• Czwartek, 2 kwietnia 2026

    imieniny: Franciszka, Władysława, Arona

Zwolniono podejrzanych o fałszywe alarmy

Czwartek, 27 czerwca 2013 (19:07)

Dwaj mężczyźni zatrzymani w związku z fałszywymi alarmami bombowymi, które we wtorek sparaliżowały wiele obiektów użyteczności publicznej w kraju, zostali zwolnieni do domów. Katowicka prokuratura nie znalazła podstaw do przedstawienia im zarzutów.

„Do tej pory zgromadzony w sprawie materiał dowodowy nie dał podstaw do przedstawienia zarzutów dwóm zatrzymanym osobom. Trwają intensywne działania prokuratury i policji zmierzające do ustalenia sprawcy bądź też sprawców tych karygodnych czynów” – tej treści informację zamieszczono ok. godz. 17 na stronie prowadzącej śledztwo Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Jej rzecznik Marta Zawada-Dybek nie chciała dodać nic więcej.

Jak ustaliła PAP, obaj mężczyźni zostali już zwolnieni do domów. Dziś mija 48 godzin od ich zatrzymania.

We wtorek po fałszywych alarmach bombowych w kraju sprawdzono 22 obiekty – szpitale, prokuratury, sądy, komendy policji, centra handlowe i teren przyległy do siedziby Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Ewakuowano ponad 2,7 tys. osób. W akcję zaangażowanych było ponad 400 policjantów. Według resortu spraw wewnętrznych, nie było realnego zagrożenia życia i zdrowia obywateli.

Tego samego dnia po południu w Chrzanowie (woj. małopolskie) zatrzymano podejrzewanego o związek z tą sprawą mężczyznę. Późnym wieczorem zatrzymano drugą osobę w Zawierciu (woj. śląskie). Policja nie wykluczyła kolejnych zatrzymań.

Prokurator Marta Zawada-Dybek poinformowała dziś kilka godzin wcześniej, podczas konferencji prasowej, że prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie alarmów w oparciu o materiały własne – informacja o podłożeniu bomby została przesłana pocztą elektroniczną także do tej prokuratury i także ten gmach ewakuowano. Prowadzone w Katowicach śledztwo dotyczy wszystkich alarmów wywołanych we wtorek w całym kraju.

Dziś po południu do katowickiej prokuratury trafiły akta zgromadzone przez policję. Prokuratorzy, którzy informowali, że zapoznają się z tym obszernym materiałem, śledztwo określili jako „dynamiczne”.

Sprawa została wszczęta pod kątem wywołania zdarzenia zagrażającego zdrowiu, życiu lub szkody w wielkich rozmiarach i wywołania przez to reakcji służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo i porządek. Grozi za to do ośmiu lat więzienia.

IK, PAP