W sprawie sądowego tortu...
Czwartek, 27 czerwca 2013 (10:05)
Tort rzucony na panią sędzinę, która postanowiła zawiesić proces przeciw Kiszczakowi, zbrodniarzowi stanu wojennego – nie jest wyrazem chuligańskiej agresji wobec urzędnika państwowego, nie jest brakiem szacunku wobec powagi sądu.
Ten tort rzucony na sali sądowej jest wyrazem bezradności, bezsilności wobec niesprawiedliwości i nieprawości coraz częstszej w polskim wymiarze sprawiedliwości.
Ten tort rzucony przez człowieka „Solidarności” jest rozpaczliwym wołaniem o państwo prawa, które potrafi nazwać i osądzić złoczyńców działających w totalitarnym systemie skierowanym przeciwko Narodowi Polskiemu.
Ten sądowy tort – to ostrzeżenie (na razie słodkie) dla tych ludzi w togach i z zawieszonym na piersi polskim orłem, którzy pełni pychy, w poczuciu swojej bezkarności, zapomnieli o wysokich standardach etycznych oraz o odpowiedzialnej i służebnej wobec prawdy i Narodu profesji.
Niestety, dziś w polskich sądach nie zawsze znajdujemy sprawiedliwość, nie zawsze rozstrzyga się tu sprawy poszukując prawdy, nie zawsze ściga się rzeczywistych przestępców, nie zawsze broni się pokrzywdzonych i niewinnych.
Polskie sądy jakże rzadko stoją na straży wspólnego dobra, jakim jest chrześcijańskie dziedzictwo religijno-kulturowe, z jej moralnością i etyką, przyzwalają raczej na swawolę bluźniercom.
Jakże opatrznie ludzie w sędziowskich togach postrzegają dobro polskich rodzin, rozdzielając bezpodstawnie i bezdusznie dzieci od rodziców.
Wobec krzywdzących decyzji sędziowskich jesteśmy bezsilni, często są one niezaskarżalne. Tak wielka jest władza sądownicza...
Niezawisłość i nietykalność sędziowska jest w państwie prawa dobrem pożądanym. Pod jednym wszakże warunkiem: osoby pełniące funkcje sędziów winny spełniać najwyższe kryteria moralne i etyczne.
W wielu przypadkach niezawisłość i władza sędziowska są nadużywane, podporządkowane poprawności politycznej i ideologicznej, często o charakterze antypolskim. (...)
Cały wpis można przeczytać na blogAID