Gazoport z kłopotami
Piątek, 13 lipca 2012 (06:12)Sąd ogłasza upadłość członka konsorcjum realizującego inwestycję, podwykonawcy doświadczani są "opóźnieniami" w płatnościach za wykonane na budowie prace, a pracownicy protestują, domagając się wypłaty zaległych pensji. W takich okolicznościach powstaje jedna z najbardziej strategicznych dla naszego kraju inwestycji - gazoport w Świnoujściu. Minister skarbu Mikołaj Budzanowski zapewnił wczoraj, iż jego resort monitoruje sytuację, a oddanie do użytku terminalu LNG zgodnie z harmonogramem nie jest zagrożone.
Od 2014 r. do Polski z Kataru trafiać ma - jak wynika z kontraktu zawartego przez Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo - około miliona ton skroplonego gazu (LNG). Dostawy z Bliskiego Wschodu odbierać mamy w świnoujskim gazoporcie. Choć nie upłynął jeszcze przyjęty w harmonogramie termin przygotowania tej inwestycji, to wokół tego strategicznego dla kraju przedsięwzięcia dzieje się wiele niepokojącego.
W czerwcu sąd ogłosił upadłość układową jednego z członków konsorcjum budujących terminal LNG. A wczoraj na placu budowy protestowali pracownicy, ponieważ okazało się, że zabrakło pieniędzy na wypłaty.
W Sejmie posłowie na wniosek PiS wysłuchali informacji rządu w sprawie przebiegu budowy gazoportu.
- Wiemy, że terminal LNG w Świnoujściu ma zapewnione odrębne finansowanie, że to nie jest problem finansowy (...) Ale to jest problem na poziomie podwykonawców. Okazuje się, że PBG, które buduje 3 z 4 stadionów, które buduje odcinki autostrad i jeszcze wiele innych rzeczy w Polsce, po prostu nie jest w stanie tej inwestycji w sposób właściwy prowadzić - ocenił były wiceminister gospodarki Piotr Naimski (PiS).
Były wiceminister skarbu Paweł Szałamacha (PiS) ocenił, iż istnieje realne zagrożenie, że terminal nie zostanie ukończony w terminie.
- Dzisiaj jesteśmy w sytuacji, w której realnie istnieje możliwość opóźnienia harmonogramu, bo sądzę, że ten terminal ostatecznie powstanie. Jestem co do tego przekonany, że zaangażowanie i kolejnych rządów, i opinii publicznej, która jest autentycznie przekonana do tej opcji, nie pozwoli na wycofanie się, na wstrzymanie tych kroków - dodał Szałamacha.
Obawy opozycji starał się rozwiewać minister Skarbu Państwa Mikołaj Budzanowski, który zapewniał wczoraj, iż inwestycja nie jest zagrożona.
- Absolutnie jest to dla nas ważny projekt i będzie realizowany. Jest to 19. terminal - gazoport w Unii Europejskiej, jest to obiekt, który będzie służył Polsce, ale również innym krajom w rejonie Morza Bałtyckiego. Wszystkie nasze prace, które są prowadzone na tym terenie, mają doprowadzić do finalizacji tego procesu inwestycyjnego w czerwcu 2014 roku. (...) Na dzisiaj ten termin, który ustaliliśmy sobie jako 30 czerwca 2014 r., nie jest zagrożony i monitorujemy praktycznie każdego dnia postępy w zakresie tej inwestycji - mówił w Sejmie Budzanowski.
Minister skarbu stwierdził, iż zostały już zakończone kluczowe elementy inwestycji, jakimi była budowa dwóch największych zbiorników, gdzie będzie przechowywany gaz. - To są bardzo nowoczesne zbiorniki, wykonane unikatową technologią 80 m średnicy, 40 m wysokości i zostały zakończone zgodnie z harmonogramem - powiedział Budzanowski.
Stan zaawansowania prac ocenił na 23 proc., zaznaczając, iż przebiegają one zgodnie z przyjętym harmonogramem, mimo że w czerwcu tego roku sąd ogłosił upadłość układową jednego z głównych wykonawców inwestycji, spółki PBG. Budzanowski poinformował, iż do wiosny tego roku faktycznie głównym wykonawcą na placu budowy była spółka-córka PBG, Hydrobudowa. Aktualnie jednak firma, której ogłoszono upadłość, zajmuje się - jak poinformował minister skarbu - wykańczaniem "dwóch budynków o charakterze technicznym".
Pracę natomiast przejęli pozostali członkowie konsorcjum, firmy włoskie i francuskie: Saipem i Techint. Budzanowski wyjaśniał, że jako zabezpieczenie dla realizacji inwestycji wprowadzono m.in. do umowy zasadę solidarnej odpowiedzialności członków konsorcjum za dokończenie inwestycji.
- Największa odpowiedzialność za realizację inwestycji dzisiaj spada przede wszystkim na spółkę Saipem - zaznaczył minister skarbu.
Zapewniał też, iż nie są "zagrożone" roszczeniami wierzycieli upadłego PBG środki, które wypłacane są przez zamawiającego inwestycję, bo wpłacono je na wydzielony rachunek powierniczy. Odnosząc się do kłopotów PBG, Budzanowski ocenił, że sytuacja tej firmy "to pewna pochopna polityka cenowa, którą ta spółka prowadziła, chcąc uczestniczyć w jak największej liczbie projektów realizowanych w sektorze publicznym".
Zapowiedział, iż nie wchodzi w grę - w ramach pomocy spółce i zapewnienia realizacji inwestycji - żadna nacjonalizacja PBG czy wejście do niej Skarbu Państwa jako udziałowca.
- Bezwzględnie będziemy natomiast realizowali to, za co otrzymali wynagrodzenie. Jeżeli wydatkujemy olbrzymie pieniądze, to żądamy, że to będzie realizowane. (...) Inwestycję niech realizują pozostali członkowie konsorcjum - dodał Budzanowski. Poseł Szałamacha poinformował, że sejmowa Komisja Gospodarki zwróciła się do Najwyższej Izby Kontroli o przeprowadzenie kontroli procesu budowy gazoportu.
Artur Kowalski