Francuzi uczcili zburzenie Bastylii
Sobota, 14 lipca 2012 (21:08)Tradycyjną defiladą na Polach Elizejskich Francuzi uczcili 223. rocznicę zburzenia Bastylii, które miało miejsce w 1789 roku. Wydarzenie to uważane jest za początek rewolucji francuskiej. Rewolucji inspirowanej przez masonerię i wymierzonej głównie w Kościół katolicki.
Na paradzie po raz pierwszy jako szef państwa pojawił się Franςois Hollande, który urząd ten sprawuje od maja br. Hollande wraz z admirałem Edouardem Guillaudem - szefem Sztabu Generalnego francuskich sił zbrojnych - dokonali, jadąc odkrytym samochodem, przeglądu wojsk.
Natomiast otwarcia defilady dokonały samoloty myśliwskie ciągnące za sobą smugi w kolorach francuskiej flagi: niebiesko-biało-czerwonej.
Na Polach Elizejskich pojawiło się 4950 reprezentantów sił lądowych, morskich i powietrznych Francji oraz cywilnych sił bezpieczeństwa. Podczas uroczystości kilkakrotnie zabrzmiał hymn Francji - "Marsylianka", pieśń rewolucyjna skomponowana i napisana w 1792 roku.
W tym roku Pałac Elizejski postanowił szczególnie uhonorować żołnierzy zasłużonych "w służbie krajowi i pokojowi na świecie", a więc tzw. błękitne hełmy ONZ oraz wojskowych wyjeżdżających na misje zagraniczne.
Efektownym zwieńczeniem parady był skok spadochroniarzy ubranych w stroje w patriotycznych kolorach, którzy wylądowali na placu Concorde, tuż przed prezydentem. Jeden ze spadochroniarzy zepchnięty przez wiatr kilka metrów od wyznaczonego celu wylądował tak niefortunnie, że uszkodził sobie kolano. Zaniepokojony Hollande podszedł do skoczka, żeby spytać o samopoczucie.
Pomimo zachmurzenia defiladę obserwowały, jak co roku, tłumy zgromadzone wzdłuż paryskiej alei. Z trybuny defiladę obserwowała również aktualna partnerka życiowa Hollande'a - Valerie Trierweiler.
Jak zauważa brytyjski dziennik „The Guardian”, Hollande powrócił do tradycji wywiadu telewizyjnego udzielanego z okazji święta narodowego. Nicolas Sarkozy zrezygnował z tej możliwości.
Hollande odniósł się do walki z kryzysem głównie w strefie euro i stosunków z Niemcami. Przypomniał także, że „bronił interesów Francji podczas szczytu G8 w Waszyngtonie, następnie w Chicago zapowiedział wycofanie wojsk z Afganistanu, a także bronił francuskiego interesu podczas szczytów Unii Europejskiej”.
Prezydent wyraził swoje zaskoczenie i oburzenie decyzją PSA Peugeot Citroën o zwolnieniu blisko 8 tys. pracowników. Zdaniem Hollande'a, decyzja o restrukturyzacji została specjalnie przedłużona do czasu po wyborach, co miało osłabić jego pozycję i popularność wśród obywateli.
- Ten plan nie został ogłoszony, kiedy go przewidziano i był opóźniony aż po wyborach. Teraz musimy coś z tym zrobić. To jest niedopuszczalne. To zbyt proste, by zrzucić winę na koszt pracowników we Francji – wyjaśnił francuski prezydent.
Jak relacjonuje „The Guardian”, Hollande zwrócił uwagę, że „odziedziczył Francję w obliczu historycznych poziomów długu publicznego i bezrobocia”. - Moją misją jest postawienie Francji na nogi. Priorytetem jest zwiększenie zatrudnienia. Wysiłki muszą być wykonane, ale wysiłki te muszą być wykonane w sposób rzetelny – powiedział.
Francuzi hucznie obchodzą rocznicę zburzenia Bastylii przez lud Paryża w 1789 roku. Od 1880 roku wydarzenie to traktowane jest jako święto narodowe. Jednak Francuzi nie podkreślają, że szturm na Bastylię, który traktowany jest jako początek rewolucji francuskiej, miał na celu uwolnienie siedmiu pospolitych przestępców. Nic więc dziwnego, że w imię wolności negowano wówczas wolność wyznania i sumienia, a rewolucjoniści nie ujrzeli "ziemskiego raju", jaki im obiecywano. Okres ten stał się czasem terroru, w którym profanowano pięknie brzmiące hasła wolności, równości i braterstwa. Jednak masoni dopięli swego: rewolucja francuska zapoczątkowała walkę z Kościołem.
IK