• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

NINIWA Team w Krasnojarsku

Niedziela, 23 czerwca 2013 (08:35)

 

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

 

Relacja Mieszka Maliszewskiego z 51. dnia rowerowej pielgrzymki NINIWA Team na Syberię

Dzisiejszy dystans był wyjątkowo krótki, tylko 67 kilometrów. A to dlatego, by w Krasnojarsku w luksusowych warunkach spędzić weekend, regenerując siły fizyczne i psychiczne, oraz namówić do dalszej współpracy buntujące się rowery.

Dzień rozpoczął się o 7.00. Można było sobie na to pozwolić, mając przed sobą krótki dystans do przejechania. O 8.00 tuż przed wyjazdem, jak zwykle, grupa pomodliła się. W modlitwie uczestniczył również gospodarz, który udzielił noclegu. Modlił się oczywiście w języku rosyjskim.

O ile gospodarz był bardzo gościnny, o tyle tutejsze komary wcale. Dom bez wstawionych okien i drzwi stał się polem walki komarowo-ludzkiej. Do walki z psychiką kolarzy dołączył się nocny deszcz. Ale rano mimo tego znów ruszyli. I to bez gwizdka o. Tomka. Milczy już od półtora tygodnia. Grupa jest zorganizowana na takim poziomie, że dyżurny gwizdek jest już niepotrzebny.

Dzisiaj Mateusz Majchrzak podzielił grupę wg klucza zamieszkania: Lubliniec, Katowice, reszta Polski. Dodam, że wczoraj Jola uznała, że w pierwszej grupie pojadą Ci, którzy uczestniczyli wcześniej w rowerowych wyprawach zagranicznych NINIWA Team, w drugiej – będący na wyprawach zagranicznych we własnym zakresie, trzecia – debiutanci takich wyjazdów.

A droga była dobrej jakości, widoki piękne, górskie, à la bieszczadzkie. W pewnym momencie grupa lubliniecka minęła prawie na wyciągnięcie ręki 3 wilki. Ponoć to dopiero zapowiedź tego, co przed nimi na ostatnim etapie jazdy do Wierszyny. Mijali też niedźwiedzie, ale wypchane, przeznaczone na sprzedaż. Myślę, że Górnik dałby radę takiego przywieść. Po Izraelu przez pewien czas jeździł z różową krową czy hipopotamem na bagażniku.

A po 12.00 byli już w Krasnojarsku. Na spotkanie wyjechał im o. Tadeusz ze zgromadzenia Klaretynów, Polak z Wrocławia, który posługuje w parafii katolickiej pod wezwaniem Świętej Rodziny. Skontaktował się z nim o. Karol z Wierszyny i w ten sposób cykliści mają gdzie spędzić cotygodniową przerwę. Marcel był tu już w piątek.

Po rozlokowaniu się o 15.00 po odmówieniu Koronki rozpoczęło się cotygodniowe spotkanie podsumowujące. Sobota to trzeci dzień wdzięczności i temu też poświęcono dużo uwagi podczas spotkania. Dobrze to wyszło. Grupa czuje się odświeżona, odnowiona psychicznie. Szymek zauważył, że podczas słuchania dobrych rzeczy o sobie sporo dowiedział się o tych, którzy to mówili, więc: powiedz coś dobrego o mnie, a powiem ci, kim jesteś. Po tym spotkaniu nastąpiło nadzwyczajne spotkanie już w kościele. Polegało na 20-minutowym monologu o. Tomka. Było to exposé dotyczące dalszej części wyprawy. O godz. 17.00 z tego, co podarował o. Tadeusz, kolarze przygotowali strawę dla ciała.

O godz. 19.00 o. Tadeusz i Tomek przygotowali strawę dla ducha. Nie skorzystali z niej parafianie (pewnie będą w niedzielę), ale była za to siostra Hadriana, Polka, a jakże, ze Zgromadzenia Sióstr Magdalenek.

Podczas kazania o. Tadeusz mówił o posłudze w Krasnojarsku. Wspominał, jak w 2000 r. z jedenastoma parafianami ruszyli na pieszą pielgrzymkę do Irkucka, by po miesiącu uczestniczyć w poświęceniu tamtejszej katedry.

Ojciec Tadeusz mówił również o powołaniu. Rozważa się je w młodym wieku, a rzutuje na całe życie. Ale nie należy się zbytnio martwić o przyszłość. Ma być tak, jak na tej wyprawie. Trzeba mieć cel, ruszyć z miejsca, a wiele rzeczy pomoże zorganizować Bóg. Tu dodam dwie myśli o. Tomka. Tylko cisza daje możliwość samodzielnego myślenia. Odrzucamy krzyż, bo nie widzimy w nim zwycięstwa.

A po Mszy św. wielka radość. Ojciec Tadeusz zafundował całej grupie 3 godziny w kompleksie saun, bani i basenów. Był to wielki prezent i najlepszy sposób na regenerację i odprężenie. Postawa otwartości, gościnności i zrozumienia dla sytuacji rowerzystów sprawiają, że czują się oni jak w domu.

 

Bilans dnia:

– 67 km dystansu

– bezwypadkowo, bezusterkowo

– 3 wilki przy drodze

– 3 godziny w rosyjskim spa

Źródło: niniwateam.pl