej klasyfikacji wynika z rażącego błędu metodologicznego.
Wiśniewski tłumaczył, że przy obliczaniu stopy zwrotu OFE – uwzględniającej pobrane przez fundusze opłaty – rządowi eksperci użyli metody, która daje wynik nieporównywalny z pozostałymi.
– Porównywanie na krzyż wewnętrznej stopy zwrotu dla OFE ze średnią geometryczną dla ZUS jest niedopuszczalne – stwierdził. Jak zaznaczył, gdyby wynik OFE wyliczono według metodologii porównywalnej z wynikiem ZUS, okazałoby się, że OFE osiągnęły wynik 8,13 proc. netto, czyli więcej niż w ZUS.
Stopa stopie nierówna
Członkowie Komitetu Obywatelskiego, przekonując o wyższości kapitałowej części systemu emerytalnego, zwracali także uwagę, że podawana dla ZUS stopa zwrotu nie jest czymś realnym, w przeciwieństwie do tej realizowanej przez fundusze emerytalne.
– Stopa zwrotu w OFE jest czymś realnym, bo to jest zwrot z dokonywanych inwestycji, natomiast stopa zwrotu, jaka obowiązuje w ZUS – a nawet dwie stopy zwrotu: na kontach i subkontach – to są decyzje polityczne, administracyjne, ustawowe. (…) To nie jest stopa zwrotu od kapitału. Tam nie ma kapitału, są zobowiązania, więc to jest w ogóle sprzeczne z pojęciem stopy zwrotu, tam nie ma żadnego dochodu – mówił prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista Business Centre Club, były wiceminister finansów w rządzie Donalda Tuska.
Skrytykował także powszechnie pojawiające się opinie, że to system OFE kreuje dług publiczny.
– Możemy mieć, tak jak w Szwecji, np. spadek długu publicznego i równocześnie fundusze emerytalne, które kupują skarbowe papiery wartościowe. Możemy mieć inną sytuację – nie mamy żadnych funduszy emerytalnych i mamy silny wzrost długu publicznego. Te dwie rzeczy są niezwiązane ze sobą – mówił Gomułka.
Jak zauważył, odpowiedzialność za przyrost długu ponoszą rządy i parlamenty. – Największy przyrost długu miał miejsce przez ostatnie kilka lat i nie miał nic wspólnego z OFE. W tym czasie akurat przepływ do OFE malał, a przyrost długu publicznego był największy w historii od 20 lat – dodał Gomułka.
Ekspert zwrócił przy tym uwagę, że planowana przez rząd operacja zmierzająca m.in. do przejęcia obligacji skarbowych znajdujących się w portfelu otwartych funduszy emerytalnych przyczyni się do zmniejszenia długu oficjalnego – np. zasobu wyemitowanych papierów skarbowych, ale zarazem do powiększenia nieoficjalnego – obietnic, że wypłacone będą przyszłe emerytury.
– Przyszli emeryci, dając teraz składkę do ZUS, wiedzą, że ta składka idzie na sfinansowanie bieżących emerytur – czyli tam nie ma kapitału, natomiast powstaje zobowiązanie ze strony państwa, że emerytury zostaną za jakiś czas wypłacone. Te zobowiązania tworzą dług ukryty: 3 tysiące miliardów złotych wobec około 900 miliardów długu oficjalnego – mówił Gomułka.
Komitet poruszył także kwestie konstytucyjności proponowanych przez rząd rozwiązań. Profesor Aleksander Chłopecki z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego stwierdził, że więź między członkiem funduszu emerytalnego a OFE to jest normalna umowa cywilnoprawna. Tymczasem rząd, wkraczając ze swoimi propozycjami, zmierza do zdecydowania o rozwiązaniu milionów umów cywilnoprawnych. W rezultacie m.in. nastąpi przy tym zmiana ich charakteru prawnego, dojdzie np. do przekształcenia w zobowiązania o charakterze politycznym.
Artur Kowalski