• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

NINIWA Team regeneruje siły

Środa, 26 czerwca 2013 (18:57)

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

 

Relacja Beaty Fleiszner z 54. dnia rowerowej pielgrzymki NINIWA Team na Syberię

 

Po 24 godzinach jazdy na rowerze, walki ze zmęczeniem i opadającymi powiekami przyszedł czas na zasłużony odpoczynek. Dzisiaj nasi rowerzyści cały dzień regenerowali swoje siły i nawet na chwilę nie wsiedli na rowery! Co zatem robili?

Przede wszystkim odsypiali zaległe nocne godziny prawie do południa. O stopniu ich zmęczenia świadczył ich głęboki sen. Choć w Rosji jest okres wakacyjny, to dzisiaj w szkole, w której zatrzymali się na nocleg śmiałkowie, odbywały się sportowe wakacyjne zajęcia dla dzieci. A nasi, pomimo biegającej po całej szkole, od godziny 9.00, około setki rozkrzyczanych i pełnych energii dzieci, smacznie sobie spali w sali gimnastycznej.

Musieli wyglądać na rzeczywiście bardzo śpiących i zmęczonych, skoro dopiero o godzinie 11.00 dyrektor szkoły odważył się podejść do śpiącego o. Tomka i zapytać go, dlaczego nie śpią na materacach i w śpiworach, które leżały obok nich.

Ach, co za troska i wyrozumiałość! I gdy rozmowa sympatycznie toczyła się, ojciec zdecydował zapytać uprzejmego dyrektora, czy mogą zostać na jeszcze jedną noc. Pan dyrektor bez wahania odpowiedział, że to przecież oczywiste, że mogą! Następnie poprosił ojca, aby ten poopowiadał nauczycielom w pokoju nauczycielskim o grupie i w ogóle o wyprawach rowerowych. Około 13.00 na salę przyniesiono dla jeszcze ziewających niniwowców prosto ze stołówki duży garnek „ciapkapusty” z mięsem! Jakby tego było mało, to należy dodać, że policjanci wymieniają się co jakiś czas i bez przerwy są z nimi, ale nie dlatego, by ich kontrolować, ale aby czuwać, by nic im się nie stało i byli bezpieczni. Jak widać, atmosfera przesympatyczna, życzliwość ogromna!

A co poza spaniem? Bardzo różnie, większość spędziło dzień na graniu w karty lub w mafię. Sławek na przykład przeplatał sobie kable wokół swojego roweru, aby wszystkie jego sprzęty grające i świecące działały jak należy, a następnie zrobił charakterystyczny już dla siebie popcorn. Sonia z Hanią postanowiły poszaleć kulinarnie i zrobić sobie naleśniki, ale niestety nie wyszły im i musiały obejść się smakiem. Mateusz Mika z kolei, nie wyobrażając sobie dnia bez sportu, nawet po 24-godzinnej jeździe na rowerze postanowił przebiec dziś 10 kilometrów. Marcin Mazurek reperował rowery, a Witek Wierzbicki, Krzysztof Skok, Mateusz Majchrzak i Kuba Hepner starym, znanym już sposobem chodzili po wiosce tak długo, aż pewien miły pan zaprosił ich do swojej bani oraz przygotował chłopakom gorącą herbatę. Blisko w okolicy znajdował się również sklep, więc rowerzyści wzmocnili się solidną dawką cukrów prostych i złożonych.

O godzinie 18.00 o. Tomek odprawił Eucharystię, poprowadził nabożeństwo czerwcowe oraz pomodlił się z członkami wyprawy za wstawiennictwem błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki. O 21.00 odśpiewali Apel Jasnogórski i położyli się spać, aby jutro już normalnym trybem wyruszyć o godzinie 6.00 w dalszą drogę w stronę jeziora Bajkał.

Osiem tygodni jazdy oraz specyficzny i jakże trudny dzień wczorajszych dobowych zmagań doskonale opisują słowa z Księgi Ozeasza (11, 4): „pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości”. Rowerzyści czują, że teraz już znajdują się na tzw. ostatniej prostej, choć muszą pokonać jeszcze ponad 1000 km, zanim dotrą do Wierszyny. Ale pomimo tego całego trudu, jaki podjęli już od 3 maja, podczas Mszy Świętej któryś z uczestników powiedział, że jest mu smutno, że wyprawa już się kończy.

A przecież do końca pozostał jeszcze prawie miesiąc! Ojciec Lider podkreślił, że uczestnicy zachowują się w zupełnie inny sposób niż na początku wyprawy, co widoczne jest we wzajemnym odnoszeniu się do siebie rowerzystów czy przeżywaniu Mszy Świętych. Nie trzeba być jakimś bardzo wrażliwym i empatycznym człowiekiem, aby dostrzec, że oni naprawdę zżyli się ze sobą, chcą być wciąż razem, a to znaczy, że naprawdę się kochają, a przez ludzką miłość dochodzi się do Bożej miłości.

 

Bilans dnia:

– 0 km

– 1 garnek „ciapkapusty”

– ok. setka dzieciaczków

Nocleg:

Iłańskij

 

Przejechanych do tej pory kilometrów: 7213

 

Źródło: niniwateam.pl