NINIWA Team świętuje Dzień Ojca
Poniedziałek, 24 czerwca 2013 (10:46)Pod patronatem „Naszego Dziennika”
Relacja Beaty Fleiszner z 52. dnia rowerowej pielgrzymki NINIWA Team na Syberię
Niedziela!!! Czyż to nie najlepszy dzień tygodnia? Każdemu należy się taki jeden dzień, w którym można robić to, na co tylko ma się ochotę, a co więcej – można śmiało nie robić NIC! A gdy osiąga się już ten należny po tygodniu pracy błogostan, modlitwa i uwielbienie Boga same pchają się na usta. Tak też wyglądał dzień naszych rowerowych śmiałków. Każdy robił to, na co tylko miał ochotę aż do godziny 15.00.
Gdy wybiła ta oto godzina w drzwiach stanął Ojciec Lider z dwunastoma wielkimi, gorącymi kurczakami z rożna, po pół kuraka na głowę. Muszą tam mieć wyjątkowo wielkie kurczaki, bo nie przejedli wszystkiego. Taki oto ogromny obiad postawił ojciec Tomek swoim „dzieciom” z okazji Dnia Ojca. „Dzieci” z kolei wręczyły ojcu tort ze świeczkami i zaśpiewali sto lat! ( „jak oni się miłują”).
O godzinie 16.00 wszyscy najedzeni i wypoczęci udali się do kościoła na modlitwy. Po nich o. Tomek przeprowadził rozważanie na temat ojcostwa. Rozpoczął od wspomnienia sztuki pt. „Promieniowanie ojcostwa”, która powstała wiosną 2006 roku na Koszutce w Katowicach. Ojciec Tomek od początku swojego kapłaństwa ma wiele energii i ciekawych pomysłów, które realizuje wspólnie z młodymi z parafii, którzy ostatecznie zostali Niniwitami. I tutaj kluczowym słowem jest PROMIENIOWANIE, gdyż sztuka ta zaszczepiła w sercach wielu chęć tworzenia kolejnych. I tak powstały: „Znamię Jonasza”, „Exodus”, „Przyjdź”, „Ulotka o Eugeniuszu” i inne w różnych parafiach oblackich w kraju. Czekamy na następne.:)
Kolejnym przykładem na to, jak zasiane dobro i piękno „promieniuje”, o którym opowiedział o. Tomek, jest wspomnienie jego pierwszych hardcore'owych, ale pięknych wypraw. Gdy ojciec był jeszcze małym chłopcem, jego tato zabierał go wraz z rodzeństwem i kuzynostwem do maleńkiego, drewnianego domku w górach pod lasem w Koniakowie. Warunki były bardzo ciężkie, zwłaszcza zimą, gdyż nie było w pobliżu dużego sklepu, ogrzewania centralnego, a tato jako jedyny dorosły dbał o całą tę gromadkę dzieciaczków tak, że nigdy niczego im nie brakowało.
Był opał, jedzenie i wszystko, czego potrzebowali. Ojciec Tomek ze szczególnym wzruszeniem mówił o plackach ziemniaczanych, jakie piekł im tato na blasze, i bardzo za nie teraz tacie dziękuje. Wyraźnie widzimy, jak ta miłość ojcowska udzieliła się synowi. Teraz to o. Tomek, już od 7 lat, zabiera młodych w trudne, czasem hardcore'owe warunki i choć tego nie widać na pierwszy rzut oka, to troszczy się o całą ekipę, stara się dostrzegać potrzeby każdego z uczestników oraz wydaje takie polecenia, aby ich podróż była bezpieczna. Aby w pełni wziąć przykład ze swojego taty, który całej gromadce dzieci przygotowywał posiłki, Ojciec Lider chciał sam ugotować dziś obiad wszystkim rowerzystom, choćby same ziemniaki z jajkiem, ale niestety nie było ku temu warunków, co wyjaśnię później.
I na koniec o. Tomek odczytał wszystkim e-maila, który dostał goszczący rowerzystów w Krasnojarsku ks. Tadeusz, a który jest najświeższym dowodem na to, że miłość rodzi miłość:
„Szczęść Boże!!!
Tadeusz, trochę Ci zazdroszczę, że gościsz tak twardych i upartych gości patriotów, którzy już 51 dni walczą z trudami rosyjskich bezdroży i ludzkich słabości, aby uczcić 100-lecie polskiego kościoła na Syberii.
