Wspólna polityka hipokryzji i dyskryminacji
Czwartek, 27 czerwca 2013 (10:43)
Znacznie poprawiliśmy Wspólną Politykę Rolną UE, ale nadal jest to polityka niesprawiedliwa, zwłaszcza wobec Polski
Kończymy w Brukseli główny etap negocjacji nad przyszłością Wspólnej Polityki Rolnej UE na lata 2014-2020. Rozmowy prowadzą przedstawiciele Rady (pod przewodnictwem irlandzkiego ministra rolnictwa Simona Coveny'ego, przedstawiciele Komisji Europejskiej, z komisarzem ds. rolnictwa Dacianem Ciolosem oraz Parlamentu Europejskiego z przewodniczącym Komisji Rolnictwa Paolo de Castro.
Biorę udział w tych negocjacjach jako przedstawiciel grupy politycznej Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR), w skład której wchodzi Prawo i Sprawiedliwość. Jestem jedynym posłem z Polski, który uczestniczy w tych kluczowych negocjacjach dotyczących przyszłości dopłat bezpośrednich dla rolników, tych niesłychanie ważnych pieniędzy, bez których polska wieś nie byłaby w stanie funkcjonować na europejskim i światowym rynku.
Zazielenienie
Europejska polityka rolna ma się stać bardziej proekologiczna. Rolnicy, począwszy od 2015 roku, bedą musieli wyłączyć najpierw 5 procent, a od 2017 roku 7 procent gruntów ornych na cele proekologiczne. Będą to grunty nieuprawiane (lasy, rowy, krzaki itp.) Jeśli tego nie wyłączą, stracą 30 procent dopłat bezpośrednich i poniosą jeszcze dodatkowe kary w wysokości do 25 procent podstawowej sumy dopłat.
Rolnicy będą też musieli uprawiać co najmniej dwie różne rośliny, a w gospodarstwach powyżej 30 ha trzy różne rośliny, przy czym każda z upraw ma stanowić nie więcej niż 75 procent i nie mniej niż 5 procent ogółu gruntów ornych.
Sukces: Udało się dzięki aktywnej pracy w Parlamencie wyłączyć z obowiązku zazielenienia gospodarstwa o powierzchni do 15 ha, co oznacza, że większość polskich rolników (ok. 85 procent gospodarstw) nie będzie objęte tym uciążliwym, biurokratycznym obowiązkiem.
Sukcesem jest również ograniczenie wymogu dywersyfikacji upraw w gospodarstwach do 30 ha do 2 upraw.
Porażka: Nie udało się, niestety, przeforsować wykluczenia ze wsparcia UE ferm wielkoprzemysłowych (wielkich tuczarni świń czy drobiu) oraz gruntów, na których uprawiane są rośliny GMO. Jest to pewna hipokryzja w UE, że z jednej strony tak wiele mówi się o środowisku, a z drugiej strony nie chce się wyeliminować pomocy dla tych form pseudorolnictwa, które środowisku najbardziej szkodzą.
Aktywny rolnik
Dopłaty unijne mają być przyznawane – i słusznie – tylko dla aktywnych rolników, przy czym zdefiniowanie, kto jest, a kto nie jest aktywnym rolnikiem pozostawione zostało państwom członkowskim.
Z możliwości uzyskiwania dopłat zostały wyłączone lotniska, pola golfowe, tereny kolejowe, tereny rekreacyjne. Lista ta może być rozszerzana przez państwa członkowskie.
Sukces: Udało się wyłączyć z dopłat pseudorolnicze firmy, na przykład kompanie lotnicze czy ośrodki golfowe. Dzięki temu więcej pieniędzy można będzie zachować dla prawdziwych rolników.
Porażka: Brak jest jasnej definicji aktywnego rolnika w świetle prawa UE, co może prowadzić do wielu nadużyć. Obawiam się, że niejasność przepisów może być wykorzystywana przez pseudorolników, którzy nie będą uprawiali ziemi, a będą otrzymywali europejskie płatności rolnicze. Sprzyjać temu będą przepisy dotyczące wspomnianego wyżej zazielenienia. Może dojść do sytuacji, w której ktoś będzie brał pieniądze za nieużytki, na których niczego nie uprawia.
Odnoszę wrażenie – i o tym wielokrotnie mówiłem w europarlamencie – że w tym „zazielenieniu” bardziej niż o środowisko chodzi o ograniczenie produkcji i większe zyski z importu żywności do Europy. (...)
Cały wpis można przeczytać na blogAID