Szewczak: Nikt nie interesuje się WIBOR
Poniedziałek, 16 lipca 2012 (15:10)Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK:
Cały zachodni świat finansowy żyje skandalem dotyczącym ustalania stawki LIBOR w Anglii, z manipulacjami związanym z tym najważniejszym wskaźnikiem, stopą procentową przyjmowaną dla większości transakcji finansowych na świecie.
Warto zaznaczyć, że są to gigantyczne transakcje rzędu setek bilionów dolarów. Brytyjscy bankierzy z Braclays Banku, ale również bankierzy Deutsche Banku, HSBC, są podejrzewani o manipulowanie wskaźnikami dla osiągnięcia zakładanych korzyści finansowych. Nie są to tylko korzyści i nadużycia indywidualnych osób, dealerów, traderów, ustalających te wskaźniki, ale całej struktury finansowej, struktury banków.
Anglicy już zostali ukarani bardzo dużą karą finansową, ale to jest dopiero początek dochodzeń, śledztw w tej sprawie. Już niedługo „polecą kolejne głowy”. Bardzo charakterystyczne jest to, że angielscy traderzy dużych banków dokonywali zmowy, ustalali taką stopę, jaka była im wygodna na ten moment, co spowodowało, że tworzyli wirtualne wielkości, zupełnie nieprzystające do rzeczywistości finansowej.
Bardzo niepokojące jest to, że w Polsce może być bardzo podobny mechanizm ustalania ceny pieniądza międzybankowego, czyli wskaźnika WIBOR (Warsaw Interbank Offered Rate), przez kilkunastu traderów dużych banków, banków w większości przecież zagranicznych. Istnieje obawa, że może mieć tu miejsce podobna manipulacja, naciągnie i kształtowanie wirtualnych wskaźników stopy procentowej przyjmowanej dla kredytów czy depozytów. To by oznaczało realne, gigantyczne straty. Straty te przede wszystkim dotknęłyby kredytobiorców i przyniosłyby nieuzasadnione zyski dla banków na kwotę nawet 7 mld złotych rocznie.
Senator Grzegorz Bierecki zwrócił się do premiera z prośbą, by nadzór finansowy wyjaśnił, czy nie ma sytuacji manipulacji stawką WIBOR w Polsce. Dziwne jest to, że cały świat żyje skandalem i niegodziwościami, jakie zostały dokonane przez system bankowy w Anglii przy ustalaniu wskaźnika LIBOR, natomiast w Polsce jest niewielkie zainteresowanie tym tematem (poza publikacjami „Naszego Dziennika” i portali: Gazety Bankowej czy Stefczyk.info.) Mainstreamowe media praktycznie nie dotknęły tego tematu, choć jest on fundamentalny dla każdego polskiego kredytobiorcy, przedsiębiorcy czy depozytariusza lokującego pieniądze w banku. Jeśli przyjąć, że jest to manipulowana stopa, a co za tym idzie - wirtualny wskaźnik, to tak jakbyśmy poszli na obiad do restauracji i kelner do rachunku dopisałby nam numer swojego buta, narażając nas na dodatkowe, nieuzasadnione koszty.
Z pewnością nie jest to koniec tego skandalu europejskiego związanego ze stawką LIBOR w Londynie, ponieważ amerykańskie firmy, fundusze będą żądać gigantycznych odszkodowań, będą pozwy zbiorowe kierowane przeciwko tym bankom, które są zamieszane w tę aferę (jest ich ok. 20), i są to wielkie banki, podejrzewa się nawet HSBC, UPS, szwajcarski Deutsche Bank, Bank Mitsubishi i sporo instytucji światowych. Raczej nie zakończy się to „zamieceniem sprawy pod dywan”, będą dalsze konsekwencje, dalsze śledztwa. Warto byłoby wiedzieć, na czym my, Polacy, „siedzimy” i czy przypadkiem u nas podobne niebezpieczeństwa nie mają miejsca.
not. MM