Sikorski u prokuratora
Środa, 26 czerwca 2013 (08:40)Prokuratura planuje przesłuchanie ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego – dowiedział się „Nasz Dziennik”.
W sprawie zaginięcia lub zniszczenia rzeczy należących do wiceministra kultury Tomasza Merty szef polskiej dyplomacji ma zeznawać 26 sierpnia. Śledczy zaplanowali też przesłuchanie kolejnych dwóch świadków: 18 lipca Michała Greczyły, byłego konsula polskiej ambasady w Moskwie, a 23 sierpnia – Mirosława Grajewskiego, dyrektora generalnego Służby Zagranicznej MSZ.
To pokłosie uwzględnienia zażalenia, jakie w imieniu Magdaleny Pietrzak-Merty złożył w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie mec. Bartosz Kownacki. Skarga dotyczyła wcześniejszej decyzji śledczych, którzy w maju br. umorzyli postępowanie w sprawie kradzieży i zniszczenia rzeczy wiceministra kultury, który zginął w katastrofie pod Smoleńskiem.
– Przesłuchania będą osobiście nadzorowane przez prokuratorów prowadzących sprawę – informuje Katarzyna Calów-Jaszewska z biura prasowego prokuratury okręgowej. W tej czynności będą brać udział wdowa po Mercie i jej prawnik.
– Mam nadzieję, że prokuratura nie będzie robiła w związku z tym żadnych utrudnień. Do tej pory mogłem razem z panią Mertą uczestniczyć w przesłuchaniu świadków. Nie było problemu z udziałem w tych czynnościach – komentuje prawnik.
Umorzenie sprawy kradzieży i zniszczenia rzeczy Merty prokuratura tłumaczyła brakiem danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu zabronionego. Chodziło o przywłaszczenie złotej obrączki i zegarka Tomasza Merty oraz złotego sygnetu Wojciecha Seweryna.
W ramach tego samego postępowania, wobec braku znamion czynu zabronionego, umorzono też wątek dotyczący uszkodzenia dowodu osobistego Merty. Śledczy nie stwierdzili, aby rzeczy należące do Merty i Seweryna zostały skradzione. Uznali, że obrączka wraz z portfelem wiceministra kultury po katastrofie samolotu pod Smoleńskiem zostały po uprzednim umieszczeniu w worku foliowym za pośrednictwem ambasady w Moskwie przekazane do MSZ.
A tam, „po pobieżnej ocenie, że worek ten nie zawiera przedmiotów pamiątkowych, ze względu na zagrożenie sanitarno-epidemiologiczne podjęto decyzję o ich utylizacji”. Sprawę okoliczności, w jakich doszło do uszkodzenia dowodu Tomasza Merty, w sierpniu 2011 r. ujawnił „Nasz Dziennik”.
Okazało się, że dokument wydany rodzinie nosi ślady nadpalenia, podczas gdy z dokumentacji rosyjskiej wynika, że zachował się w stanie idealnym. Początkowo sądzono, że to dokumentacja rosyjska zawierała błędy. Okazało się jednak, że do zniszczenia dokumentu doszło na terenie Polski. Na decyzję prokuratury o umorzeniu śledztwa mec. Kownacki złożył zażalenie, podnosząc m.in. kwestie niedopełnienia obowiązków służbowych, składania fałszywych zeznań i poświadczenia nieprawdy w dokumentach.
Zdaniem prawnika, w tej sprawie są podstawy, by mówić o niedopełnieniu obowiązków przez wysokich funkcjonariuszy publicznych. Kownacki od początku uważał, że śledczy powinni przesłuchać przede wszystkim pracowników Ambasady RP w Moskwie i szefostwo MSZ, w tym ministra Radosława Sikorskiego.
Jak zaznacza prawnik, w resorcie musiała być osoba odpowiedzialna za przekazywanie rzeczy obywateli polskich, a pracownicy resortu powinni mieć wiedzę, co znajduje się w przesyłce z Moskwy.