Dziękuję Ci za ich przyjazne przyjęcie (jak wynika z relacji) i opiekę na trudnej trasie. Myślę, że tak jak ja przyjmowałem Ciebie 19 lat temu, tak Ty to kontynuujesz – tak trzymać. Wierzę, że Ci turyści-pielgrzymi chociaż umordowani trudami pedałowania i nie bogaci finansowo, ale silni duchem, staną się orędownikami dzieła, które Ty prowadzisz tam daleko dla chwały Boga i Ojczyzny. Powiedz im, że jak będą w okolicach Rybnoje, Borodino, niech wspomną o niedawno spalonym polskim kościele w Kanoku, podobnym do tego w Wierszynie, a zapomnianym i mało znanym. Fragment opisu wioski w załączeniu [udostępniamy poniżej – przyp. red.].
Pozdrowienia dla Tych Niezwykłych Ludzi od słabnącego już sybiraka zesłańca-ochotnika. Niech Bóg prowadzi do celu... Liczę na dalsze opisy trudnej trasy, jestem z Wami i pedałuję myszką po biurku – na tyle mnie jeszcze stać.
Z Bogiem: Jerzy i Renata”
Chyba nie trzeba komentować... po prostu siejmy wokół piękno i dobro, bo nigdy nie wiadomo, co „zapromieniuje” i wyda owoc.
A tak à propos, to ksiądz Tadeusz jest wyjątkowo gościnnym człowiekiem (czego między innymi doświadczyli nasi rowerzyści i wielu przejezdnych Polaków) i zaprasza wszystkich, którzy przejeżdżają przez Krasnojarsk. Po co szukać jakichś hoteli, jak można zatrzymać się przy parafii (więcej info na www.parafiaswrodziny.com). Z gościny na pewno skorzysta pielgrzymka autokarowa wyruszająca na Syberię z Kokotka. Ponadto ksiądz Tadeusz jest opiekunem profesjonalnej orkiestry, która kilka razy koncertowała po Europie i świecie, wydali już kilka płyt, wybierają się niebawem znów na tournée po Europie.
I teraz HIT – będzie można ich poznać i posłuchać 26 sierpnia po Mszy św. o 18.00 w Kokotku!!! Już teraz wszystkich serdecznie zapraszamy!
Jeżeli dotrwałeś, Drogi Czytelniku, do tej pory i nadal czytasz relację, to dowiesz się jeszcze, że po tej części umacniania się duchowego rowerzyści wzięli w obroty swoje rowery. Ostatnie podreperowywania sprzętu, pucowanie rowerów i pakowanie pachnących i czystych ubrań do sakw, aby być gotowym do wyjazdu po północy. Kto zdążył, to jeszcze załapał się na drzemkę.
O 19.00 nasza ekipa szaleńców uczestniczyła w uroczystej Mszy Świętej wraz z parafianami, którzy świętują dziś rocznicę konsekracji kościoła w Krasnojarsku! To prawdziwa radość mieć w swoim mieście piękny Dom Boży, gdzie można w ciszy odkrywać Boga w sakramentach świętych. Dlatego po Mszy odbyło się prawdziwe przyjęcie, na które zaproszeni byli wszyscy parafianie i goście.
I tutaj rozwiązanie zagadki, dlaczego o. Tomek nie mógł ugotować obiadu rowerzystom – od rana trwały w kuchni wielkie przygotowania do uczty. Jakże musieli oblizywać się nasi śmiałkowie na widok przygotowywanych od samego rana potraw, sałatek, szaszłyków, tortów, ciast i wielu, wielu innych smakołyków. Ostatecznie na uczcie stoły uginały się pod ilością jedzenia. Sławek, jedząc siódmego szaszłyka, powiedział: „apetyt rośnie w miarę jedzenia”, co tylko potwierdza, jakie pyszne rzeczy zostały przygotowane. Cieszymy się, że NINIWA Team może uczestniczyć w tej rocznicowej uroczystości i przy okazji przypominamy, że celem wyprawy jest 100-lecie powstania kościoła w Wierszynie koło Irkucka.
I jeszcze dwie ciekawostki. Rowerzyści chcą jeszcze raz podziękować za cudowne trzy godziny relaksu w bani i powiedzieć, że najlepsza ze wszystkich saun – fińskich, tureckich, parowych i wielu innych, jakie tam były, najbardziej podobała im się ruska! A to dzięki gałązkom dębu, eukaliptusa i brzozy, które są tam na wyposażeniu, a które służą do bicia. :) Jakoś potrafię sobie to wyobrazić, jak niby w celach leczniczych i relaksacyjnych nasi śmiałkowie się nimi wzajemnie okładają. Dodatkową zaletą był zapach, jaki wydawały te gałązki, gdy kładło się je na rozgrzanym piecu. Wcale nie zazdrościmy.
