Tama dla późnych aborcji
Środa, 26 czerwca 2013 (08:40)Senat stanu Nowy Jork zdecydował o odrzuceniu projektu ustawy legalizującej tzw. późne aborcje.
Przepisy dopuszczające w sposób nieograniczony zabijanie dzieci poczętych forsował gubernator stanu Andrew Cuomo z Partii Demokratycznej.
Polityk uważający się za katolika jest zagorzałym zwolennikiem tzw. późnych aborcji, dokonywanych w trzecim trymestrze ciąży. Cuomo sprawujący od trzech lat urząd gubernatora Nowego Jorku uczynił podstawowym punktem swojego programu, obok legalizacji związków homoseksualnych, wprowadzenie zapisów proaborcyjnych.
Na przeszkodzie realizacji projektu umożliwiającego zabicie dziecka poczętego w majestacie prawa po 24. tygodniu ciąży stanęła zwarta opozycja senatorów.
Demokraci chcieli usankcjonować te przepisy, włączając je do 10-częściowego pakietu regulacji mających gwarantować rzekome równouprawnienie kobiet. Senatorzy postanowili podzielić jednak cały pakiet na osobne projekty ustaw. W ten sposób odrzucono propozycje pełnej legalizacji tzw. późnych aborcji.
Z prawdziwą radością wiadomość o odrzuceniu projektu jeszcze bardziej rozszerzającego dostęp do aborcji przyjęli księża biskupi Nowego Jorku.
W specjalnym oświadczeniu Katolickiej Konferencji Biskupów tego stanu podkreślono, że odrzucenie próby wprowadzenia poprawki proaborcyjnej jest znaczącym zwycięstwem odniesionym w imieniu „nienarodzonych dzieci oraz bezbronnych kobiet i dziewczyn, które często stawiają czoła bezlitosnej presji ze strony społeczeństwa i rodziny, by dokonały aborcji”.
Z kolei Charmaine Yoest, kierująca jedną z najbardziej wpływowych organizacji broniących życia Americans United for Life, zwróciła uwagę, że prawdziwymi problemami kobiet są obecnie edukacja, miejsca pracy i osobiste bezpieczeństwo, w ramach którego kobiety powinny domagać się ochrony prawnej przed przemysłem aborcyjnym.
Wskaźnik aborcji w Nowym Jorku jest dwukrotnie wyższy niż średnia krajowa w USA. Około 40 proc. ciąż w tym regionie kończy się zabiciem dziecka, a w niektórych dzielnicach aglomeracji nowojorskiej przekracza nawet 60 procent.
Łukasz Sianożęcki