Mecenas Bartosz Kownacki liczy na to, że przesłuchania Greczyły, Grajewskiego i Sikorskiego rzucą na sprawę kradzieży i zniszczenia rzeczy Merty nowe światło. – Oczywiście pod warunkiem, że te osoby będą chciały odpowiadać na pytania – zaznacza prawnik.
Szef polskiej dyplomacji na jednym z posiedzeń sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych deklarował wprawdzie, że odpowie na wszystkie pytania związane z tą sprawą właśnie przed prokuraturą, była to jednak próba wymigania się od udzielenia odpowiedzi na pytania, jakie padały wtedy ze strony Kownackiego. Prawnik dopytywał wówczas, jak do zniszczenia rzeczy Merty mogło w ogóle dojść i co w związku z tym Sikorski jako szef resortu zrobił.
– Skoro pan minister wtedy nie chciał odpowiadać na moje pytania, to pewnie teraz ma dużo do powiedzenia prokuratorowi. Liczę na jego obszerne zeznania – mówi Kownacki.
Posiedzenie komisji odbyło się już po tym, jak prokuratura przeprowadziła wizję lokalną na terenie jednej z warszawskich posesji MSZ. Na to, że do zniszczenia rzeczy Merty mogło dojść właśnie w tym miejscu, wskazywały zeznania jednego ze świadków, pracownika resortu wyższego szczebla.
Mężczyzna miał zeznać, że dowód Merty znajdował się w worku, który zamierzano zutylizować, a mówiąc wprost: spalić. Rewizje były dwie: pierwsza odbyła się w czerwcu, druga – w sierpniu ubiegłego roku. Podczas obu nie odnaleziono jednak żadnych śladów potwierdzających, by do zniszczenia rzeczy Merty doszło na terenie MSZ.
– Jakiś czas temu opinia publiczna została powiadomiona, że na terenie MSZ doszło do spalenia rzeczy należących do śp. ministra Merty. Mam pytanie, jaka była pana rola w procesie decyzyjnym, bo ktoś w MSZ musiał zdecydować o spaleniu? Co pan nam może na ten temat powiedzieć? Czy doszło także do spalenia innych rzeczy? Dlaczego nie zostały one przekazane prokuratorom, tylko została podjęta decyzja o ich spaleniu w MSZ? Rozumiem, że jest śledztwo prokuratorskie. Czy pan już wyjaśnił tę sprawę, czy będzie dalej wyjaśniał? – dopytywał wtedy Sikorskiego Witold Waszczykowski (PiS).
Szef MSZ od odpowiedzi wymigiwał się, jak tylko mógł. – Do czasu wyniku badań prokuratury nie byłoby w porządku ich uprzedzanie. O jednym mogę zapewnić, że w swoich działaniach MSZ kierowało się sympatią do wdowy po panu ministrze Mercie – oświadczył Sikorski pytany, dlaczego nie powiadomił rodziny Merty o spaleniu.
Sikorski znów zasłonił się prokuratorskim śledztwem w tej sprawie. Pytania do ministra formułował też pełnomocnik wdowy po Mercie. – Od kiedy pan minister wiedział o tym, że doszło do palenia rzeczy? Czy w ministerstwach państwa polskiego urządza się grille i pali się ogniska, czy też jest to praktyka nadzwyczajna? – dopytywał Kownacki.
Sposób prowadzenia posiedzenia komisji przez jej przewodniczącego Grzegorza Schetynę nie sprzyjał jednak wyjaśnieniu sprawy.
– To nie jest przesłuchanie. To nie jest temat dzisiejszej rozmowy. Sprawa zamyka państwa pytania i ten wątek. Jeśli prokuratura zamknie postępowanie, a będzie z państwa strony chęć rozmowy na posiedzeniu Komisji Spraw Zagranicznych, to zaprosimy pana ministra Sikorskiego i będziemy o tym rozmawiać – mówił Schetyna.
Anna Ambroziak