• Środa, 11 marca 2026

    imieniny: Konstantego, Ludosława

Ks. Grzyb: Chrześcijanie pomimo większości są zagrożeni

Niedziela, 15 lipca 2012 (07:19)

Z ks. Tomaszem Grzybem ze Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie rozmawia Izabela Kozłowska

Czy można powiedzieć, że ataki, jakie mają miejsce w Nigerii, spowodowane są nie tylko wyznaniem czy podziałem etnicznym, ale że jest to konflikt cywilizacyjny?

- Po części za takie można je uznać. Ksiądz biskup Hyacinth O. Egbebo [z Wikariatu Apostolskiego Bomadi w Nigerii – przyp. red.], którego niedawno gościliśmy w Polsce, wyraźnie zaznaczył, że Nigeria pogrążona jest w korupcji. Problem ten jest rozpowszechniony w całym nigeryjskim społeczeństwie. Znaczna część tamtejszej ludności żyje na pograniczu biedy, bardzo ubogo. Społeczeństwo jest świadome i dostrzega ogromne bogactwo płynące chociażby z wydobywanej i eksportowanej na zewnątrz kraju ropy naftowej. Nigeryjczycy z tych naturalnych zasobów nie korzystają, nic z nich nie zyskują , dlatego ta frustracja w ludziach jest coraz większa. Ma ona podłoże polityczne i ekonomiczne. Dodatkowo wmieszane w to są wątki religijne i dochodzi do prześladowań chrześcijan. Jest silna grupa muzułman, którzy chcą wyprzeć wyznawców Chrystusa z tego kraju, by cały kraj przyjął islam. Żądają oni wprowadzenia prawa szariatu już nie tylko w 12 stanach muzułmańskich, gdzie obowiązuje ono od 1999 r., ale w całym kraju.

Prawo szariatu zacznie w Nigerii obowiązywać?

- Rząd Nigerii robi wszystko, co w jego mocy, aby do tego nie dopuścić. Eskalacja konfliktu nastąpiła po objęciu władzy prezydenckiej przez Jonathana Goodlucka, który jest chrześcijaninem, katolikiem. Jest to solą w oku dla muzułmanów, szczególnie dla tej radykalnej części. Trudne jest im pogodzić się z tym, że rządzi nimi wyznawca innej religii niż islam. Działania rządu są zbyt słabe. Prawdopodobnie w zamachy przeprowadzane przez fundamentalistyczne ugrupowanie Boko Haram, zaangażowana jest także część nigeryjskich polityków, którzy chcą obalić obecną władzę.

Jakie są główne cele sekty Boko Haram?

- Boko Haram w dosłownym tłumaczeniu oznacza  „nauki Zachodu są bluźnierstwem”. Bazują ona na tym, że wszystko, co pochodzi z Zachodu, jest złem. Dlatego jedynym właściwym ustrojem, który powinien panować w Nigerii, jest islam, który jest nie tylko religią i wyznaniem wiary. Islam – należy to podkreślić - jest także całym ustrojem politycznym danego państwa. Boko Haram dąży do tego, by Nigeria stała się państwem islamskim. Co ważne, ma ona ogromne wsparcie z zewnątrz. Materialną i logistyczną pomoc otrzymują oni od Al-Kaidy czy Hezbollahu.

Zgodnie z nigeryjskim zwyczajem równoważenia wpływów kolejnym prezydentem zostanie muzułmanin. Możemy wóczas spodziewać się złagodzenia konfliktu?

- W pewnym stopniu może ulec zmniejszeniu, ale nieznacznie. To, co zostało rozpoczęte w Nigerii, czyli wyraźne wypieranie chrześcijaństwa i spychanie go na część południową tego kraju, będzie trwało nadal. Proces islamizacji Nigerii został rozpoczęty na szeroką skalę. Od początku tego roku - łącznie z atakami, które miały miejsce w ostatnią niedzielę – zginęło już ponad 700 osób. Dlatego myślę, że nie ma możliwości odwrotu, by było to zatrzymane w momencie zmiany prezydenta. Po objęciu władzy prawdopodobnie będą oni chcieli przejąć całe państwo i wprowadzić prawo szariatu. Podobne zjawiska widzieliśmy w innych krajach.

Konflikt w Nigerii ma znamiona wojny domowej?

- Biskupi katoliccy, którzy wypowiadają się na ten temat, są ostrożni w ocenach, unikają tego sformułowania. Przede wszystkim ze względu na to, by nie zaostrzać tego konfliktu. Wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że wojna domowa, jeżeli przyjdzie, to będzie bardzo krwawa i brutalna. Ona podzieliłaby Nigerię nie tylko terytorialnie, ale – co podkreślił ks. bp Egbebo – te granice przeszłyby przez ludzkie serca. Jest wiele rodzin mieszanych, są muzułmanie i chrześcijanie.

Ataki ekstremistów muzułmańskich przekładają się na codzienne realacje między muzułmanami a chrześcijanami?

- Hierarchowie nigeryjskiego Kościoła podkreślają, że bardzo dużo muzułmanów żyje w pokoju z chrześcijanami, wzajemnie sobie pomagając. Są miasta, w których młodzi chrześcijanie porozumiewają się ze swoimi kolegami muzułmanami i nawzajem pilnują swoich świątyń w czasie nabożeństw i modlitw. Muzułmanie dają wyraźnie do zrozumienia, że odcinają się od działań Boko Haram. Twierdzą, że jest to jedynie ugrupowanie terrorystyczne, które tylko nazywa siebie muzułmanami, co prawdziwym wyznawcom islamu przynosi ujmę. Podkreślają, że chcą żyć w pokoju z chrześcijanami, i zgłaszają swój sprzeciw wobec zamachów, mówiąc, że nie jest to głos wszystkich muzułmanów.