A drugą nowinką jest odkrycie rowerzystów, jak bardzo leczniczą i odmładzającą wartość mają wyprawy rowerowe. Rowerzyści dorwali gdzieś taką super wagę, do której wprowadza się różne dane o ważonej osobie, a ona wydrukowuje szczegółowe informacje, np. ilość wody w organizmie, zapas tłuszczu itp. oraz wiek biologiczny! I proszę Państwa, wszyscy odmłodnieli! Przykładowo Soni i Uli waga wyliczyła, że ich wiek biologiczny wynosi 12 lat! Ojciec Tomek na szczęście osiąga pełnoletność. Wniosek jest prosty i niektórym znany, nie żyj w luksusach, tylko jeździj na wyprawy! Młodość ciała i ducha gwarantowana.
Na koniec tradycyjne złote myśli rowerzystów:
1. Tomasz Maniura: Jak się przez godzinę adoruje Najświętszy Sakrament, to najbardziej wartościowe rzeczy Bóg zostawia na koniec – TERAZ JEST TEN CZAS.
2. Anna Baran: „Cieszę się, że żądają wiele, bo Moim pragnieniem jest dawać wiele, i to bardzo wiele”.
3. Marcel Gawron: „Nie mówię, że już osiągnąłem mój cel lub że jestem doskonały. Nadal biegnę i zmierzam do celu, do którego wezwał mnie Chrystus. Przyjaciele, jeszcze nie ukończyłem mojego biegu, więc nie oglądam się do tyłu, ale wytężam siły, aby zdobyć Bożą nagrodę w niebie, zapewnioną przez Chrystusa Jezusa”.
4. Filip Hepner: „Kto pedałuje, nie błądzi”.
5. Jakub Hepner: Powstawaj nieustannie, aż Twoje słabości staną się Twoją siłą.
6. Michał Kandefer: „Z dumą się odnoś i pamiętaj o tradycji, jak siła i charakter stawiły się amunicji”.
7. Sara Wierzgacz: Uwielbiam wyprawy za to, że bezkarnie można pochłaniać słodycze w nieprzyzwoitych ilościach! Mmm... :) „Słodkiego, miłego życia!”
Wszystkiego najlepszego moim trzem Tatusiom – Leszkowi, Piotrowi i Tadeuszowi ;)
8. Kuba Kostrzewski: „Łańcuch jest tak słaby jak jego najsłabsze ogniwo. Co w wypadku, gdy nie ma słabych ogniw?”.
9. Piotr Wierzgacz: „W Dniu Ojca dla Taty, dużo zdrowia, szczęścia, zadowolenia z dzieci oraz wszelkich potrzebnych łask...”.
10. Justyna Kotas: „(...) jakby smutni, lecz zawsze radośni, jakby ubodzy, a jednak wzbogacający wielu, jako ci, którzy nic nie mają, a posiadają wszystko”.
11. Sławek Kunicki: „Każda prawdziwa Miłość musi mieć swój Wielki Piątek”.
12. Ula Machelska: „Bez spiny do Wierszyny :)”.
13. Michał Piec: „Myślałem, że już nie mogę. A mogę”.
14. Szymon Majchrzak: „Całe piękno świata kryje się w miejscach, do których ludzie najmniej docierają”.
15. K. Skok: „Im dłużej jadę, tym więcej wartościowych ludzi poznaję”.
16. Wojtek Mazur: „Wysiłek zawsze jest wartościowy. Warto dawać z siebie więcej niż mniej”.
17. Sonia M.: „Apetyt rośnie w miarę jedzenia”.
18. Marcin Mazurek: „Nie spodziewałem się, że kiedykolwiek będę się cieszył, że mogę spać do siódmej”.
19. Mateusz Mika: „Zaufaj. Często ciężkie wyzwanie jest tak naprawdę prawdziwym darem”.
20. Piotr Waksmundzki: „Poproszę lustro!” – La Marcel.
21. Witosław Wierzbicki: „Ból przemija, chwała pozostaje”.
22. Hania Witczak: „Wszyscy zobaczcie, jak nasz Pan jest dobry”.
23. Jola Wręczycka: „Pozdrowienia dla grupy 3 opres i dla Julki :) Trzymajcie się ciepło i udanych wakacji!”.
Ps. Mój telefon nadal nie działa.
24. Szymon: „Najkrótsza kiepska dobranocka... BAJKAŁ”.
Pozdrowienia:
– dla wszystkich Ojców z okazji Waszego święta, aby Wasza dobroć ojcowska i miłość promieniowała na dalsze pokolenia!
Bilans dnia:
– 0 km
– rok od powstania kościoła
Nocleg:
Krasnojarsk
Przejechanych do tej pory kilometrów: 6940
Źródło: niniwateam.pl