"NIE" dla antyspołecznej polityki rządu
Poniedziałek, 24 czerwca 2013 (19:29)Kilkuset związkowców z trzech regionów NSZZ „Solidarność” z Wielkopolski wzięło udział w proteście przeciwko „antypracowniczej i antyspołecznej polityce rządu”. Pikiety zorganizowano w Poznaniu, Kaliszu i Koninie.
Protestujący domagali się od rządu prowadzenia uczciwego dialogu i rozwiązania najważniejszych problemów pracowniczych.
– Nie podoba nam się polityka rządu. W kwestiach podstawowych dla pracowników właściwie nie można się porozumieć. Chodzi o kwestię umów śmieciowych, podniesienia minimalnego wynagrodzenia i wieku emerytalnego. To również kwestia nowelizacji kodeksu pracy i uelastycznienia czasu pracy – powiedział przewodniczący ZR NSZZ „Solidarność” Regionu Wielkopolska Jarosław Lange.
Według niego, obecny dialog z władzami jest pozorowany. – Tego dialogu tak naprawdę nie ma, nie ma z kim rozmawiać. Rząd przedstawia swoje propozycje i są one ostateczne. Wysłuchanie strony społecznej nic dla nich nie znaczy, oni po prostu robią swoje. Nie chcemy już tego rządu, z tym rządem nie da się rozmawiać – powiedział.
Protestujący reprezentowali organizacje związkowe z zakładów z całej Wielkopolski, mieli ze sobą syreny, gwizdki i bębny. Trzymali transparenty z napisami: „Biednych coraz więcej, pomocy coraz mniej. Tusk, nie rób z Polski Białorusi”, oraz „Polityka wasza – bieda nasza”.
Związkowcy nie przekazali swoich postulatów wojewodzie, ale przykleili je przy wejściu do budynku urzędu wojewódzkiego. – Będziemy się domagali tylko jednej rzeczy: samorozwiązania parlamentu i wyrzucenia tego rządu w powietrze, bo nie jest przyjazny dla pracowników. Nie chcemy takiego rządu – powiedział Lange.
Jak mówił podczas pikiety przewodniczący ZR NSZZ „Solidarność” Region Wielkopolska Południowa Jan Mosiński, Polacy są „karmieni informacjami wyssanymi z palca, jak to trudno utrzymać robotnika, jak on wiele kosztuje”.
– Sprawdźcie, jak dzisiaj wrócicie do domu, jaki zysk wygenerował pan Kulczyk, pan Solorz i im podobni. I dobrze – niech zarabiają miliardy złotych, niech pomnażają majątek. Ale niech się podzielą częścią tego zysku z polskim robotnikiem. Chyba, że chcą zatrudniać Ukraińców, Kazachów, Czeczenów za 800, 500 złotych, bo takie obozy pracy są już w Polsce – powiedział.
I dodał, że „władza tego nie widzi, władza lubi salony, drogie zegarki, drogie garnitury, kiecki dla swoich ukochanych żon”. – A polski robotnik liczy, czy ma kupić bochenek chleba z pasztetową, czy sam chleb – podkreślił.
Jak zapowiedział Lange, po wakacjach należy spodziewać się eskalacji protestów. – Jeżeli nie dojdzie do żadnego przełomu ze strony rządu, a w to nie wierzymy, to wrzesień będzie gorący – powiedział.
Wielkopolski Dzień Protestu został ogłoszony przez Międzyregionalny Zespół Koordynacyjny utworzony przez „Solidarność” regionów: Wielkopolska, Wielkopolska Południowa i Konin.
IK, PAP