Imamowie skrytykowali głośno i wyraźnie działania Boko Haram?

- Oficjalnie żadnych apeli w tej sprawie nie było. Być może wynika to ze strachu przed konsekwencjami ze strony Boko Haram. Zdarzały się takie sytuacje, że imamowie z mniejszych środowisk, którzy nawoływali do pokoju i utrzymywali dobre relacje z chrześcijanami, ponosili śmierć i byli zastraszani, czyli także stawali się zakładnikami tych terrorystów. Jednak chrześcijanie też mają  wsparcie w muzułmanach. Wystarczy popatrzeć na świadectwo młodych muzułmanów, którzy chcą się dogadywać. Wielu z nich przybywa na nabożeństwa żałobne chrześcijan, którzy zginęli w zamachach. To świadczy o sprzeciwie wobec tych ataków. Pokazuje, że zamachy nie mają przyzwolenia w społeczeństwie. Podobne postawy widzimy w Egipcie, gdzie muzułmanie uczestniczą w nabożeństwach żałobnych, wyrażają ubolewanie z powodu tych ataków i wyraźnie się im sprzeciwiają. Niestety siła terrorystów jest znacznie większa, nie tylko w chwili zamachów, ale trzymają oni w swoich sidłach innych muzułmanów.

Zamachy dotykają głównie północ Nigerii, jaka jest sytuacja chrześcijan na południu kraju?

- Chrześcijanie mieszkający na południu Nigerii cierpią tak samo jak ci z północy. Pomimo iż ataki przeprowadzane są na północy kraju bądź na pograniczu północy z południem. Wielu z nich powędrowało na północ w poszukiwaniu lepszego życia, pracy, środków do utrzymania rodziny. Biskup Hiacynt mówił nam, że często zdarza się, iż jego wierni diecezjanie, owszem, powracają z północy, ale martwi.

Jak dzieli się społeczeństwo nigeryjskie ze względu na religię?

- Podział na chrześcijan i muzułmanów jest dosyć zrównoważony. Nawet chrześcijan jest nieznacznie więcej, ok. 51,3 proc. wobec 45 proc. muzułmanów. Pozostałe religie to animistyczne, miejscowe. Pomimo że chrześcijanie są w lekkiej przewadze, nie mają spokoju i są stale prześladowani. Bardzo dużą rolę odgrywa tu wsparcie z zewnątrz.

Kto i w jaki sposób może pomóc chrześcijanom z Nigerii?

- Biskupi nigeryjscy podkreślają i zachęcają wszystkich ludzi, by apelowali do rządów i przedstawicieli władzy w swoim kraju. Trzeba apelować o pomoc na wszelkie sposoby, by strona międzynarodowa zainteresowała się tą tragiczną sytuacją. Hierarchowie nigeryjskiego Kościoła i my jako stowarzyszenie, które pomaga w Nigerii, prosimy o modlitwę. Jest to najważniejszy etap pomocy, od którego wszystkie inne działania powinny się rozpoczynać. Modlitwa, informacja i - jeżeli jest możliwość - wsparcie materialne - w ten sposób każdy może pomóc.

Na czym polega wsparcie niesione przez Pomoc Kościołowi w Potrzebie?

- Niesiemy pomoc w różnych dziedzinach. Docieramy nie tylko do rodzin, które ucierpiały na skutek zamachów, ale także do ludzi, którzy żyją w skrajnej biedzie, piją brudną wodę. Niesiemy pomoc humanitarną i odbudowujemy zniszczone świątynie. Ponadto prowadzimy obecnie projekt budowy dziesięciu studni, ujęć czystej wody w diecezji ks. bp. Egbebo. Trzeba podkreślić, że wiele źródeł z wodą pitną jest skażonych, szczególnie w regionach, gdzie wydobywana jest ropa naftowa. Dodatkowo Pomoc Kościołowi w Potrzebie w diecezji ks. bp. Egbebo chce zakupić kilka łodzi motorowych, które są tam głównym źródłem transportu. Szczegółowe informacje dostępne są na naszej stronie internetowej www.pkwp.org.

Dziękuję za rozmowę.

___________________________________

Stowarzyszenie Papieskie Pomoc Kościołowi w Potrzebie jest międzynarodową organizacją pozarządową, której założycielem jest o.  Werenfried van Straaten (1913-2003). Początki organizacji sięgają 1947 roku. Wówczas powstało Dzieło Pomoc Księżom na Wschodzie. Dzięki pomocy Belgów i Holendrów 14 mln Niemców otrzymało wsparcie egzystencjalne.

Głównym hasłem Pomocy Kościołowi w Potrzebie jest pojednanie i solidarność na świecie. Dzięki pomocy 700 tys. dobrodziejów i wolontariuszy w ciągu każdego roku realizuje się ponad 7 tys. projektów o łącznej sumie 80 mln euro. Pomoc Kościołowi w Potrzebie ma 17 oddziałów na całym świecie. Swoje centa ma m.in. w Chile, Stanach Zjednoczonych,  Kanadzie, Portugalii, Irlandii czy Australii.

Izabela Kozłowska